poniedziałek, 26 października 2020

Kasztany, kasztany...


Zbieram je odkąd pamiętam.

Mama mi mówiła, że ledwie nauczyłam się chodzić to już zbierałam kasztany w Łazienkach Królewskich.

Zbieram je i teraz, gdy jestem już dorosłą babcią. Ostatnio szukałam ich pod starymi kasztanowcami parę dni temu. Nazbierałam całą torebkę. 

I potem jak już wracałam do autobusu przy Agrykoli to część rozdawałam wchodzącym do Parku dzieciom. 

Jedne się cieszyły a inne patrzyły na mnie zdziwione.

Zbierałam je razem z liśćmi klonu, bo te liście przebarwiają się jesienią najpiękniej. To te na zdjęciu wyżej.

Kasztany to moje dzieciństwo i młodość.

To także wiek dojrzały.

Wychodzi na to, że także... starość.

Bo ja urodziłam się według "jakiegoś tam kalendarza" pod znakiem kasztanowca. Niestety w dzień moich urodzin /13 listopada/z pewnością na drzewach nie będzie już żadnego kasztana. 

Ale nie martwię się bo znów niedługo będą kwitły...

-------------------------------------------------------------------

Kasztanowiec biały, najczęściej spotykany w Polsce pochodzi z Półwyspu Bałkańskiego.

Wyrasta do 30 metrów i mieszka przeważnie w parkach.

Korę ma szarobrązową, początkowo gładką, później podzieloną na podługowate płytki. Kora najstarszych kasztanowców jest bardzo malownicza.

Liście kasztanowca białego są dłoniasto złożone, kwiaty białe w wyprostowanych wiechach.

Owoce ma duże, brązowe, przyjemne w dotyku. Mieszkają one w kolczastych łupinach. Gdy kasztany spadają z drzew to przeważnie w tych swoich kłujących domkach. Potem dopiero, na skutek uderzenia z ziemią te ich domki często się rozpadają. Czasami w jednym domku mieszka kilku-kasztanowa rodzinka. 

Zdarza mi się znaleźć kilka kasztanów, które nie opuściły jeszcze swojego domku. Wyglądają tylko na świat przez szparkę...

W ostatnich latach kasztanowce są niszczone przez szkodnika - małego motyla, którego larwy powodują brązowienie, skręcanie się i obumieranie liści.

Kasztanowiec ma duże zastosowanie w medycynie i kosmetyce.

W wierzeniach ludowych kasztanowiec jadalny jest symbolem opieki i przezorności. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że wiele ludów europejskich w czasie głodu i po złych zbiorach musiało sięgać po owoce kasztana, szczególnie wtedy gdy nie sprowadzono jeszcze z Ameryki do Europy ziemniaka.

Już starożytni Rzymianie jedli pieczone kasztany i piekli z ich mąki specjalny chleb, który podczas świąt ofiarowywano Matce Ziemi.

---------------------------------------------------------------------------

Lubiliście zbierać kasztany?

A może nadal lubicie?

88 komentarzy:

  1. Ojciec lubił kasztanki [kawalerzysta przedwojenny]. Ja - tylko kasztany... - Czy to także postęp? Poza tym... "Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko na Placu Pigalle.
      Wszędzie są wspaniałe :-)

      Usuń
  2. I ja bardzo lubię kasztany. Uzbierane wkładam po parę do wszystkich torebek, a parę tuż przy laptopie. Najbardziej lubię te, które dopiero spadły z drzewa, lśniące i gładziutkie. Jaki sympatyczny post, Jagódko :) No i próba...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ktoś pamięta, że z wysuszonych i zmielonych kasztanów robiło się klej? Dobrze sklejał papier i pachniał - kasztanami oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubiłem bardzo zbierać kasztany Stokrotko. Mam ich kilka w domu. Pozdrawiam jesiennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasztany są bardzo zdrowe i podobno przepędzają choroby z domu...

      Usuń
  5. Co roku zbieram i rozkładam w różnych miejscach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbieram, zbieram - jeden do kieszeni, jeden do torebki... Zwłaszcza jak jakiś ładny, nietypowy sie znajdzie łaciaty, albo bardzo maleńki albo taki największy. Nie wyrosłam z dzieciństwa w tym zakresie 😉😊. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaju - czasami znajduje się takie malusieńkie kasztanki tuż obok tych dużych :-)

      Usuń
  7. Jesteś Stokrotko trzecią poznaną przeze mnie osobą i to na blogowisku, urodzoną 13 listopada :)
    Pod oknem mego pokoju przez 20 lat rósł wielki czerwony kasztanowiec. Niestety jego pień zaczął próchnieć i jakiś głupol podłożył tam ogień. Drzewo nie splunęło, tylko tliło się od środka, a potem go wycięto, bo ponoć stwarzało zagrożenie.
    Zdarza mi się zbierać kasztany, jednak nie jest to moją namiętnością, więcej nazbierałam życiu kamieni niż kasztanów ;)
    Kilka lat temu w parku, w kasztanowej alei, ktoś ułożył serce z kasztanów i prośbę aby przechodnie dokładali kasztany do tego serca, dorzuciłam się i ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario - serca z kasztanów układam bardzo często. Także gdy jestem na cmentarzu...

      Usuń
  8. Ostatnio dla naszych siostrzenic nazbieraliśmy 5 kilo kasztanów. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbieram, tylko szkoda, że potem niektóre lądują w koszu na śmieci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej je zostawić do następnego roku. I potem zastąpić tymi nowymi.
      :-)

      Usuń
  10. Moja Ty Kasztanowa Panienko :-)))

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego nie napisałeś Kasztanowa Śliczna Panienko??? :-)))

      Usuń
  11. Jaguniu,
    jak tak lubisz kasztany to zapewne znasz i lubisz tę dawną piękną piosenkę zaśpiewaną po raz pierwszy w 1955 roku przez Nataszę Zylską:
    Kochany, kochany
    Lecą z drzewa jak dawniej kasztany
    Wprost pod stopy par roześmianych
    Jak rudy lecą grad
    Jak w noc gdy w alejce
    Rudy kasztan ci dałam i serce
    A tyś rzekł mi trzy słowa nic więcej
    Że kochasz mnie i wiatr...
    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Ewa z Bajkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że znam i pamiętam.
      Przytulam najserdeczniej Ewuniu :-)

      Usuń
  12. Znak kasztanowca- to wg celtyckiego kalendarza. Ale obie jesteśmy z 13 dnia miesiąca- Ty z jesieni, a ja z wiosny.Kasztany namiętnie zbierał mój....Flik i sam się nimi świetnie bawił, tak nieco "po kociemu" a nie "po psiemu". Te kasztany to symbol jesieni a te jadalne- symbol zimy. Wyobraź sobie - nie będzie tej zimy w Berlinie największego świątecznego jarmarku- nie wiem jak berlińczycy to przeżyją.Chyba będziemy musiały z córką piec sobie kasztany w piekarniku, ale prawdę mówiąc to dobre są tylko te pieczone w popiele. Trochę obawiam się tej zimy z covidem w roli głównej.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - jedna wielka niewiadoma przed nami.
      Trzymajmy się dzielnie :-)

      Usuń
  13. Nie moge sie schylac po kasztany, jednak kojarza mi sie ze spacerami po Parku Zachodnim, szelestem lisci pid nogami i radoscia dzieci. Nie tylko w przedszkolu, ale i w domu cieszyly rozne stworki wyczarowane z kasztanow. A te kolory... Malgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja robiłam kiedyś ludziki z kasztanów. Ostatnio parę lat temu z wnukami.
      :-)

      Usuń
  14. Stokrotko a ja właśnie dziś idąc do pracy przechodziłam pod kasztanowcami. I nazbierałam do kieszeni kilkanaście kasztanów. Leżą teraz na moim biurku tuż koło laptopa.
    Ela
    P.S. Dobrze że zmieniłaś temat, bo nie wiadomo jak się to wszystko skończy. W moim mieście też był protest.
    Trzymaj się zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu - pojęcia nie masz co się w tej chwili dzieje w Warszawie!!!

      Usuń
  15. Szpalery kasztanów otaczają Pole Mokotowskie,
    A i na wewnętrznych alejkach też pełno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie JanToni jak jest ich dużo :-0

      Usuń
    2. Klonów też jest sporo
      I teraz ozłociły Pole.

      Usuń
    3. Wyobrazam sobie jsk jest pięknie. ...

      Usuń
  16. Zbieram kasztany, przynoszę kolorowe liście do domu, suszę na płasko i robię jesienne bukiety. Chwilo trwaj.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś tak!!! A ile się z nich naprodukowałam śliczności jesiennych, szczególnie, że na szkolnym dziedzińcu rósł jeden. Teraz lubię patrzeć na spadające, bo tworzą śliczny jesienny klimat i cieszę się, że jeszcze są, bo widzę, jak cierpią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że masz na myśli tę zarazę co się rzuciła na kasztanowce...

      Usuń
  18. Piękne ludzi kiedyś powstawały z kasztanów i żołędzi. Kto teraz pamięta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystyno - jeszcze niedawno dzieci robiły ludziki z tych kasztanów...

      Usuń
  19. Bardzo je lubię i jako dziecko oczywiście też zbierałam... kasztany są takie niesamowite w dotyku... dlatego zwykle wracam ze spaceru do domu przynajmniej z jednym w kieszeni :) Nie mogę się oprzeć. :) Kasztanowce to piękne drzewa i warto się do nich przytulić... zwalczają lęki i niepokoje, poprawiają nastrój, mobilizują do działania, niwelują bóle reumatyczne, mogą wspomóc leczenie bezsenności. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to napisałaś Yolanthe. Serdecznie Ci dziękuję :-)

      Usuń
  20. Jako dziecko lubiłam zbierać kasztany. Niedaleko mojego domu było i jest nadal sporo kasztanowców. Ja też mam urodziny w listopadzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteśmy też Skorpionami :-))

      Usuń
    2. A wiesz że osoby spod znaku Skorpiona są nadzwyczaj inteligentne, uzdolnione i wyjątkowe pod każdym względem???

      Usuń
  21. tu jest pewne nieporozumienie, bo ten nasz polski, popularny kasztan /nasienie kasztanowca (Aesculus, rodzina mydleńcowate)/ nie nadaje się do jedzenia, ewentualnie tylko na klej /niezbyt rewelacyjny zresztą/, używany też bywa w medycynie ludowej i radiestezji...
    natomiast kasztan jadalny (maron) /owoc-orzech kasztana (Castanea, rodzina bukowate)/ to trochę inna bajka, jest baaardzo daleko spokrewniony z tym pierwszym...
    ...
    jest jeszcze "kasztan wodny" /bulwa ponikła słodkiego/ ale to już kompletnie inna sprawa, druga strona świata, aczkolwiek też zjadliwy, używany w kuchniach D. Wschodu...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie ja napisałam że kasztanowiec biały jest jadalny????

      Usuń
    2. tak nie napisałaś, ale ja przecież nie napisałem, że tak napisałaś... jednak na końcu nagle się pojawił się motyw jadalności, więc wpadłem na pomysł wspomnieć o funkcjonującym nieporozumieniu słownym, wiele osób myśli, że kasztany /np. te najlepsze, z Placu Pigalle/, to bliski krewniak tych "zwykłych"...
      ale tak w sumie, to z głodu ludzie na różne pomysły wpadają, a na ofiarę dla Matki Ziemi chleb można nawet i z cegły upiec :)

      Usuń
    3. Pełna zgoda.
      Spoko i luzik :-)

      Usuń
  22. zbierała moja babcia i ja zbieram z wnuczkami. Wrzucam je do tapczanu, podobno mają właściwości antystatyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają wiele wspaniałych właściwości, więc najlepiej porozkładać je w całym mieszkaniu.

      Usuń
  23. Taka historia...idę ze Starszym do Poradni (tym razem on mnie zawiózł ;) ) która ma siedzibę w takiej kasztanowej alei. To dwa tygodnie temu było. I nagle oboje zaczynamy, jak kiedyś, zupełnie na poważnie :))) zbierać kasztany, napominając się, który będzie lepszy na ludziki :)))) Dojrzały facet, bardzo dojrzała baba...Ale kasztany mają taką moc cofania czasu.

    A mój tato też urodził się 13 listopada. Kochał góry, książki i miał charakterek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widać że wszyscy urodzeni 13 listopada mają charakterek. kochają góry i ksiązki...
      Zbierając kasztany wracamy do dzieciństwa...

      Usuń
  24. U nas kasztanowce znowu zakwitły i nawet małe kasztanki widać.
    To ja już dziś Ci składam życzenia urodzinowe, bo znowu spóźnię się i będzie wstyd.
    Bądź zdrowa i radosna, kochana i czytana, nie martw się na zapas i ciesz się życiem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asiu .... ale to jeszcze trochę czasu :-))

      Usuń
  25. Zbieramy kasztany podobnie jak Ty. Kiedyś robiliśmy ludziki, potem dzieci nasze też się tym zajmowały a teraz zbieram kasztany dla Mamy- robi z nich nalewkę i naciera nią bolące kolana.Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja nie wiedziałam że nalewka z kasztana jest dobra na bolące kolano!!! A mnie akurat prawe kolano boli:-))

      Usuń
  26. -- pytałaś, czy zbierałam kasztany na spacerze?, nie, teraz nie, teraz robiłam tylko zdjęcia( taka moja myśl - jedno miejsce w czterech porach roku- co z tego wyjdzie, zobaczymy w przyszłości) ale kasztany zbieraliśmy tydzień temu, takie rodzinne"kasztanowe szaleństwo), a potem wszystkie kasztany zostały zawiezione do przedszkola do którego chodzi Hania ....

    OdpowiedzUsuń
  27. Nadal lubię. Już mam pół miski z tego roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wychodzi na to, że w tym gronie straszny ze mnie odszczepieniec. ;))) Nigdy mnie kasztany nie fascynowały. Nie wiedzieć czemu zawsze ich widok kojarzy mi się z tymi rozdeptanymi na chodnikach i ulicach. Choć podziwiam tych zbierających, zawsze mnie frapuje pytanie, po co oni się schylają skoro są całkowicie bezużyteczne ;))) Trochę mi sprawę naświetliłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kasztanów jest wiele pożytku.... ale nie każdy musi je lubić :-)

      Usuń
    2. Bardzo przepraszam, ale muszę coś sprawdzić. Sprawa dotyczy weryfikacji komentarzy na blogspocie.

      Masakra!. Wymagają weryfikacji stwierdzeniem :udowodnij, że nie jesteś robotem" ???

      Usuń
    3. Na szczęście to da się usunąć ;))) Jeśli tego nie chcesz instrukcja na moim blogu w komentarzu.

      Usuń
    4. Wiem, że masakra.
      Ale ja Ci wierzę, że nie jesteś robotem!!!

      Usuń
    5. Zajrzę do Ciebie - dziękuję.
      Pewnie, że nie chcę.

      Usuń
  29. Kilka minut temu zostawiłem link do piosenki o kasztanach, ale coś mignęło i linku nie ma, więc go powtórzę:
    https://www.youtube.com/watch?v=me1-8p6TegY

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja nie potrafię przejść obojętnie obok leżących na ziemi kasztanów, zawsze lądują w mojej kieszeni. W domu wrzucam kasztany do skrzyni pod łóżkiem, albo trzymam w pobliżu telewizora i traktuję, jako odpromienniki. A w apteczce stoi i dojrzewa zrobiona na wiosnę lecznicza nalewka z kwiatów kasztanowca.

    OdpowiedzUsuń
  31. Po błyszczącego kasztanka chętnie się schylam i chowam do kieszeni. Zawsze mam kilka w torebce. To też wdzięczny materiał do tworzenia z wnukami zwierzątek czy ludzików. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie że tak dużo ludzi lubi i zbiera kasztany :-)

      Usuń
  32. Mam kasztanowca na mojej posesji. Cierpię razem z nim, gdy już w sierpniu zaczyna się jego dręczenie przez tę obrzydliwą ćmę. Piękny jest tylko przez 3 miesiące, a potem taki biedny. Ale owoce i owszem...ma. Zbieram...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś szczesciara że masz wlasnego kasztanowca.
      :-)

      Usuń
  33. Niedaleko Wrzosowiska jest piękna aleja starych kasztanowców...Ale jeszcze nie miałam czasu zbierać...;o)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zbierałam kasztany, oczywiście, że tak. Nawet teraz schylam się, gdy zobaczę na ziemi. Są takie śliczne, świeże, błyszczące. Kiedyś włosy farbowałam na taki kolor :) Przypomniało mi się, ze kiedy jeszcze nie chodziłam do szkoły, u babci w Tenczynku (była aleja kasztanów) nazbierałam dużo i gdzieś usłyszawszy o kleju - pokroiłam je w kostkę, postawiłam na słońcu (bo miały być w cieple)i czekałam aż się zrobi klej :))) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy lubię? Kasztany? Zbierać kasztany? Lubię te kwitnące w czas matur i te wrześniowo-październikowe na parkowych alejkach; lubię liście, ich szelest pod butami, lubię te lśniące brązem królewskim i ugierem kamyczki, z których i krówkę, i konika, i...tfu, bez skojarzeń, Pinokia sporządzić można z żołędziową czapeczką... a pamiętasz to:
    (...)"Kochany, kochany
    Lecą z drzewa jak dawniej kasztany
    Wprost pod stopy par roześmianych
    Jak rudy lecą grad
    Jak w noc, gdy w alejce
    Rudy kasztan Ci dałam i serce
    A Tyś rzekł mi trzy słowa, nic więcej
    Że kochasz mnie i wiatr... " (...)

    OdpowiedzUsuń
  36. Pamiętam jak w dzieciństwie robiło się ludziki i zwierzątka z kasztanów, żołędzi i zapałek. ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie na moim blogu i dziękuję za komentarz :-)

      Usuń

Takie różne wspomnienia - część druga

Gdy w dniach 1-2 sierpnia /wiele lat temu/ leciałam Swissairem do Buenos Aires, samolot mial międzylądowanie w Rio de Janeiro. Pilot  prawdo...