W autobusie naprzeciwko mnie siedziały dwie dziewczyny.
Oczywiście zagłębione były w swoich komórkach..
Nagle jedna z nich, nie odrywając wzroku od ekranu komórki powiedziała:
- Słyszałaś? Jakiś debilny poseł powiedział, że aborcja powinna być karana śmiercią kobiety. I że oficjalnie w sejmie wystąpi w tej sprawie...
- A słyszałaś, że jakaś aktorka poinformowała, że występuje z kościoła.? I teraz wylewa się na nią hejt- odpowiedziała jej koleżanka. - Przyczepili się nawet do niej, bo przyznała się, że w domu nie gotuje, nie sprząta, nie pierze...
Obydwie zaklęły. Po chwili wysiadły naprzeciwko Uniwersytetu Warszawskiego.
A mnie przypomniała się definicja "dobrego człowieka" w naszym kraju:
"Dobry człowiek to ten, który mówi dzień dobry i chodzi do kościoła..."
Jak zwykle gdy nawiązuję trochę do polityki w naszym kraju - bardzo proszę o spokojne komentarze.

Dokładnie Stokrotko, tylko spokój. Pozdrawiam serdecznie. Rano byłem w Piekarni, potem w Aptece i w Księgarni. Szlifuję angielski. Potem muszę odebrać zakupy z parteru. I przechodziłem dziś dwa razy obok Stokrotki.
OdpowiedzUsuńMocne i prawdziwe...
OdpowiedzUsuńTrzymajmy się!
Marek z dziewczynami
Definicja dobrego człowieka mocno nieaktualna niestety.
OdpowiedzUsuńA propos Internetu w telefonie - dwoje młodych ludzi usprawiedliwiało się, że pojechali w obszar objęty wojną, bo nic nie wiedzieli - jakoś mało wiarygodne, prawda?
A ja Stokrotko jak co roku składam Ci najlepsze życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarza/Pisarki ...
OdpowiedzUsuńEla
Nie wiem czy dobrze się domyśliłem ale chyba tę definicję dobrego człowieka to Pani zacytowała jako kpinę albo krytykę.
OdpowiedzUsuńPiękne te lamy.
Też Mareczek