środa, 28 października 2020

Koronkowe stringi i złotonośne piaski - z cyklu "Polska Nieznana"

Koniaków to mała wioska w Beskidzie Śląskim. Położona jest nie w dolinie jak to zwykle bywa, ale na zboczu góry o nazwie Ochodzita. Wioskę tę wyróżnia ponad 200-letnia tradycja koronkarstwa. Miejscowe, niezwykle uzdolnione koronkarki jeszcze do niedawna heklowały czyli szydełkowały tylko piękne serwety i obrusy o tradycyjnych wzorach. Korzystały z autentycznych starych wzorów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Nowe mistrzynie szydełka i włóczki postanowiły jednak iść z duchem czasu i zaczęły tworzyć czyli heklować bieliznę. I w ten sposób powstały też koronkowe stringi /takie jak te na zdjęciu/ które nazywane są w języku potocznym "propozycjami dla śmiałych oblubienic zbójników"
Prawda że ładne? 
Co na to powiedzą Panowie?
Byłam kiedyś w Koniakowie i podziwiałam te piękne koronki. Niestety bielizny tak pięknej i śmiałej jeszcze wtedy nie heklowano...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Złotoryja to jedno z najstarszych miast w Polsce. Prawa miejskie nadał jej już Henryk Brodaty w roku 1211. Najstarszym zabytkiem jest XIII w. kościół. Zwraca też uwagę piękny renesansowy pochyły ryneczek.
Ale Złotoryja najbardziej znana jest z wydobywania złota. W XIII wieku w okolicznych sztolniach wydobywano do 50 kg. złota rocznie. Okres opłacalnego wydobycia ustał niestety w wieku XIV.
Jednak do dzisiaj Polskie Bractwo Kopaczy organizuje pod koniec maja Mistrzostwa Polski we płukaniu cennego kruszcu. Wygląda to w ten sposób, że uczestnicy godzinami czerpią sitami wodę z potoków i wypłukują /albo nie wypłukują/ złoty piasek. Takie drobinki są nawet całkiem duże.... Po znalezieniu kruszcu każdy zawodnik otrzymuje Certyfikat Płukacza Złota oraz fiolkę z własnoręcznie wypłukanym kruszcem.
 
A o złotych tradycjach Złotoryi przypomina Muzeum Złota oraz Kopalnia Złota Aurelia, która powstała około roku 1660. Można tę kopalnię zwiedzać pokonując ok. 100-metrową trasę turystyczną wykutą w skale diabazowej w Górze Świętego Mikołaja.

72 komentarze:

  1. Dobrze Stokrotko że taki u Ciebie dziś lekki temat.
    Trzymaj się zdrowo.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żeby nie zwariować ze strachu Elu.
      Szczególnie po wczorajszym przemówieniu prezesa.

      Usuń
  2. Lubie dziergać szydełkiem, ale na stringi kiroronkowe nie wpadłam. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłego dnia i ja Tobie życzę Stokrotko. Serdecznie Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Stringów nie robiłam, ale heklowałam bikini.Stringi to ani zdrowe ani praktyczne.Z kolei szydełkowe bikini nadaje się tylko do opalania się, do wody już nie.Dwa razy zrobiłam, z różnych "nitek" i....szczęśliwie odechciało mi się.
    Co do Złotoryji- czytałam przed laty, że organizatorzy płukania złota zawsze wpierw przed zawodami wsypują nieco złotego piasku, żeby było co znaleźć- robią to dla podtrzymania tradycji i biznesu. Bo ta impreza przynosi jednak pewien dochód.Jak jest obecnie nie wiem, może tombak rozsypują- też się świeci jak złoto.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - toż jasne jak Słońce że zarówno heklowanie stringów jak i wypłukiwanie złota jest formą przyciągania turystów.
      I bardzo dobrze.

      Usuń
  5. Panie z Koniakowa w jakimś wywiadzie prasowym przed laty mówiły, że koronkowa bielizna po raz pierwszy powstała na indywidualne zamówienie jakiejś klientki. Wiadomo, że nie do chodzenia:) moim zdaniem jest bardzo seksowna i oryginalna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, żę nie do chodzenia tylko do uwodzenia :-))

      Usuń
  6. Koniakowskie artystki rękodzieła tworzą niezwykłe wyroby. Byłam tam wiele razy, ostatni raz jeakieś 5 lat temu. Miałam okazje podziwiać te niezwykłości. Stringi na specjalne okazje na pięknym ciałku prezentuja się na pewno cudownie...
    :)
    Dużo zdrowia Stokrotko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale caceńko!:)
    Nie wyobrażam sobie jednak tego caceńka na ciele...
    A w Złotoryi byłam kilka razy. Fajne miejsce. :) Niestety złota nigdzie nie widzieliśmy. A może stety.:)
    Serdeczności posyłam i buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że śliczne te stringi Basiu.
      A złota w Złotoryi to chyba jednak już nie ma.
      :-)

      Usuń
  8. stringi super, aczkolwiek raczej do okazjonalnego użytku jako strój (umownie) "wieczorowy", bo tak na co dzień ponoć niezbyt praktyczne...
    w Złotoryji byłem tylko raz kiedyś tam w ramach delegacji, musiałem tam coś ogarnąć, gdy byłem na stażu pod Legnicą... wiele nie widziałem, bo to była krótka wizyta, ale miasteczko faktycznie malowniczo położone...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W Koniakowie posunęli się jeszcze dalej! Heklują nawet mężczyźni, przynajmniej jeden, pokazywali go ostatnio w telewizji. Ot, iść z duchem czasu! Ja w Koniakowie byłam, ale na taką bieliźnianą awangardę sobie nie pozwoliłam. Tylko wygoda w tym wieku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna nowość, w liceum miałam w klasie kolegę, który robił na drutach swetry wszystkim swoim siostrom ( a miał ich chyba ze cztery) - pierwsza połowa lat 80.

      Usuń
    2. bo to nie musi być tylko kobiecy zawód... ja się przymierzam do nauki naalbindingu, to takie skandynawskie heklowanie, kiedyś na dojrzałe lata mi się to przyda, żeby dorobić do emerytury...
      p.jzns :)

      Usuń
    3. No i super! Ja nie mam nic przeciwko temu. Są tacy zgrabni panowie, ale raczej rzadko się ujawniają.
      A ta technika skandynawskiego heklowania bardzo fajna. Znów czegoś się nauczyłam:)

      Usuń
    4. Urzsulko - pewnie że wygoda jest najważniejsza :-))

      Usuń
    5. Notario - wychodzi na to, że mężczyżni też potrafią robić na drutach :-)

      Usuń
    6. PKanalia - a czy ja już teraz mogę u Ciebie zamówić jakiś fajny sweterek???
      :-)

      Usuń
    7. Urszulko - ale ambitna z Ciebie uczennica :-))

      Usuń
  10. Byla w Koniakowie poltora roku temu, dobrnelysmy tam z strasznej sniezycy i zachwycalam sie koniakowskim szydelkowaniem, sa piekne! i stringi tez podziwialam, Ale najbardziej spodobala mi sie suknia slubna cala koronkowa i heklowana. Cudo.
    W Zlotoryji jeszcze mnie nie bylo...chyba zloto jakos mnie za bardzo nie interesuje.
    Pilnuj sie Stokrotko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta suknia ślubna z koronek musiała być prześliczna.
      Nawzajem Grażynko.
      :-)

      Usuń
  11. Ależ miło się czyta o miasteczku położonym o przysłowiowy "rzut kamieniem" od swojego domu. Również zachęcam do odwiedzenia Złotoryi. Te stare dolnośląskie miasteczka kryją w sobie wiele ciekawej historii i są bardzo urokliwe. Trzymaj się Stokrotko zdrowo i serdeczności przesyłam z miejsca oddalonego o 20 km od Złotoryi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam że do Złotoryi nie masz daleko.
      Serdeczności Elaju :-)

      Usuń
  12. Mam malutkie serwetki z Koniakowa jeszcze sprzed II wojny-mama i jej siostry czesto tam bywaly. A zloto staje sie jedynym pewnikiem w tych czasach, wiec i piasek ma swoja cene, a jaka to frajda! Dzieki za odskocznie od pana J. K. Malgosia.
    Wetki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - staram się odskakiwać jak najdalej od tego co się dzieje...
      Ale nie jest to takie łatwe.

      Usuń
  13. Złoto kojarzy się z bogactwem, koronki z pięknem. W tym zestawieniu jestem za koronkami, że nie wspomnę o koronkowych stringach.😃😃. Dzięki za te ciekawostki.m

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam w Koniakowie, nawet mieszkałam kilka dni, ale stringów nie kupiłam:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zamiast od-angielskiego "stringi" używajcie polskiego "dręczyrowki". Pojenniejsze znaczeniowo i treściowo bliższe prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba nie potrafiłabym nosić takiej bielizny.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne te "nici w rzyci", ale chyba nieco za ciepłe ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień mamy latoś gorącą :-)) więc faktycznie należałoby parę nici z tych stringów wyciągnąć:-))

      Usuń
  18. Cała Polska już była w Koniakowie. Osobiście zapamiętałem muzealne wełniane pończochy zimowe długości 3 metrowej. Pończoch tez zwijano na nogach tworząc grubą warstwę ocieplającą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super - i wtedy nie trzeba było nosić dwóch par pończoch :-))

      Usuń
  19. oj, Stokrotko!Oj:))czy w rozmiarze nieco większym też oferują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że tak!!!! Przecież wiedzą, że prawie wszystkim kobietom w związku z ograniczeniem przemieszczania się i ostatnimi stresami i przeżyciami przybyło tu i tam. Szczególnie TAM :-))

      Usuń
  20. W Koniakowie była moja mama i przywiozła okrągłe małe serwetki z szarego płótna, obrębione koronką. Była zachwycona wytwarzanymi tam rzeczami i po wieloletniej przerwie zaczęła obrabiać chusteczki do nosa. Ja próbowałam wydziergać stringi(choć nie jestem ich zwolenniczką), ale nie wyszły mi zbyt eleganckie. Uwielbiam wyroby ze złota, ale w Złotoryi nie byłam, bardzo żałuję, bo z braku własnych złotych przedmiotów, mogłabym popatrzeć na eksponaty muzealne. Uściski i życzenia zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - bardzo serdecznie Ci dziękuję za komentarz.
      Wszystkiego dobrego :-)

      Usuń
  21. Pięknie! I jaka ulga przeczytać coś z "bogatej" przeszłości... :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie myślałam ,że temat stringów może być aż tak nośny :) Gdyby nie to ,że na modelce to pewnie nikt by nie zauważył urody motywu kwiatowego jakiego użyto do wydziergania powyższych ... :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Stokrotko, z Koniakowa pochodziła (chyba) Honoratka Gustlikowa grana przez Barbarę Krafftównę:)
    Będąc w Wiśle wybraliśmy się szlakiem, który po drodze gdzieś nam się zawieruszył ;) i doszliśmy do Koniakowa :) Ja młodsza wtedy dużo byłam to i przeżyłam :)
    Stringów nie robiłam szydełkiem, może szkoda? Teraz już zbyt ślepa jestem, nadrobię w następnym wcieleniu jak nie zapomnę ;))) Buziaki! anka

    OdpowiedzUsuń
  24. W Koniakowie też byłam i podziwiałam tamtejsze koronki. Stringów nie kupiłam, może następnym razem.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. To nie zapomnij następnym razem :-))

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, źe jestem alergikiem. Ta dolegliwość wyklucza wszelkie koronki w bieliźnie.
    Pozdrawiam serdecznie ❤

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj, Stokrotko.

    Zawsze byłam pełna podziwu dla kunsztu koronczarek. Nie tylko tych z Koniakowa. Właściwie jeszcze nie tak dawno prawie każda kobieta z mniejszym lub większym upodobaniem coś tam sobie dziergała, i, myślę, że takie choćby szydełko wciąż można znaleźć w niejednym domu:)
    Jakoś się nie zgadywało, ale jestem entuzjastką wszelkiego rękodzieła. Także haftu, wyszywania, rzeźbienia w drewnie.
    A wiesz, co jest najlepsze? Że każdą z tych umiejętności (i parę innych) można wykorzystać przy tworzeniu biżuterii. A to jest właśnie moje hobby:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zdradzilas mi Leno swoja tajemnice....
      :-))

      Usuń
    2. To nie kwestia jakiejś wielkiej tajemniczości, Stokrotko:)
      Po prostu nie każdego jednakowo bawią opowieści o "rękoczynach", więc nie widzę sensu zamęczania nimi całego otoczenia:)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Rozumiem Leno doskonale...
      :-)

      Usuń
  28. Ela Karczewska.
    Przepiękne są te koronki z Koniakowa.
    W moim rodzinnym domu koronki
    były wszędzie. Moja mama bardzo je lubiła.
    Koronkowe stringi to świetny pomysł. Są naprawdę śliczne. 😊

    OdpowiedzUsuń
  29. Koniaķów urocze rejony, jedne z moich ulubionych, w końcu to Beskidy które kocham... I ja mam koniakowskie koronki, no może nie stringi, ale piękne serwetki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie byłam jeszcze w Złotoryi. Bardzo ciekawe te stringi z koronki.

    OdpowiedzUsuń

Takie różne wspomnienia - część druga

Gdy w dniach 1-2 sierpnia /wiele lat temu/ leciałam Swissairem do Buenos Aires, samolot mial międzylądowanie w Rio de Janeiro. Pilot  prawdo...