piątek, 23 listopada 2018

W krainie Łemków /V/ - "Bulgotka" i "Dychawka"

-To może po obiedzie pójdziemy obejrzeć ten wulkan? - zapytała babcia. - Tylko będziemy musieli uważać, bo tam jest bardzo dużo dwutlenku węgla i podobno przy nim nawet owce zdychają. W każdym razie nie ma tam żadnych much i robali bo nie dają rady tam wyżyć. No i nie będziemy mogli za bardzo się schylać żeby usłyszeć jak ziemia oddycha. Ale to dobrze, bo mnie ciągle ten kręgosłup boli…

- Jaki wulkan? Co ty opowiadasz? – zdenerwował się dziadek. - A ile ty dzisiaj zabiegów miałaś?

- Już wszystkie, to znaczy pięć. To idziesz tam ze mną po obiedzie, czy mam iść sama? I paść tam jak ta „sierotka marysia jakaś”. I nikt nawet nie będzie wiedział gdzie padłam bo to jest 5 kilometrów od wioski… I z mapy wynika, że szlak jest tam jakiś taki poplątany.

- Ale to tak zaraz po obiedzie? Nie dasz mi nawet trochę odpocząć tylko od razu mnie pogonisz???

- Musimy wyjść wcześniej, bo przecież nie znamy drogi. No i teraz robi się wcześniej ciemno. I żeby nas jakieś dzikie zwierzęta nie dopadły… I od tej szosy to też ze trzy kilometry jest w jedną stronę.

- No przecież sama mówiłaś, że tam nie ma zwierząt bo padają przy tym wulkanie. Żebyśmy tylko my nie padli ze zmęczenia. A wysoki ten wulkan?

- No coś ty… z przewodnika i mapy wynika, że do tego wulkanu to raczej w dół trzeba schodzić. A najpierw przejść mostkiem nad potoczkiem – bredziła babcia.
-----------------------------------------------------------------------
No i poszli. To znaczy najpierw pojechali jakimś busikiem. Ale wysiedli za daleko, więc tym samym busikiem wrócili w to miejsce, w którym powinni byli wysiąść godzinę przedtem. Potem szli przez jakieś pole do drugiej szosy. I dopiero tam znaleźli ten mostek.
                                  
I te tabliczki.
                              
                                   
   
"Mofeta to rodzaj ekshalacji wulkanicznych.  Największym i najwydajniejszym obiektem tego typu w Polsce pod względem ilości wydobywającego się gazu jest mofeta usytuowana na dnie bagnistego potoku Złocki w Jastrzębiku w pobliżu Muszyny. Stanowi pomnik przyrody nieożywionej o rodowodzie wulkanicznym. To miejsce, gdzie ze szczelin w ziemi z charakterystycznym odgłosem wydobywa się dwutlenek węgla. Położona jest na obszarze tektonicznie związanym z licznymi uskokami skalnymi. Dzieki specyficznej budowie na powierzchnię wydobywa się gaz pochodzący z bardzo głębokich stref skorupy ziemskiej. Mofeta ta została znaleziona w roku 1938 przez prof. Henryka Świdzińskiego - geologa z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i dla uhonorowania swojego odkrywcy nosi jego imię."

 



Największy otwór w ziemi nazwano "Bulgotką" i postawiono nad nim daszek.
"Bulgotka" to taka szczelina wypełniona wodą, która wydaje wyraźnie bulgoczący odgłos.


                                       A "Dychawka" to z kolei suchy otwór z którego wydobywa się czysty gaz wydając przy tym szeleszczący odgłos. Ta "Dychawka" /jak twierdzą geolodzy/ - to prawdziwy odgłos Ziemi.

Jest także w Mofecie ocembrowany wypływ naturalnej wody mineralnej /zwanej szczawą żelazistą/:

Na "wulkanie" babcia z dziadkiem byli 8 pażdziernika 2018 roku. Nikogo oprócz nich tam nie było. Ani żadnej owcy, ani psa z kulawą nogą ani żadnego robala. A następnego dnia wyjechali z leżącej w Krainie Łemków Muszyny, w której przez trzy tygodnie rehabilitowali kręgosłupy i inne części ciała. Że o systemie nerwowym nie wspomnę...
-------------------------------------------------------------------------------------
P.S. Dziadek przeprasza, że nie nagrał tych bulgotów w "Bulgotce" i tych dychań w "Dychawce" ale babcia nie pozwoliła mu się za bardzo schylać...
-------------------------------------------------------------------------------------
A o Krainie Łemków autorka jeszcze nie raz będzie nudzić...


54 komentarze:

  1. Ale się uśmiałam Stokrotko:-))

    Czekam na dalsze nudzenie!

    Ela

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego piszesz "babcia z dziadkiem" skoro jesteście eksploratorami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że jesteśmy eksploratorami.
      A jednocześnie babcią i dziadkiem:-)

      Usuń
  3. Bardzo fajne, proste nazwy tych "wulkanów". A to z Nich ciekawscy ludzie, tzn z babci z dziadkiem, inaczej Pani Stokrotki z Panem Drugą Połową-historykiem. Zamiast sobie odpoczywać to łażą. Zobaczyli, powdychali, dobrze, że nic się nie stało. Do rzadkości należą pobyty w sanatoriach męża z żoną razem, przecież raczej jeździ się osobno. Poważni są, odpowiedzialni, wierni przysiędze, dlatego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jędrusiu spacery i wędrówki są częścią leczenia.
      Po raz pierwszy byliśmy w sanatorium razem.
      Poprzednio dwa razy byłam sama.

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że w Muszynie jest coś takiego. Człowiek całe życie się uczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie dokończyć:
      "...... a mimo to wcale nie umiera mądrzejszy"

      Usuń
  5. Też bym poszedł na ten "wulkan" z Beatką.
    W końcu w Polsce wulkany to już wszystkie dawno wygasły.
    A tu jeden jeszcze nie :-)))

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie byłam tam, bo w Muszynie byłam "przelotem" a do tego w zimie, gdy śnieg wszystko spowijał. Ziemię śnieg a mnie niechęć do świata.A w kilka dni potem mieliśmy "włam" do mieszkania i musieliśmy natychmiast wracać do W-wy.
    A ta szczawa żelazista musi mieć obrzydliwy smak;(
    Biedny ten Twój mąż, nawet mu pospać po obiadku nie dałaś.
    Mój to nazywa "czytaniem gazety po obiedzie".
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci więcej Aniu - mojemu mężowi trafiła się wyjątkowo wredna żona!!!
      :-))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. No pewnie że tak. A koło jednej pustyni to Gordyjeczka mieszka.

      Usuń
  8. Nic nie wiedziałam na ten temat, a w okolicach bywam dosyć często. To się dowiedziałam. A osobiscie raczej nie odwiedzę tego ciekawego miejsca, bo mój kolega małżonek nie da się wywieść w tak odległe miejsce. No i tyle. Z tym większą ciekawością poczytałam i jeszcze poszukam coś w sieci. Buziaki ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anusiu - niewiele osób o tym "wulkanie" wie. Bo to jest daleko od centrum Muszyny. Tylko my z całego towarystwa sanatoryjnego tam byliśmy.
      :-)

      Usuń
  9. I ani mróweczki tam nie ma? Ptaszki nie świergolą? To chyba dziwna sceneria... Ale bardzo interesująca wycieczka :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością są i mróweczki i ptaszeczki, tylko trochę dalej. Po co mają narażać swoje życie???
      :-)

      Usuń
  10. Ojej ale wyszukalas! ciekawie wyszukalas, tez bym tam pobiegla w towarzystwie albo i bez.
    Swietnie , jak zwykle, opisalas przygody babci i dziadka...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem już jak tam jest wizualnie, a zapachowo jak? ;)
    Byłam nieraz w Muszynie, ale przed 1998r. Może wtedy jeszcze nie eksponowano Bulgotki i Dychawki?
    A Muszynianka jest pyszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachowo bez zmian. Wyczułabym bo ja mam bardzo wrażliwy węch.
      Tę Mofetę eksponowano od bardzo dawna.
      A Muszynianka faktycznie jest dobra.

      Usuń
  12. Ciekawe zjawisko. To takie polskie gejzery.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie to szczęście mieć taka polowke - nie grozi drzemka poobiednia.Fascynujace zjawisko, tylko kto o nim wie - nie każdy studiuje przewodniki.I uwaga biezaca - nie mogłam wlaczyc laptopa - mlodziutka sasiadka cos tam ponaciskala i po problemie - dla młodych to kaszka z mlekiem a stary człowiek zaraz bezradny. Pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - ja wszędzie jeżdżę z przewodnikami i mapami. I na dodatek jeszcze nowe sobie na miejscu kupuję.
      Serdeczności

      Usuń
  14. Nie wiem, czy to, co wychodzi przez dychawkę, to rzeczywiście oddech. Ja bym raczej stawiała na wydech z odwrotnej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę jednak wierzyc geologom:-))
      Bardziej mi się podoba to, co oni stwierdzili.
      :-)

      Usuń
    2. Wiesz... Optymista twierdzi, że świat stoi przed nim otworem, a pesymista po prostu wie, co to za otwór. A ja raczej z tych drugich :)

      Usuń
    3. To chyba nie jest sprawa optymizu czy pesymizmu. Tylko sprawa wiary albo niewiary.
      :-)

      Usuń
    4. Tak naprawdę jest to sprawa realizmu. Realista widzi świat takim, jaki on jest. A z tego tytułu musi być pesymistą...

      Usuń
    5. Zastanawiam się na tym co napisałaś...

      Usuń
  15. A jak smakuje ta szczawa żelazista? Próbowałaś, Stokrotko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej nie próbowałam. Ale w Muszynie jest kilka zdrojów. Ale te wody takie jakieś niesamczne są. Musiałam się zmuszać do ich picia.

      Usuń
  16. czyli po kuracji kręgosłupowej nie udało się schylić, żeby oddech ziemi nagrać? słaba ta kuracja, albo kręgosłupy już w dramatycznym stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - kuracja kręgosłupowa przynosi rezultaty dopiero po około dwóch miesiącach.
      Ale powoli przynosi...

      Usuń
  17. Witaj, Stokrotko.

    Śliczne nazwy - onomatopeiczne:)
    I nie myślę tylko o wulkanach, ale także o szczawie żelazistej:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz słyszę, ale dumna jestem, że i u na te wulkany są:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam to miejsce, kilka razy je odwiedziłem. Odgłosy można usłyszeć na filmie na YouTube lub u mnie na blogu. Faktycznie, wygląda to ciekawie a dźwięki są niesamowite. Ludowe nazwy bardzo trafnie je określają.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za odwiedziny.
      I za potwierdzenie że mi się ten "wulkan" nie śnił :-)))

      Usuń
  20. Byłam w Iwoniczu Zdroju i tam koniecznie trzeba dojść do Bełkotki.
    Byłam, zaliczyłam, zobaczyłam, poczytałam o historii.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morgano - a ja nigdy nie byłam w Iwoniczu-Zdroju. Ale już wiem co zwiedzę jak tam będę.
      :-)

      Usuń
  21. No i poczułem się jak w domu. Mam pięć kilometrów do domu od głównej drogi. Kraina jest o charakterze wulkanicznym. Bulgotać nic nie bulgocze. Za to od czasu do czasu zatrzęsie. A jak zatrzęsie to pomruk jaki wydaje matka ziemia nawet z grzmotami nie można porównać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowite miejsce..Chyba bałabym sie tam zamieszkać ..Chociaż nigdzie nie jest bezpiecznie.Babcia z Dziadkiem z pewnością wrócili szczęśliwi i naprawieni zdrowotnie☺☺Serdeczności::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danusiu.
      Babcia z Dziadkiem są faktycznie w dużo lepszym stanie :-))

      Usuń
  23. Za młodu nocowałem w Pozzuoli pod Neapolem na kempingu. Przyjechaliśmy w nocy i od razu poszliśmy spać. Ale opłatę uważaliśmy za wygórowaną, bo strasznie tam śmierdziało. Dopiero rano dogadaliśmy się z sąsiadami, że to "vulcani Solfatara". Polecieliśmy oglądać, a chwilę później wialiśmy stamtąd, aż się kurzyło.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie że te siarkowe zapachy mogły Was wykończyć.
      Więc dobrze, że uciekliście.
      Pozdrawiam

      Usuń
  24. Nie wiedziałem o tym bulgocącym i dychającym miejscu,a przebywałem w pobliżu długi okres czasu.Miałem wielu Łemków za sąsiadów.Wszyscy już odeszli,zostały ich dzieci i wnuki.
    Opowiadali niezwykłe historie z przed wojny i II w.św.
    Ja takie Bulgotki widywałem codziennie 700 metrów pod ziemią.Byłem"metaniarzem"i dokonywałem pomiarów stężenia CH4 i CO2.Kiedyś nieopatrznie wszedłem w zagazowany obszar(CO2),wentylacja była wyłączona,nie zauważyłem(!!),dwa wdechy i gdyby nie elektrycy,którzy naprawiali wentylator to...
    CO2 gromadzi się przy spoągu,CH4 pod stropem,siarkowodór wydobywał się z badawczych,odprężających otworów,które wiercono 6 metrowymi wiertłami.Wyrzut gazów i skał to jest jak tsunami.
    Potworna siła.Opisałem to Internecie z okazji Dnia Górnika.
    ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście miałeś duże szczęście.

      No i .... ciekawy z Ciebie człowiek.
      :-)

      Usuń
  25. Widziałam Bulgotki w Muszynie i w Tyliczu.
    Stokrotko, jak zwykle świetny post.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dzisiaj będzie o misiach ....

                                              /To zdjęcie zeskanowałam z ulotki Muzeum/ Czy wiecie że jest w Polsce Muzeum Misiów? A dokł...