W trakcie uroczystości odsłonięcia tego pomnika jego inicjator - dziennikarz, opozycjonista i działacz społeczny Wojciech Ziembiński tak mówił:
"Kształt tego pomnika /.../ symbolizuje poprzez dziesiątki krzyży łacińskich, prawosławnych, nagrobek żydowski i muzułmański, tragizm indywidualnego i anonimowego męczeństwa i śmierci poległych i pomordowanych na Wschodzie. Na czterdziestu jeden podkładach kolejowych umieszczonych przed wagonem deportacyjnym wyrzeżbiono nazwy pół bitewnych w Polsce Wschodniej z września 1939 oraz miejsca kaźni na nieludzkiej ziemi."
Na podkładach kolejowych poza nazwami miejsc walki i straceń Polaków twórca pomnika Maksymilian Biskupski umieścił też ludzkie dłonie kurczowo trzymające się podkładów. /niestety nie są dobrze widziane na zdjęciu/
Pomnik Pomordowanym i Poległym na Wschodzie jest pomnikiem trudnym zarówno w odbiorze jak i możliwości dotarcia do niego. Umiejscowiony prawie na skrzyżowaniu ruchliwych ulic, wśród pędzących we wszystkich kierunkach samochodów, autobusów i tramwajów. Przeważnie oglądany jest z okien pojazdów.
Tymczasem - wyjątkowo mocno zasługuje na to, aby do niego podejść, obejrzeć dokładnie, przeczytać napisy i oddać cześć tym tysiącom Polaków różnych wyznań pomordowanym na Wschodzie.
Pomnik Wagon Kolejowy został odsłonięty na Skwerze Matki Sybiraczki przy ulicy Muranowskiej/Generała Andersa w rocznicę napaści Sowietów na Polskę 17 września 1995 roku.
Swoim realizmem budzi uczucie grozy i przerażenia. Przypomina tragiczne losy tysięcy Polaków poległych w walkach z Sowietami, wywiezionych do łagrów, zesłanych na Syberię, ale przede wszystkim tych zamordowanych w Katyniu i w innych miejscach za naszą wschodnią granicą.
Nie będę pytać czy znacie ten pomnik... bo także wielu mieszkańców Warszawy nic o nim nie wie...

Stokrotko, przy najbliższej podróży do Warszawy, na pewno tam będę. Dzięki wielkie za ten post.
OdpowiedzUsuńMocny w wyrazie, wart zatrzymania, ale chyba miejsce obrano niefortunnie...
OdpowiedzUsuńZnam ten pomnik, robi ogromne wrażenie, działa na wyobraźnię .
OdpowiedzUsuńMiejsce rzeczywiście nie jest idealne.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Trudny i ciężki ten pomnik, ciekawe kto wymyślił to miejsce, ludzie może by I znicze postawili ale miejsce niebezpieczne, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBez sensu umiejscowienie, że podejść nie można.....
OdpowiedzUsuńMożna podejść bez problemu. Z każdej strony jest przejście dla pieszych. Pomnik jest usytuowany na krótkim odcinku ulicy, pomiędzy dwoma skrzyżowaniami.
UsuńKtoś musiał się upomnieć o pamięć nad pomordowanymi, i dobrze, że to jesteś Ty Stokrotko. Osobiście wolałbym, aby pojawił się pomnik upamiętniający naszą pomoc dla Ukraińców, np. w postaci wspólnie bawiących się dzieci Polskich i Ukraińskich ...
OdpowiedzUsuńWstrząsający...
OdpowiedzUsuńDzisiaj zauważyłem informację o tym pomniku na FB ==> https://www.facebook.com/photo?fbid=1615305770605629&set=pb.100063786648539.-2207520000
Dobrze znamy ten pomnik bo koło niego przejeżdżamy z dwóch stron. Niestety nigdy koło niego nie zatrzymaliśmy się. Obiecuję że naprawimy ten błąd.
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
Dobrze znam ten pomnik gdyż Andrzej Pruski kiedy jeszcze nie był moim mężem uratował budowę tego pomnika. Podkłady stały się zbyt.trudnym wyzwaniem dla odlewni.i bo.czas dany do wykonania zbyt krótki . (Przy pomnikach zazwyczaj tak jest no bo to przecież jest wyrzeźbione to „tylko” trzeba zamienić w brąz!!!!) Niestety to długi proces . Andrzej wygrywał bo presja czasu wymuszała wynalazki techniczne i chemiczne . W tej dziedzinie był geniuszem .Odlewał w brązie tylko wszystkie podkłady tego pomnika. Zawsze z czułością i sentymentem spoglądam na ten pomnik bo tragiczna historia mojej rodziny bardzo jest związana ze zsyłkami na wschodzie.
OdpowiedzUsuńTo ja J.R
Usuńa ja tu odniosę się jeszcze do Powstania Warszawskiego, bo wcześniej nie mogłam. Nie będę wchodzić w dyskurs polityczny czy powinno czy nie powinno było wybuchnąć i że KGAK w oczywisty sposób postąpiła samowolnie, nie podporządkowując sie rządowi w Londynie...że powstanie miało być ostatnim zrywem, krzykiem rozpaczy, aktem niezgody na Jałtę...
OdpowiedzUsuńZawsze, co roku włączam syrenę strażacką w mojej wsi, bo w tym zrywie zginęło wielu członków mojej rodziny. Warszawiacy są rozsiani po całej Polsce i świcie, więc nic dziwnego, że w taki wielu miejscach oddają hołd. Kiedyś stałam na rynku w Krakowie w którym również ruch zamarł na jedną minutę...w hołdzie. i TAK uważam, że każde polskie miasto i wieś może jedną minutą syren i zatrzymania oddać cześć tym wszystkim, którzy w stolicy zginęli. I polskiej stolicy niezłomnej zwanej w świecie Feniksem. która też zginęła. Należy im się.
Ja mam zawsze gule w gardle o 17ej pierwszego sierpnia.
pozdrawiam.