wtorek, 31 marca 2020

Dzisiaj będzie o misiach ....

                                              /To zdjęcie zeskanowałam z ulotki Muzeum/
Czy wiecie że jest w Polsce Muzeum Misiów? A dokładnie to Muzeum Torebek i Misiów...
Bo ja juz wiem.

A to było tak:
Na początku lutego pojechaliśmy  na kilka dni do najpiękniejszego polskiego miasteczka. Pokój mieliśmy najlepszy z najlepszych bo tuż przy rynku i z widokiem na piękny kościól farny. A z dwóch innych okien widać było Wisłę...i drugi jej brzeg.
Tego poranka padał deszcz ze śniegiem. A więc pogoda była mało spacerowa.
- To może pójdziemy do Muzeum Misiów? - zadałam pytanie- bo pani w informacji turystycznej powiedziała mi wczoraj, że tu całkiem niedaleko jest takie muzeum.
I wtedy zapadła cisza.
- Nigdzie nie pójdę - dał się słyszeć głos dziadka spod kołdry - chyba że wyjdzie słońce to może się zastanowię...
- Babciu - a ja już mam 15 lat, no prawie 16 i misiami się nie bawię - powiedział nieco zdenerwowany starszy wnuk, który ma 186 cm wzrostu.
- A mnie już też misie nie bardzo interesują - powiedział ten 11-letni, który też rośnie jak na drożdżach.

Co miałam robić? Poszłam sama.
I poszłam pieszo, bo Muzeum znajduje się w Bochotnicy koło Kazimierza Dolnego. Szłam sobie Bulwarem Nadwiślańskim a potem uliczką między starymi kazimierskim domami.

A w Muzeum Misiów same misie.!!!!!
Jest ich około tysiąca, a przybyły z całego świata - z Rosji, Wielkiej Brytanii, Czech, Singapuru, Niemiec no i z całej Polski. Większość z nich to pluszaki. Ale są też misie ze szkła, bursztynu, drewna, wełny, filcu, słomy, kamienia i papieru. 
Są wyeksponowane w skrzynkach, pudłach, starych walizkach, neseserach i torebkach.
Najstarszy miś - Piotruś Trociniak ma około 100 lat. A najpiękniejszą misią jest Poziomka. 
Najcenniejszym natomiast misiem jest Maluszek wykonany ręcznie specjalnie dla Muzeum przez Elenę z Permu. Ten miś ma 2 cm wzrostu i piekne czarne koralikowe oczka.
Gdy oglądałam te misie, to jeszcze spały bo była zima, ale przemiła pani kustosz muzeum powiedziała mi, że lada chwila się obudzą i zaczną rozrabiać. Więc teraz jest pewnie w Muzeum bardzo hałaśliwie...

Byłam tak zachwycona podziwianiem misiów, że zapomniałam zrobić im zdjęcia. Wpisałam się natomiast do księgi pamiątkowej cytatem z najwspanialszego misia czyli "Kubusia Puchatka"...
A tu są moje domowe misie. Najstarszy jest ten po prawej stronie o imieniu Kubuś. Ten po lewej to Barnaba - młodszy od Kubusia o rok. Z obydwoma spał kiedyś mój Pierworodny. A ten największy w środku i ta panda  należą do Geografa. A ten  malutki z serduszkiem jest mój. Otrzymałam go całkiem niedawno...

Macie w domu jakieś misie? Swoje albo swoich najbliższych? 
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie miś jest najpiękniejszym wspomnieniem dzieciństwa...
P.S. A jakbyście się zastanawiali czy przypadkiem nie zwariowałam to odpowiadam, że jeszcze nie ...😀

88 komentarzy:

  1. Stokrotko, misie na pewno spia-we Wroclawiy biale drzrwa i snieg na trawnikach, caluski Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba rzeczywiście schowały się znowu pod kołderki...

      Serdeczności Małgosiu:-)

      Usuń
  2. Misję, misiaczki, kotki, pieski czyli pluszaki. Mój syn miał ogromna ilość tych przytulanek i do wszystkich mial emocjonalny stosunek tzn przyjacielski. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie dzieci lubią misie i inne przytulanki.
      Dorośli też.
      :-))

      Usuń
  3. Nie, nie zwariowałaś! To świąt zwariował, i każda odskocznia od tego, czym nas doświadcza, jest jak najbardziej normalna. A te misie to przecież nasze najlepsze wspomnienia, to rodzina, to miłość, to spokój! Jakby nie było - Terapia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak Fuscillo.
      A prawdziwe zwariowanie dopiero przede mną.
      :-))

      Usuń
  4. Stokrotko, ta miła pani kustosz, to nasza koleżanka po piórze, Hania Wasiak 💗 autorka wielu książek, i moja wieloletnia kumpela, razem nawet wystawiamy książki na wspólnym stoisku na targach w Krakowie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrze Agnieszko jaki ten świat jest mały....
      Ale ja co do tego nie miałam wątpliwości...
      I przypomniało mi się nasze spotkanie w Kazimierzu na promocji jednej z Twoich książek.
      Najserdeczniej Cię przytulam...

      Usuń
  5. Jestem przekonana, że jako dziecko miałam misia, choć nie pamiętam jak wyglądał i czy nadałam mu imię. Co gorsza nie pamiętam misia, którym bawił się mój syn. Doskonale pamiętam jednak sporego misia, wykonanego ze sztucznego futra o długim włosie, którego ofiarował mi narzeczony. Pluszak był rudy i miał zamontowaną pozytywkę, wygrywała "Na Wojtusia w popielniku iskiereczka mruga". Został wyrzucony, gdy pozytywka przestała grać. Misie zawsze ludziom się dobrze kojarzą, dlatego pewnie o niektórych mężczyznach mówimy, że jest "misiowaty". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne komentarz Iwono. - Taki od serca.
      Bardzo Ci za niego dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.
      :-)

      Usuń
  6. Mam misie, które robi na szydełku Gabrysia Kotas na spotkania z czytelnikami, a tej wycieczki do muzeum to Ci zazdroszczę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam wtedy jedyną zwiedzającą, więc mogłam sobie z misiami porozmawiać :-)))

      Usuń
  7. W dzieciństwie miałam białego misia, ktory rzadko bywał biały, a od częstego prania całkiem poszarzał.
    Jest też miś, ktorego kupiła mi Mama w kiosku w Kowarach. Miałam wtedy moze z jedenascie lat. Mam go do dziś i ostatnio z nabożnym skupieniem oglądał go mój wnuczek.😉
    Mam też misia mojego syna. Tak na pamiątkę.
    A swoją drogą to dziwne, że niebezpieczne, drapieżne zwierzę stało się wzorem dla najmilszej przytulanki.
    Serdeczności, Stokrotko!🐻🐨🐼

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halinko - to może tę sympatię do misiów spowodował Kubuś Puchatek???
      Serdecznie Ci dziękuję za wzruszający komentarz.
      :-)

      Usuń
    2. Wyobraź sobie,że Kubusia pozanałam dopiero z moim synem! Jako dziecko twardo stąpałam po ziemi, a moją ulubioną "bajką" był Robinson Cruzoe, o którym opowiadał mi wujek.Zabawek miałam mało, nie umiałam się bawić lalkami. Moze dlatego, że wychowywałam się z chłopakami? 😉😘

      Usuń
  8. Jaguniu,

    nie wiem jak to się stało, że nie miałam w dzieciństwie misia. Miałam
    natomiast śpiąca lalkę, która dodatkowo jak się ją przewróciło na
    brzuszek mówiła "mama". Zabytkowe misie widziałam naście lat temu wśród
    mnóstwa innych zabawek w Miejskim Muzeum Zabawek ze zbiorów Henryka
    Tomaszewskiego/ 1919-2001/ w Karpaczu, twórcy wrocławskiego Teatru
    Pantomimy. Mistrz, który ukochał Karpacz i tam pod koniec życia mieszkał
    i jest pochowany zgromadził ponad 700 lalek i innych zabytkowych
    zabawek także z Japonii, Australii, Meksyku, Rosji, Niemiec, niektóre
    mają po ... 300 lat. Muzeum od 2012 roku ma nową siedzibę - ul. Kolejowa
    5 - gdyby ktoś był w tych stronach polecam - wrażenie niesamowite!

    Serdecznie Cię pozdrawiam

    Ewa z Bajkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu - to Twoja lalka była takim misiem, bo przecież też się do niej przytulalaś.
      Serdeczności :-)

      Usuń
    2. Jaguniu, odpowiadasz poniżej iż "jest to muzeum wędrujące". Pomyliłaś muzea zabawek - to Miejskie Muzeum Zabawek - czyli wielka kolekcja Henryka Tomaszewskiego, mima, twórcy wrocławskiego teatru Pantomimy to jego autorska kolekcja, zabytkowa, o wielkiej wartości. Muzeum założone zostało w 1995 roku w Karpaczu, a kiedy Mistrz w 2001 roku zmarł władze wypowiedziały Muzeum siedzibę i ta piękna, bogata, zabytkowa, drogocenna kolekcja została spakowana do skrzyń i przez wiele lat czekała na docenienie jej i przywrócenie "do łask" w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Aż wreszcie los się okazał łaskawy, kolekcja wróciła do Karpacza tylko już do nowej siedziby. A zatem tamto Muzeum Zabawek, o którym piszesz "wędrujące" to inne muzeum, inna kolekcja, nie mająca nic wspólnego a kolekcją Henryka Tomaszewskiego. Zawsze było, jest i mam nadzieję, że po wsze czasy będzie w Karpaczu, który ukochał, przyjeżdżał do Niego Tadeusz Różewicz i wielu innych znakomitych artystów i tam pozostał na cmentarzyku przy Świątyni Wang, a jego lalki razem z Nim w Karpaczu.
      To tyle tytułem wyjaśnienia.
      Ewa z Bajkowa

      Usuń
    3. Kochanie - ale ja niżej nie piszę o tym Muzeum o którym Ty piszesz.
      To Muzeum Torebek i Misiów o którym ja piszę było najpierw w Nałęczowie a teraz jest w Bochotnicy. I jest malutkie.
      A Tobie bardzo dziękuję za piękny i wyczerpujący tekst na temat Muzeum -Kolekcji Henryka Tomaszewskiego.
      Serdeczności :-)

      Usuń
  9. Oj , że ja tam jeszcze nie byłam...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam od Asi, że sama produkujesz misie.
      A to muzeum to jest takie trochę wędrujące. Poprzednio miało siedzibę a Nałęczowie, a teraz w Bochotnicy. Nie wiadomo czy nie przeprowadzi się w inne miejsce.
      Pozdrawiam serdecznie Gabrysiu :-)

      Usuń
  10. Jagodzianka ogląda Misia Puchatka ale wydaje mi się że ogląda tą bajkę nie dla Misia a dla ... Krzysia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może i dla Misia i dla Krzysia??? Masz na myśli film "Krzysiu gdzie jesteś"?

      Usuń
  11. Stokrotka o misiach, ja o dzieciach. "Dziecie lubią misie, misie lubią dzieci"... Misie o małych rozumkach zostają symptycznymi misiami. Dzieci o małych rozumkach zostają niesympatycznymi posłami, senatorami,biskupami, ministrami... etc... et... Wtedy przestają rozmieć misie, dzieci, dorosłych...i siebie... Zapraszam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam nigdy misia, miałam lalki i książki.I częściej spałam z książką w objęciach niż z lalką. Moje dziecko też preferowało lalki(misie leżały odłogiem) a najbardziej taką paskudną pałubę z polietylenu, skrzyżowanie konstrukcyjne miniaturowego pachołka drogowego z głową lalki. Ohyzda absolutna.Dopiero gdy w wieku lat czterech dostała pieska, który wyglądał jak żywy szczeniak cocker spaniela, pałuba poszła w odstawkę a jej miejsce zajął (aż do dorosłości) ten piesek Daszeńką ochrzczony. Uwielbiam muzea zabawek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyśbyliśmy ze Szczerbato-Pytalskimi w Muzeum Fabryki Zabawek na Słowacji. Tam to dopiero były cuda!!!
      :-)

      Usuń
  13. niestety muzeum torebek i misiów nie jest mi znane ...może jeszcze kiedyś uda się tam dotrzeć. W dzieciństwie nie miałam zabawek, ale pamiętam, że miałam nie wiem skąd jednego brunatnego misia i robiłam mu operacje i zastrzyki. Jak można się domyślać długo biedaczysko ze mną nie wytrzymał ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie zostałaś przypadkiem lekarzem albo pielęgniarką??? :-))

      Usuń
  14. Będąc małą dziewczynką😁bawiłam się autkami (co mi do dzisiaj zostało), ale miałam też ukochanego misia i pluszową małpkę, niestety żadne z nich nie doczekało obecnych czasów. Muzeum wpisuję na listę 'do zobaczenia', tylko kiedy to będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Ewo - kiedy my się spotkamy w Kazimierzu????
      Bo to Muzeum jest w połowie drogi między Kazimierzem a Puławami.
      :-)

      Usuń
  15. slyszalam ze jest takie miejsce ale nie mialam pojecia gdzie
    moze to dlatego ze pluszakow nigdy nie lubilam i jak dostawalam od kogos z rodziny to ladowaly na polce i tylko sie kurzyly tylko po to by pozniej albo je wyrzucic albo przy okazji jakis szkolnych zbiorek dla domu dziecka, poprostu sie ich pozbyc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wniosek, że nie wszyscy lubią misie i inne pluszaki.
      :-)

      Usuń
  16. Kochana Stokrotko, nie masz pojęcia, ile radości sprawiłaś mi tym postem.:)
    Już kilka razy przymierzałam się, by opisać moje historie z Misiami.
    Mój najstarszy Miś - senior ma 57 lat. :) Nazywa się Klupaty.
    Nasza rodzinka Misiowa jest duża: 15 pluszaków :)
    A ile rozdaliśmy różnym dzieciaczkom, nie zliczę...
    Na każdej wycieczce, także zagranicznej jest z nami Miś.:)
    A jak się kłócą, który ma jechać lub lecieć :D
    I też nie zwariowaliśmy :)
    Chociaż dla niektórych może to tak z boku wyglądać.
    Moja Ania też lubiła Misie i miała ich sporą kolekcję z różnych państw...
    Kilka sama Jej przywiozłam...
    Aż uroniłam łezkę...

    Pozdrawiam Cię cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie Moje!!!
      Bardzo, bardzo serdecznie Ci dziękuję za ten piękny komentarz.
      :-)

      Usuń
  17. Stokrotko - te Twoje misie są dużo ładniejsze niż te z ulotki muzeum.

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego ze to są moje piękne namacalne wspomnienia???

      Usuń
  18. Młodszej siostrze w latach 50/60 ubw kupowałem czasopismo"Miś".
    Nie umiała jeszcze czytać,więc obowiązek czytania spoczywał na moich barkach:)
    Podsunęłaś mi pomysł,aby ulepić Misia ze śniegu,którego w nocy spadło prawie 20 cm-i jeszcze pada.Będzie"Biały Miś".
    Mam pomocnika-wnuczkę,która ma na poddaszu dwa kosze wiklinowe upchane Misiami przytulankami.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wnuki - chociaż już duże też mają pełno misiowych przytulanek ..... tylko już o tym głośno nie mówią.
      Dziękuję serdecznie Henryku :-)

      Usuń
  19. U mnie podobnie, bo ja się nie bawiłam lalkami. Miałam brązowego misia, który kiedyś zaginął, a potem misia w kratkę.
    Ależ te Twoje wnuki już dorosłe. I kiedy to się stało?
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roksanno - pojęcia nie mam kiedy mi te wnuki tak wyrosły...:-)

      A Tobie serdecznie dziękuję za misiowe wspomnienie !

      Usuń
  20. Przytulasek od takiego misia zawsze się przyda, a dziś, w tym smutnym czasie, potrzebne są przytulaski od wszystkich misiów, nie tylko tych z tego ciekawego muzeum, ale i z całego świata dla WSZYSTKICH potrzebujących. A jest coraz więcej smutnych ludzi na świecie!
    Mój najstarszy, Kolorowy ma 24 lata. Też pociesza!
    Fajny temat wybrałaś:) Dzięki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam sobie Urzsulo że prawie każdy lubi misie- przytulanki.
      Serdeczności dla Ciebie :-)

      Usuń
  21. Chętnie wybrałabym się do takiego muzeum, bo bardzo lubię misie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  22. Znam muzeum zabawek w Kudowie Zdroju, muzeum bajek w Pacanowie ale o muzeum misia przeczytałem dopiero u Ciebie. Może kiedyś zajrzę tam w towarzystwie wnuka lub wnuczki. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kocham misie:-) Misia Uszatka, Kubusia Puchatka, Koralgola... I mojego Miśka (tego ze zdjęcia). Chętnie odwiedziłabym to muzeum.
    Zdrówka Stokrotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się wybierz Amasjo jak już będziesz mogła :-))

      Usuń
  24. Bardzo lubię misie, mam ich naprawdę sporo. Niektóre mają już trochę lat, ale na pewno się ich nie pozbędę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam olbrzymiego biało-niebieskiego misia, ktorego dostałam na 18te urodziny od mojej klasy. :)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Stokrotko droga, w moim zyciu przewinela sie cala plejada Misiow. Niedawno wyciagnelam ze smietnika cudownego, duzego zoltego Misia, wypralam go, odparowalam tak na wszelki wypadek i siedzi dzis w saloniku na fotelu z XIX wieku. Pozostalo mi jeszcze siedem Misiakow, m.in. dwa malutkie, z certyfikatami jedynych egzemplarzy na swiecie. Jeden z nich to Natalie, drugi - Christoph. Maja na pleckach zlote krazki z wygrawerowanym napisem ich imion i pieczecia certyfikatu. Kupilam je w Niemczech. Wszystkie moje Misiaki sa bliskie sercu i je bardzo kocham. Niech sie smieja ludzie, a co mi tam! :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alenko!
      To jesteś chyba Największą Miłośniczką Misiów na świecie!!!!
      Serdeczności i gratulacje dla Ciebie :-)

      Usuń
  27. Nastepna wizyta w Kazimierzu a pewnie bedzie po zarazie bedzie tez z zobaczeniem misiow, moja kolezanka, z ktora najczesciej podrozuje uwielbia ten temat. Ja z mego dziecinstwa nie pamietam zadnego misia, pewnie go nie mialam, ale moja corka dostala takiego slicznego misia zrobionego na szydelku przez moja mame, bylo to w Caracas, byl sobie dlugo, moja corka zrobila sie dorosla, a do misiaka dobraly sie jakies owady, ktorych w tropikach mnostwo i nie dalo sie go uratowac, wyrzucilam i moja corka ma mi to do dzis za zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za misiowe wspomnienia Grażynko.
      Może następnym razem - chociaż to nie wiadomo kiedy - uda się nam spotkać w Kazimierzu?

      Usuń
  28. W moim domu nie ma żadnego misia. Tego 2 cm chciała bym zobaczyć. Pozdrawiam Stokrotko. :) .

    OdpowiedzUsuń
  29. Puchatek to chyba u nas najpopularniejszy. Ja jednak jakoś dałem się posiąść Yogi Bear i temu jego małemu kumplowi.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zwariowałaś, choć moje misie wylądowały na strychu. Tam sobie na razie mieszkają :)
    Fajnie jest zwiedzać takie miejsca. Można powspominać czasy dzieciństwa. Kilka lat temu byliśmy w Karpaczu i tam odwiedziliśmy Muzeum Zabawek :) Mnie się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lalki i misie są wzruszające.
      Dziękuję Ariadno:-)

      Usuń
  31. Misiów Ci u mnie dostatek...;o) Najstarszego w kolekcji dostałam na 18-tkę...;o) I też miałam misia Barnabę !! Ogromniastego, napełnionego trocinami, niestety Rodzice go wyrzucili kiedy ponoć dorosłam...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam Gordyjeczko, że jesteś "misiowa Dziewczyna".
      :-)

      Usuń
  32. Bardzo milusi wpis :) W dzieciństwie miałam jasnobrązowego misia. Teraz mam kilka pluszaków bohaterów bajki: Kubusia Puchatka, tygryska, prosiaczka i osiołka. Czekają w szufladzie na wnuków. Milusińscy bawią się nimi i z nimi śpią. Potem pluszaki znów trafiają do szuflady i nie mogą się doczekać kiedy będą przytulane. Teraz ten okres się wydłuży :( Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pani Stokrotko ma Pani śliczne misie :-))

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  34. Przeczytałam pierwsze zdanie i już na sercu zrobiło się cieplej! Bo kocham Kazimierz Dln. Znam te uliczki ale... w Muzeum Misia nie byłam nigdy. A to takie słodkie wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu - w tym Muzeum jest wyjątkowo przytulnie i misiowo :-))

      Usuń
  35. Bardzo, bardzo dawno temu też miałem misia. I jak pamiętam był niemal mojego wzrostu, tak że nie miałem sił by go nosić, więc tylko leżałem na jego brzuszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jakie masz piękne wspomnienie z dzieciństwa...:-))

      Usuń
  36. Tak się skłąda że ja już wszystkie misie zostawilem u rodziców;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ponoć dziecięciem będąc wymieniłam swojego nowiutkiego misia na takiego "wykochanego" mojej sąsiadki rówieśniczki ;)
    Jednakoż nie mam żadnego misia z dziecięctwa, za to mam takiego którego zrobiłam na pracę dyplomową, gdy kończyłam Studium Wychowania przedszkolnego. Pracę pisałam o teatrzyku dziecięcym. Misio ten ma już 35 lat :)
    Mam także kilka misiów które kupiłam za grosze w lumpeksach.

    OdpowiedzUsuń
  38. Witaj Stokrotko.
    Jadą, jadą misie, śmieją im się pysie.
    Jakoś nie pamiętam, czy miałem misia. Pamiętam statki, samoloty, samochody, które mi ojciec sam robił. No cóż, ja jestem z tego bezmisiowego pokolenia. Pamiętam tylko siostry misia.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak jakiegoś misia pamiętasz Michale.
      A więc nie jest źle :-)

      Usuń
  39. Ela Karczewska. Ja niestety nie miałam misiów w
    dzieciństwie. Ale miała takiego dużego misia moja siostra. Była bardzo szczęśliwa. Ja też. Bo też się nim bawiłam. Moje dzieci miały misie. Ale żaden nie przetrwał do dziś. Są jeszcze misie moich wnuków. Starszy wnuk(14 lat) już się nie bawi misiami.Wnuczka jest otoczona misiami. Bardzo je lubi. Nie zwariowalas Stokrotko.Misie to część naszego dzieciństwa. Ja misia mojej siostry pamiętam do dziś. Pozdrówki. 🥰


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Elu serdecznie za osobisty komentarz :-)
      Pozdrawiam Cię najpiękniej :-))

      Usuń
    2. P. S. W muzeum w Bochotnicy nie byłam. Ale zachęciłas mnie.

      Usuń
    3. Tam jest powrót do dzieciństwa - naprawdę :-)

      Usuń
  40. Witaj porannie Stokrotko
    Dziękuję za ten wpis. Pozwoliłaś mi na oderwanie się od moich smuteczków i powrót do lat szczęśliwych. Moich najstarszych misi juz jednak nie ma. Nie wytrzymały lat przytulania, prania....Ale ich obraz mam w swojej duszy.
    Teraz też mam swoje misie. Jeden został u rodziców. Na pewno niedługo go znowu przytulę. Niech no tylko odejdą dzisiejsze smuteczki.
    Pozdrawiam budzącą się powoli niedzielą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci dziękuję Ismeno na wzruszający komentarz.
      :-)

      Usuń
  41. Jako dzieci mieliśmy dużo misiów. Potem rozdaliśmy je młodszemu pokoleniu, ale kilka jeszcze mam, zachowałam je. Miśki są fajne. ;)

    OdpowiedzUsuń

To nie był sen

Około dziewiątej wzięłam prysznic w malutkiej działkowej łazience. Mokry ręcznik wywiesiłam potem na grubych gałęziach kosodrzewiny, któr...