Wracam do cyklu "nie-zwariowania" bo czasy nadal beznadziejne.
Pomyślałam sobie, że budynek Parlamentu Węgierskiego znany jest wielu osobom. Każdy kto był kiedyś w Budapeszcie zwrócił z pewnością uwagę na urodę i majestat tej budowli.
Ale po kolei:
W 1867 roku po wielu stuleciach istnienia w ramach cesarstwa Habsburgów Węgry zostały uznane za państwo niepodległe, chociaż ze wspólnym z Austrią monarchą w osobie Franciszka Józefa, który w tym samym roku został koronowany na króla Węgier w Budapeszcie.
Nowe państwo węgierskie miało oddzielny parlament, którego nowa siedziba miała stanąć w Budapeszcie.
Zgodę na budowę uzyskano w 1880 roku, a prace rozpoczęto w roku 1884 pod kierunkiem architekta Imre Steindla. Budowlę ukończono w roku 1902.
Gmach parlamentu, stojący nad Dunajem jest jednym z najbardziej imponujących przejawów dziewiętnastowiecznego neogotyku na świecie. Budowla ta - jak podają przewodniki po Budapeszcie - jest wyrazem ambicji od niedawna niepodległego królestwa, narodowej dumy z bohaterskiej przeszłości chrześcijańskiej a zarazem kosmopolityzmu stolicy. Daje też świadectwo bogactwa, jakie w owym czasie przyniosło Węgrom ożywienie gospodarcze.
Kolosalna kopuła budowli wznosi się między dwiem wysokimi wieżami neogotyckimi, wśród oszałamiającej obfitości innych wież i wieżyczek. Ma ona wysokość 96 metrów, co nawiązuje do zwycięstwa Madziarów w 896 roku. Wewnątrz budynku znajduje się 10 dziedzińców, 29 klatek schodowych i setki pokoi.
Myślą przewodnią jest tu węgierska tożsamość narodowa. Z zewnątrz zdobią budynek posągi węgierskich władców, książąt z Siedmiogrodu i dawnych słynnych wojowników. Nad oknami widoczne są herby królów i książąt.
Naprzeciwko parlamentu znajduje się konna statua Franciszka Rakoczego, ksiącia siedmiogrodzkiego, który na początku XVIII wieku stanął na czele powstania przeciw Habsburgom. Po północnej stronie budynku stoi otoczony kilkoma innymi postaciami posąg Lajosa Kossutha, przywódcy Wiosny Ludów w 1848 roku, rewolucji przeciw władzy Habsburgów.
Byłam w Budapeszcie kilka razy, tak więc miałam okazję podziwiać budynek Parlamentu. W czasie ostatniego pobytu płynęłam wieczorem statkiem po Dunaju. Widziałam więc Parlament w wyjątkowo pięknym, wieczornym oświetleniu.
Byłam też kiedyś w środku budynku. Stałam oczarowana w środku szesnasto-bocznego holu znajdującego się pod kopułą. Odwracałam się wtedy we wszystkie strony bo nie wiedziałam co najpierw podziwiać. Po obu stronach holu znajdują się sale przeznaczone dla dwu izb węgierskiego parlamentu.
Wewnątrz budynku znajdują się główne schody nad którymi lśnią malowidła plafonu. A sala główna otoczona jest posągami najważniejszych przywódców węgierskich. Najważniejszy to ten, który przestawia św.Stefana, który jako Stefan I był pierwszym królem Węgier.
Jeśli będziecie kiedyś w Budapeszcie, a myślę że teraz będzie to wyjazd do normalnego kraju, to koniecznie obejrzyjcie tę budowlę. Nawet jak już kiedyś ją widzieliście...
I fakt, że piękny modry Dunaj płynący u stóp Parlamentu nie jest wcale modry tylko mętno-brązowy... nie będzie miał żadnego znaczenia.


My też kilka razy podziwialiśmy budynek Parlamentu. Także ze stateczku wieczorową porą. Tylko w środku nie byliśmy.
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami