sobota, 15 stycznia 2022

Niewidoczne niewolnice

Tekst ten dedykuję Basi Ś.

Najpierw była ta książka. Dostałam ją w prezencie już 2 lata temu, ale zupełnie nie wiedziałam jak o niej napisać. Po prostu okropnie mnie zasmuciła. Dowiedziałam się bowiem o hańbie swoich rodaków. Bo wprawdzie służące istniały we wszystkich krajach, to jednak w naszym byly traktowane wyjątkowo źle. 


Dziewczyny przyjeżdżały do miast z zapadłych wsi. Były bardzo młode, często 15-letnie, bardzo biedne. Przeważnie nie umiały czytać ani pisać. Podjęcie pracy służącej u "bogatych państwa" było dla nich niesamowitym awansem. Oczywiście do czasu gdy okazywało się, że ich praca to rodzaj niewolnictwa. Były bowiem naprawdę do wszystkiego. Nawet do uprzyjemniania życia panom domów w których służyły. Owocem tego była często ciąża służacej. I jeśli służaca nie zdążyła "pozbyć się kłopotu" lub  urodzonego cichutko w "służbówce"dziecka, to była natychmiast ze służby wyrzucana. Często z noworodkiem po prostu na ulicę i bez jakichkolwiek środków do życia.

Książka została oparta na faktach. Autorka posiłkowała się autentycznymi życiorysami służących. 

Polskie służące i ich historia mają swoje miejsce w znanych literackich dziełach. Przypomnę tylko służącą Hankę z "Moralności pani Dulskiej", którą odprawiono bo zaszła w ciążę ze Zbyszkiem Dulskim. A także Felicję z "Nocy i dni" z którą "zapomniał się " sam Bogumił Niechcic...

Zdarzało się jednak, że służące były traktowane jak członkowie rodziny. Stawały się doradczyniami a nawet przyjaciółkami pań domu. Były to jednak przypadki niezwykle rzadkie.

Polecam książkę "Służące do wszystkiego". Naprawdę warto ją przeczytać.

--------------------------------------------------------------------

Parę dni temu poszłam do Muzeum m.st. Warszawy aby obejrzeć  wystawę o warszawskich służących.


I zrobiłam kilka zdjęć:

                                

Kandydatki na służące musiały zarejestrować się i dostać zgodę odpowiedniego biura.


Powinny były dowiedzieć się, że mogą być przedmiotem handlu.


I że będą wykonywać pracę, której nikt nie widzi...


              I że nocą będzie je odwiedzał pan domu albo jego syn.

                          


Na koniec - dla relaksu, bo wystawa była smutna - zrobiłam dwa inne zdjęcia.  To jest widok na Rynek Starego Miasta z jednej z sal Muzeum Warszawy ...


                       A to na słynną uliczkę Kamienne Schodki


I jeszcze wzięłam sobie do wypełnienia taką książeczkę. Nigdy nie wiadomo - może kiedyś będę musiała zostać służącą? Oczywiście żartuję.

---------------------------------------------------------------

P.S. We wszystkie czwartki wstęp do Muzeum Warszawy jest bezpłatny. A jeśli chodzi o bilety to najlepiej kupić bilety roczny - można na niego wchodzić niezliczoną ilość razy i brać udział w wydarzeniach związanych ze wszystkimi wystawami w tym Muzeum.

68 komentarzy:

  1. Dokładnie Stokrotko - taki był los służących. I ja ze swej strony znam takie opowieści, gdzie miejscowy arystokrata, ale nie tylko - np. przemysłowiec - "zbrzuchacił" służącą . Serdecznie pozdrawiam Stokrotko, po szybkich, siedmiominutowych zakupach . Miłej soboty :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele jest takich opowieści o jakich piszesz Jardianie...

      Usuń
  2. Oj, westchnęłam ze smutkiem nad losem nas, kobiet. Dziś stare dziady też układają nam życie i każą umierać na porodówkach albo poza nimi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie pomyślałam Stokroto że w dzisiejszych czasach to wiele żon jest w podobnej sytuacji.Na dodatek pracują zawodowo i często są lepiej wykształcone of mężów
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuje sie pod tekstem Eli, a sama milo wspominam nasza nianie, zajmowala sie nami gdy mama odwiedzala dziadka i u niego sprzatala, hotowala itd. Jeszcze zdaxylam jej przedstawic swojego synka. Ale przytoczone fakty sa, niestety/ prawdziwe. Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu generalnie było bardzo źle.... ale oczywiście były wyjątki.

      Usuń
  5. Człowiek człowiekowi sadystą...Było, jest i będzie...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobne historie pewnie na świecie i teraz mają miejsce. To trochę tak jak Polki wyjeżdżały w przeszłości do sprzątania w Niemczech, też trafiały różnorodnie.

    Nadrobiłem zaległości u Ciebie i jestem pod wrażeniem. Ile rzeczy jesteś w stanie odkopać, przeczytać i zobaczyć, żeby nam pokazać.

    W sumie moja trzecia dawka była najlepsza ze wszystkich, przy dwóch poprzednich bolała mnie ręka okropnie z tydzień co najmniej. Teraz jak dostałem mRNA szczepionkę ręka bolała mnie z dwa dni.

    Podziały, podziały, podziały. Co i rusz jakiś nowy. A to ktoś nie je mięsa, a to ktoś segreguje śmieci, a to głosuje na tych co nie trzeba. Fakt, można oszaleć od tego.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę i miłe słowa dotyczące mojego pisania.

      Usuń
  7. Ja też po trzeciej dawce . Pfizer. Cała noc z piątku na sobotę przespana z bólem lewego ramienia. Ale dałem radę . Pozdrawiam serdecznie :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po szczepionkach to z reguły trochę boli ramię...

      Usuń
  8. Dobrze, że te mroczne czasy są już za nami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A wiesz, że w Zamku Królewskim, w Pałacu Pod Blachą, do 2 lutego jest wystawa szopek krakowskich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. I wybieram się chociaż parę lat temu widziałam w Krakowie ...

      Usuń
  10. Witaj Stokrotko.
    Wiem, że służące miały przechlapane. Znam to z lektury.
    Dobrze, że te czasy już minęły. Teraz dobra gosposia jest na wagę złota.
    I tak być powinno.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Służące w Polsce międzywojennej miały okropnie ciężkie życie Michale...

      Usuń
  11. Od dawna czytam Pani blog i coraz bardziej jest nim zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy - rozumiem że podoba Ci się to co piszę.
      Dziękuję.

      Usuń
  12. Bardzo ciekawa książka i pouczająca, także czytałam z wielkim zdumieniem, że tak traktowane ludzi w cywilizowanym kraju!

    OdpowiedzUsuń
  13. Komunizm miał na pewno jedną (może kilka) cechę dobrą: zrównanie ludzi.Czy tak całkowicie, można by dyskutować, ale już nikt nie musi jaśniepani dziedziczki całować w rękę (nie mówię o powitaniu), a jaśnie pan nie daje po pysku chłopu pańszczyźnianemu, tak na wszelki wypadek, co opisuje w swych "Dziennikach" Żeromski.Jeszcze ciągotki ku wyżywaniu się w poniżaniu dworskich pracowników zdradzał Melchior Wańkowicz w "Szczenięcych latach", ale w moich oczach na tym stracił. Na szczęście to się odmieniło. Kiedy zastanawiałam się nad zatrudnieniem niani do dziecka, koleżanka powiedziała: Coś ty?! Ona się będzie wylegiwać w twoich fotelach, a ty będziesz gnać do pracy! A druga opowiedziała, jak jedna pani domu - po studiach i w ambitnym zawodzie, po przyjściu z pracy klęczała przy piecu umorusana, wygarniając sadze, a pomocnica domowa sobie spokojnie siedziała, bo do niej, jako niani, takie czynności nie należały. No i dobrze! K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że potem to się trochę zmieniło...
      Dziękuję za komentarz.

      Usuń
  14. czytałam "Służące" zaraz po publikacji z uwagi na Autorkę, którą znałam ze "Słonimskiego.Heretyka z ambony". Miałam przyjemność wymienić z panią Joanną Kuciel-Frydryszak kilka uwag w innej sprawie. Po lekturze "Służących" za czyjąś sugestia sięgnęłam po "Opowieść podręcznej" Margaret Atwood. To dopiero horror!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Czesiu po długiej nieobecności u mnie.
      Jeśli chodzi o "Opowieść podręcznej" to jak wiesz to jest fikcja literacka....

      Usuń
  15. Życie kobiet ogólnie zawsze było bardzo cięzkie. Troche sie to zmienia, ale tak powoli...

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie to niesamowite, że to całkiem jeszcze niedawno kobiety spotykał taki los... Jak dobrze, że jednak zaszły zmiany.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mignęła mi ta książka jakiś czas temu, ale wtedy mnie nie zainteresowała. Teraz owszem, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Siostra mojego dziadka w latach dwudziestych ubiegłego wieku była w Warszawie guwernantką, ale jej życie niewiele było lepsze od życia służącej.
    Sto lat temu los pracujących kobiet był bardzo trudny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I często na dodatek rózne panie Dulskie przeciwko nim występowały...

      Usuń
  19. Oh znam to muzeum. Mają piękne eksponaty, można tam wiele godzin przebywać i oglądać i oglądać. Muszę się tam wybrać znowu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam bywam kilka razy w roku.
      Także na wydarzeniach kulturalnych towarzyszących kolejnym wystawom.

      Usuń
  20. Tam niedługo będzie na podwórku tej kamienicy zadaszenie - kawiarenka pod tym zadaszeniem. Ale kiedy będzie to zrealizowane to nie wiem. Projekt już jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!!!! Zapytam jak będę nastepnym razem... :-)

      Usuń
  21. Mam tę książkę na e-półce, ale jeszcze nie przeczytałam.
    Wiem, z opowieści mamy, że przed wojną w domu dziadków, nauczycieli wiejskich, zawsze była do pomocy tzw. dziewczyna. Dziewczyna, o której opowiadała mama, była trochę od niej starsza, miała na imię Izabela i pochodziła z wielodzietnej rodziny; pomagając - bo raczej trudno tu używać formy 'służąc' - babci w gospodarstwie, przyuczała się do prowadzenia (kiedyś, w przyszłości) swojego i odciążała rodziców, będąc na utrzymaniu moich dziadków. W pamięci mojej mamy pozostała jako jej przyjaciółka, bliska osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi dziadkowie też mieli służąca, ale to była właściwie niania która zajmowała się dziećmi. A było ich siedmioro.
      Ale ksiązką jest o złym, okrutnym traktowaniu służących. Przeczytaj koniecznie.

      Usuń
  22. Jaguniu,
    co tu mówić o tamtych służących kiedy współcześnie swój własny mąż poślubiony też potrafi zrobić z żony niezłą swoją służącą. Nie generalizuję, ale jeszcze do niedawna, bo teraz jednak kobiety wywalczyły sobie więcej niezależności, i pracowały zawodowo i zajmowały się dziećmi, domem, zakupami, praniem, sprzątaniem i jakoś musiały dawać sobie radę gdy tymczasem pan i władca kanapa i gazeta...Teraz panowie też muszą w domu pomagać choć w każdym to różnie wygląda... A tamte młode dziewczyny - służące to naprawdę był dramat. Dlatego niech współczesne młode dziewczyny docenią co mają i jeśli tylko chcą mogą i uczyć się i pracować, ale same dla siebie...
    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Ewa z Bajkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu wyżej Ela już pisała o tych współczesnych żonach-służących...W wielu domach niewiele się pod tym względem zmieniło.
      Serdeczności, :-)

      Usuń
  23. To na pewno ciekawe historie, choć smutne. Dziękuję za Twoją opinię i zdjęcia z wystawy. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja niedawno obejrzałam po raz drugi film o służących w amerykańskich domach. "Lata 60. XX wieku. Początkująca dziennikarka spisuje historie czarnoskórych służących wywołując skandal wśród wyższych sfer." https://www.filmweb.pl/film/S%C5%82u%C5%BC%C4%85ce-2011-567127 Obejrzyj, jeśli nie widziałaś. Jak widać nie tylko czarne, ale białe niewolnice (niewolnictwo w ogóle) były i wg mnie nadal są. Wystarczy urodzić się w tzw. lepszej rodzinie, by być lepiej traktowanym, by mieć łatwiej na stracie. Ciekawa co na to zwolennicy tzw. najlepszych cech narodowych Polaków? Polaków, którzy byli zawsze najwspanialsi! Nie chce wchodzić w politykę, ale wnioski nasuwają się same. Dzięki za rekomendację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Ivo, że wnioski nasuwają się same.
      Serdecznie Ci dziękuję za wizytę:-)

      Usuń
  25. Smutne to wszystko. Bywa, że podobnie traktuje się Ukrainki, najchętniej wykorzystując fakt, że one muszą zarabiać na swoje rodziny. No i - niestety - to typowe dla nowobogackich. Nie uogólniam , ale takim ludziom naprawdę odbija często. A tym można mierzyć człowieka, jak traktuje innych, tych słabszych. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anusiu, też słyszałam o tym ,że Ukrainki traktuje się bardzo źle...
      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  26. W czwartek byłam na tej wystawie. Muszę przyznać, że miałam o wiele większe oczekiwania. Nie była zła, ale zabrakło mi tego nieuchwytnego czegoś. Polecam za to wystawę "Splendor władzy" w Podchorążówce. Jest niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.... ale może dlatego że to była smutna wystawa.
      "Splendor władzy" już widziałam.... i był to prawdziwy splendor :-))

      Usuń
  27. Zainteresowałaś mnie Stokrotko tą książką, wpisuję sobie na tegoroczną listę do przeczytania. Choć to smutna opowieść, z pewnością warto ją poznać. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko warto te książkę przeczytać.
      Dziękuję serdecznie za wizytę,,,:-)

      Usuń
  28. Strasznie smutny kawałek historii w Polsce. A Nam się wydaje, że nam tak daleko do 'amerykańskiego spsobu traktowania czarnoskórych niewolników'...
    Niewolnictwo nadal ma miejsce, za chwilę usłuszymy więcej jak w XXI wieku traktowano niektórych ludzi, traktując ich jako podludzi, tylko dlatego, że byli innej rasy, pochodzili z biednych rodzin lub ich status społeczny odbiegał od ogólnie przyjetego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety masz rację.
      Dzięki serdeczne za komentarz.

      Usuń
  29. Oj ciężkie było życie tych kobiet.:(
    Ale powiem Ci o pozytywnym przykładzie. Kuzynka mojej babci była zamożną kobietą. Miała służącą, a właściwie gosposię. Była bardzo dobrze traktowana, jak członek rodziny. Osobiście Ją poznałam (kiedy zdałam na studia, nie dostałam akademika i miałam mieszkać u "cioci").
    Oby tylko takie były przykłady traktowania gospodyń domowych.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu zdarzały się na szczęście i takie sytuacje.
      Rodzice mojej Mamy też mieli służąca i też ja traktowali jak członka rodziny.
      Serdeczności

      Usuń
  30. Zachęciłaś mnie i do przeczytania książki i do pójścia na wystawę. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  31. Pouczająca wystawa. Do dziś w wielu krajach na świecie tak się dzieje, choć świat poszedł z postępem i ludzi mądrzejsi, niby!
    Ładnie wygląda Rynek Starego Miasta na Twoich zdjęciach:)))

    OdpowiedzUsuń
  32. Witaj bielą za oknem Stokrotko
    Jakiś czas temu słuchałam w radio bardzo ciekawej audycji o tej wystawie. I wiesz, nawet pomyślałam o Tobie "Ciekawe czy Stokrotka już ją widziała?" Ale jakże mogłabyś coś tak interesującego przeoczyć.
    Przesyłam ciepłe pozdrowienia na skrzydłach wiatru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Ismeno że masz o mnie takie dobre zdanie
      Serdeczności Kochanie...

      Usuń

Murale na warszawskiej Pradze

  Parę dni temu moja sąsiadka, która z dziada pradziada mieszka na warszawskiej Pradze zabrała mnie na spacer śladami praskich murali. Niest...