Z Instytutu Słowackiego znajdującego się w Warszawie przy ulicy Krzywe Koło 12/14a...
...otrzymałam zaproszenie na słowackie Ostatki.
Zespół SVAKARO przyjechał do Warszawy z miejscowości Cerne, znajdującej się w trój-styku słowacko-czesko-polskim. Czterej /a właściwie jeden, a inni potakiwali/ przemili słowaccy muzycy opowiadali nam m.in. o tym, że ich zespół występuje szczególnie na weselach we Wschodniej Słowacji a w nazwie SVAKARO ukryty jest zarówno ślub jak i rozwód. A także o tym, że mieszkając w tym trój-styku dobrze też mówią po czesku. Tylko po polsku nie mówią, bo jest dla nich język bardzo trudny.
Trzej panowie grali na heligonkach czyli rodzajach akordeonu, a jeden z nich na perkusji czyli głównie na dużym i małym bębnie i małym talerzu. Jego gra podobała się najbardziej... i wszyscy prosili aby grał głośniej.
Zespół, który zajmuje się na co dzień interpretacją tradycyjnej muzyki ludowej z regionu Kysuce przez godzinę zachwycał nas muzyką niezwykle energiczną, w tym pieśniami miłosnymi.
Wszyscy oczywiście też śpiewali, a jak było trzeba to gwizdali bardzo głośno.
A na koniec Dyrektor Instytutu i artyści zaprosili nas na "zdrawiczku" czyli toast "ostatkowy" no i na polskie pączki..... bo to był Polski Tłusty Czwartek...... no bo na Słowacji Tłustego Czwartku nie ma...😢




Ale super imprezka, nawet paczki apetyczne bardzo.
OdpowiedzUsuńU nas jutro ma chodzić kujawska koza, ciekawe czy ją spotkam?
Spotkasz ... czy nie spotkasz ... ale napisz co to za kujawska koza... bo pewnie dobrze wiesz :-))
UsuńWidać, że wydarzenie się udało, pozdrawiam Stokrotko :-)))
OdpowiedzUsuńBardzo sympatycznie było Jardianie :-)
UsuńTy to masz wyjścia!!! :-)
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Jasna sprawa :-))
UsuńFantastyczne Stokrotko. Zawsze fajna taka inna muzyka na odmianę. Moja siostra studiowała język słowacki teraz chce robić certyfikat u nich. Bardzo fajne te twoje ostatki Kochana.
OdpowiedzUsuńP.S. Stokrotko będę jutro w Warszawie jutro po południu, bo moja córka idzie na koncert swojego koreańskiego i będę miała trochę czasu, więc jeśli będziesz wolna możemy się spotkać. Może Krysia Czarnecka by do nas dołączyła, ona też jest z Warszawy. Koncert jest w Palladium. Miałam napisać do Ciebie na maila, ale gdzieś mi umknął. Jak coś to napisz do mnie. Buziaki
Kasieńko może nam się uda spotkać.... ale nie jestem pewna!!!
UsuńDobrze Kochana, nic się nie martw. Jak nie jutro to innym razem, ale nie ukrywam, że bardzo bym się ucieszyła się ze spotkania z Tobą. Napiszę Ci w emailu mój numer telefonu w razie czego.
UsuńStokrotko teraz mam maila cathrine82@wp.pl
OdpowiedzUsuńNapisałam do Ciebie parę minut temu!!!
UsuńZaraz sprawdzę maila jeszcze raz Stokrotko
UsuńTo bolo pekne....
OdpowiedzUsuńWe własnym tłumaczeniu- to było piękne- i oczywiście, dobrze że nie pękłaś Stokrotko .. po 3-cim pączku :-) czego dowodem jest notka z imprezy....
Dwa pierwsze pączki zjadłam już w domu na śniadanie, więc nie udało mi się pęknąć :-))
UsuńCiekawe wydarzenie :) Mam pewien sentyment do Słowacji i Słowaków i lubię ich słuchać. A od jednego słyszałam, że on lubi słuchać Polaków :D
OdpowiedzUsuńNo proszę - bo to są podobne języki, chociaż dużo łatwiej nam rozumieć język czeski niż słowacki...
UsuńNa pierwszy rzut oka wydawało mi się, że to będzie jakieś wspomnienie z Hiszpanii, a tu - Słowacja. Ależ Ty szybko zmieniasz otoczenie.
OdpowiedzUsuńLechu - ze Słowakami w Instytucie Słowackim spędziłam niecałe dwie godziny.
UsuńA o pobycie w Hiszpanii jeszcze będę pisać kilka razy.
Bardzo interesujące wydarzenie!. Ważne, że Tobie się podobało i miło spędziłaś czas.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bardzo sympatycznie było Bogusiu :-)
UsuńTo wygląda na wesołą wieloetniczną imprezę. Chciałabym uczestniczyć. Lubię rozmawiać z naszymi sąsiadami z południa.
OdpowiedzUsuńBo są podobni do nas- prawda?
UsuńBardzo lubiłam spędzać urlopy na Słowacji, ludzi mili, jedzenie dobre, infrastruktura turystyczna bardzo dobra. I było gdzie połazić a nie tylko bez przerwy się wdrapywać. No a gdy bywaliśmy tam gdy córka była jeszcze mała to w ogóle było extra, bo oni lubią dzieci nie tylko robić ale i się nimi zajmować.
OdpowiedzUsuńAniu - ciekawa jestem czy Twoje wnuki znają Słowację i jeżdżą do niej.
UsuńNie, oni jeżdżą w Alpy, mają tam od lat jakieś swoje ulubione miejsce. Bo nim moi zamieszkali w Berlinie to mieszkali w Monachium. I ja do dziś wspominam każdy nasz dojazd do Alp bo widoki były naprawdę "superanckie". Majestat gór wywierał na mnie niesamowite wrażenie.
UsuńStokrotko a czy oni grali i śpiewali podobnie jak nasi górale na Podhalu?
OdpowiedzUsuńEla
Nie Elu - zupełnie inaczej, bo to nie są górale ze Słowacji.
UsuńAle też było ciekawie.
Najważniejsze, że Słowacy pięknie Cię zabawili, a przy okazji też załapali się na masz Tłusty Czwartek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie, a odwiedzin w Prawo zazdraszczam.:))
Dziękuję Celu D. Ale gdzie miałam być w odwiedzinach? Chyba pomyłka jakaś...
UsuńEkstraśnie :)
OdpowiedzUsuńNiesamowicie sympatyczna sprawa. Gratuluję Ci takich znajomości i możliwości poznania czegoś nowego i ciekawego:)))
OdpowiedzUsuń