sobota, 30 maja 2026

Misie lubią miodek...

Pojechali sobie na dwa dni w Tatry. Bo tylko na tyle dni mogli. Pierwszego dnia, czyli wczoraj - /29 maja 2026 roku/ wjechali kolejką linową na Kasprowy Wierch. Ze szczytu zeszli na Halę Gąsienicową i tam w schronisku Murowaniec zjedli obiad i dalej przez Skupniów Upłaz a następnie przez Boczań zeszli z Gór.

I wtedy GO spotkali. Powiększcie sobie proszę to zdjęcie, to zobaczycie kto czekał na nich na środku wyjątkowo pustego o tej porze niebieskiego szlaku wiodącego z Hali Gąsienicowej do Kuźnic...


Stali tak sobie dłuższą chwilę naprzeciwko siebie  w pewnej odległości - to znaczy ON i oni.  Aż wreszcie ON pewnie zdecydował, że już ich wystarczająco nastraszył i że może zejść im z drogi. Bo przecież uszanowali ciszą i spokojem jego obecność w Tatrach. Bo przecież Tatry są jego domem, a oni są w nich tylko gośćmi. Wszedł więc powoli z powrotem w las i pewnie poszedł wyżej. Może do swojej gawry w której się kiedyś  urodził? Albo do swojej mamy, od której się już odłączył. Był już przecież duży, miał pewnie dwa lata.

Właściwie to nie ma się co dziwić, że do nich wyszedł. Przecież misie lubią miodek... A ONI mają miesiąc miodowy....

Szalony Geograf bardzo załował, że nie zdążył zrobić żonie wspólnej z NIM sesji fotograficznej...😂 

---------------------------------------------------------------------------------

PS. 1.Górale tatrzańscy zawsze na niego mówili I nadal mowią ON - bo jest to oznaka wielkiego respektu dla tego dużego i groźnego tatrzańskiego zwierzęcia.

PS.2. Mieliście kiedyś w czasie swoich wędrówek spotkanie z jakimś dzikim zwierzęciem?

15 komentarzy:

  1. W moich stronach sarny, jelenie, lisy, a także dziki . Przeczytałem tego posta z olbrzymim zaciekawieniem. Pozdrawiam Stokrotko, 33 minuty dziś sobota na zakupach i na spacerze, w tym obowiązkowo w sobotę - Stokrotka :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście z niedźwiedziem nie spotkaliśmy się oko w oko, ale trafił się lis, no i sarenki, mąż widział z bliska kozice.
    Kiedyś słyszeliśmy dziki, ale woleliśmy zejść im z drogi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku ale przygoda , nie chcę takiej .Pozdrawiam deszczowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z niedźwiedziem się nie spotkałam i chyba bym nie chciała, ale tydzień temu, będąc w Arturówku ( Łódź) spotkaliśmy dziki, choć to teraz podobno normalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam - myślę, że widok dzików w Łodzi już się robi normalny jak w Gdyni. :D

      Usuń
  5. Nie chcę zapeszyć... ale takie spotkanie to na szczęście we wspólnym życiu!
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  6. Misio! No nie ukrywam, majtki miałabym mokre. :D Ja spotkałam kiedyś stado dzików, ale na szczęście się gdzieś spieszyły i nie zwróciły na mnie uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi instynkt nakazał spokojnie się wycofać, a Grześkowi instynkt nakazał szybko wyciągnąć aparat 😂

    OdpowiedzUsuń
  8. decydowanie żałuję że cyknalem trochę więcej zdjęć;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mieliśmy... tylko teraz pytanie, co my liczymy jako dzikie zwierzę?... czy musi być duże?... na ten przykład, bo nie każdy liczy jeża, czy wiewiórkę jako dzikie zwierzę, o zającu już nie wspomnę... albo czy ptak to zwierzę, czy ptak?... bo są różne opinie na ten temat, buraki nie uważają ptaka za zwierzę... no, okay, ale dość tych dywagacji... co powiesz, na ten przykład na starcie sparringowe młodych jelonków na swoim podwórku w obejściu?... załóżmy teoretycznie, że takie masz... bardzo ciekawe widowisko...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miś na szczęście !! Słoń i koniczyna wymiękają...;o)
    Zwierzaków nie będę wyliczyć, bo lista byłaby zbyt długa...Misia nie spotkałam...;o) Muszą mi wystarczyć koniczynki...;o)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele lat temu szedłem na Kasprowy, przechodziłem przez las i słyszałem jak przewodnik opowiadał grupie uczniów o niedźwiedziach.
    Wychodząc z lasu narobiłem trochę hałasu - niedźwiedź! niedźwiedź! - zawołali uczniowie.
    Na mój widok roześmiali się z ulgą i potem, ilekroć spotkaliśmy się na trasie, pozdrawiali mnie - dzień dobry panie niedźwiedziu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś szłam miedzą i spod nóg wyskoczył mi mały zajączek. Nie wiem, kto bardziej się przestraszył. On pognał przed siebie, a ja stanęłam, jak wryta. Jemu serduszko pewnie biło szybko, a mnie na moment stanęło. A tak to dziki, sarny, lisy. Na moim podwórku w mieście.😀

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzikie zwierzę w puszczy...miejskiej :D To...lis przebiegający po torowisku tramwajowym, po północy, pod oknem mojego pokoju, a pokój znajduje się w kamienicy, w środku jednego z największych polskich miast :)
    Dzik duży, stojący sobie przy ławeczce znajdującej się przy wejściu na plażę w Świnoujściu. Na ławeczce siedział sobie fotograf z aparatem, chyba czekał na amatorów zdjęć. Bo działo się to prawie 30 lat temu, telefonem zdjęć się jeszcze nie robiło i paniki dzikowej jeszcze nikt nie rozpętał. Kilka dni później dwie lochy z warchlakami buchtowały na wydmach przy innym wejściu, tylko te wydmy były ogrodzone a dziki za ogrodzeniem.
    A najgroźniejsze spotkanie ze zwierzęciem w naturze to...spotkanie z...wil...czurem który głośno ujadając wybiegł przez szeroko otwartą bramę z zagrody położonej przy drodze w lesie nad jeziorem Nidzkim. Drogą tą przechodziłam kilkakrotnie i brama była zamknięta, tym razem zaś otwarta i to psiko pędziło prosto na mnie bez przyjaznych zamiarów. Nie miałam w tym okresie doświadczeń z psami, ale z zakamarków pamięci wyskoczył przeczytany tekst. No więc zatrzymałam się, odwróciłam twarzą do psa i gestem ręki oraz komendą nakazałam mu się zatrzymać, a on...mnie posłuchał. Zaczęłam się wycofywać małymi kroczkami z wyciągniętą przed siebie dłonią, psisko też po kilku chwilach odpuściło i wycofało się do zagrody. A wtedy ja prawie galopkiem popędziłam do ośrodka wczasowego w którym stacjonowałam ;)
    Chyba nie takich opowieści się spodziewałaś Stokrotko, no ale życie pełnie niespodzianek jest :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Romka
    Słuszna decyzja o wycofaniu się.
    Nie zawsze spotkanie z tak silnym zwierzęciem jakim jest niedźwiedź kończy się dobrze.
    Ja miałam bliskie spotkanie podczas spaceru po lesie że stadem dzików. Całe szczęście mnie zignorowały i skończyło się tylko na wielkim strachu.

    OdpowiedzUsuń

Misie lubią miodek...

Pojechali sobie na dwa dni w Tatry. Bo tylko na tyle dni mogli. Pierwszego dnia, czyli wczoraj - /29 maja 2026 roku/ wjechali kolejką linową...