niedziela, 24 czerwca 2018

Hybryda czy anegdota?

           
                                     /Zakopiańskie Krupówki w okresie miedzywojennym/
Malarz, pisarz, taternik, popularyzator Tatr Rafał Malczewski /syn Jacka Malczewskiego/ znał Zakopane bardzo dobrze. Pamiętał jego wiejskie oblicze z początku XX stulecia i splendor modnego kurortu lat trzydziestych. Tak o tej przedziwnej hybrydzie powstałej z przemieszania miejscowego żywiołu góralskiego z jego dorobkiem kulturalnym, z wysoką kulturą przybyszów, elit kulturalnych i twórczych z wszystkich trzech zaborów pisał w w 1935 roku w książce „Tatry i Podhale”:

„ Wraz z torem kolejowym kończy się i Polska i Europa i cały wielki świat – ot zaczyna się Zakopane, miejscowość przedziwna i urocza, jedyna na podhalańskiej ziemi, a może i na całym globie. Jakaż bowiem wioska podgórska potrafiła przez szereg lat skupiać to, co miał naród najlepszego? Były okresy, gdy promieniowała na całą Polskę natężonym życiem kulturalnym przybyszów – najświetniejszych umysłów i najbardziej gorejących serc. Zakopane rozrzucone po równinach i wzniesieniach, przeplatane chatami góralskimi, to znów wielkomiejskimi gmachami, tętni życiem stolicy i nędznej wioszczyny równocześnie. Pokrajane zaledwie kilkoma ulicami, niesfornie zabudowane, oddycha kryształowym powietrzem gór i smrodem samochodowej benzyny, tarza się w bagnach, to wspina na zbocza Antałówki i Gubałówki, zasypia w upalne dnie i znów drży pod batem halnego wiatru. Huczące autobusy rozganiają kierdele owiec, redykające do domu, wozy wyładowane plonem łąk i roli ciągną popod okna barów, kawiarni i dancingów zawodzących najmodniejszym tangiem. Nocami płoną elektryczne lampy, ponad nimi księżyc zielonym światłem rzeźbi grań Tatr. Rozlegają się dzikie wycia góralskie w obejściach paradnych hoteli, otoczonych szopami, w których pobekują owce. Wykwint i elegancja przelewa się chodnikami, obok zaś gazdowie rozrzucają gnój na ojcowskiej grzędzie. Wielkie jak wrota lustrzane szyby magazynów łowią męt i ruch uliczny, samochody, narciarzy, wołowatych sietniaków, seledynowe zachody słońca, nędze i wspaniałości ludzi i świata”.

Natomiast socjolog, publicysta, narciarz i bywalec Zakopanego Andrzej Ziemilski nazwał to miasto anegdotą. Tak pisał o nim w roku 1998 w swojej książce "Cud na Kasprowym":

„Zakopane jest anegdotą, opowieścią bez początku i końca, poskładaną mniej więcej tak, jak uskładane bywają drewniane ruskie zabawki-babuszki: bajecznie kolorowe, tkwiące jedna w drugiej, od maleńkich do ogromnych. Żadne miejsce w Polsce – może poza podkrakowskimi Bronowicami nie zostało obciążone takim natłokiem literackich symboli, znaków z pozoru tajemnych, a powszechnie uznanych i ważnych, taką koncentracją postaci z pogranicza jawy i mitu. Trudno byłoby spotkać gdziekolwiek na świecie tak regularnie wędrujące gromady ludzi twórczych i kabotynów, ludzi czynu i bezpłodnego marzenia, sportowców i pozujących na nich snobów, desperatów szukających tu zdrowie lub tylko ucieczki przed ostatnią z życiowych prób. Jasna Góra była przez wieki ludowym znakiem nadziei. Tu, pod Giewontem naród rozdarty zaborami i pozbawiony państwa stworzył swym elitom zastępczą, choć jedynie sezonową stolicę. Przetrwała do naszych czasów.”

Wydaje mi się, że zarówno "Zakopane-hybryda" jak i "Zakopane- anegdota" są określeniami bardzo trafnymi.

Wprawdzie nie ma już tego Zakopanego co dawniej ale….
No właśnie.
Jakie jest Wasze zdanie na temat dzisiejszego Zakopanego?
-------------------------------------------------------------------------------------
A niżej kosodrzewina. Ale nie w Tatrach, tylko na mojej działce pod Warszawą. Ale sadzonki ze szkółki podtatrzańskiej. Kosodrzewina ta ma juz 27 lat i w lecie chowają się w niej Szczerbate...albo babcia Stokrotka jak chce mieć "tatrzańsko - działkowy" spokój.

46 komentarzy:

  1. Zakopane to teraz.osrodek sportów zimowych i w mniejszym stopniu osrodek kultury.Mam na myśli chocby Festiwal Jesień Tatrzanska.
    Marek z dziewczynami pozdrawia deszczowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Zakopane z czasow mojej młodości... Wiem, jak to brzmi, ale trudno:)Najchętniej jeżdziłam we wrzesniu lub pazdzierniku, szlaki były puste, nawet Krupówki też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ew0 - ja też mam takie piękne wspomnienia z tych dawnych czasów.
      Dziękuję Ci.

      Usuń
  3. W Zakopanem byłam w życiu zaledwie trzykrotnie i dawno temu. Nie wiem, jakie jest ono teraz, ale dla mnie było miejscem pełnym ciekawej architektury, spacerów po Pęksowym Brzysku, smakiem najlepszych jakie kiedykolwiek w życiu jadłam placków ziemniczanych, jedzonych palcami na Krupówkach, widokiem Tatr w tle, miejscem, z którego wyruszałam do Morskiego oka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko nostalgia, uroki (widoki) dzieciństwa. Rzeczywistość byłaby brutalna. Lepiej nie jedź.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci Olgo z Twoje wspomnianie.
      :-)

      Usuń
    3. Torlinie - każdy powinien sam podejmować decyzje.

      Usuń
  4. Dla mnie rzadkiej bywalczyni Zakopanego najpiękniej jest jednak zimą, tym bardziej, że nie zdobywam szczytów, bo bardzo się boję. Widoków zimowych gór nawet z okien góralskiej chaty, albo ze stoków podczas zjazdów na nartach ( choć to już historia) nie zapomina się nigdy. Kosodrzewina fantastyczna, jest się gdzie schować i zapach pewnie jedyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda Joasiu że mi nie wyszło z tą kosodrzewiną. A wiesz jaką wielką gałąż dla Ciebie wiozłam???
      :-)

      Usuń
  5. Miejsce przesiadki. Zalety kulturalne Zakopca już się mnie nie imają, za dużo razy je widziałem. Zakopane jest okropne, ale to nie jest nowość, jak byłem bardzo młodym człowiekiem wysiadałem z PKS-u lub PKP i biegiem do autobusu do Kuźnic i w góry. Jak najdalej od tego miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak żle Torlinie???Przecież i w Zakopanem są wspaniałe, historyczne i architektonicznie ciekawe zakątki.

      Usuń
  6. Obydwie opinie trafne.Ale mimo wszystko na tyle lubiłam Zakopane, że przez 20 lat jezdziliśmy tam i zimą i latem.Jak się już miało dosyć wyryp letnich lub zimowych i zatęskniło za ludzmi, kiczem i miastowym skażonym powietrzem to szło się na TARŁO, czyli na Krupówki.A przed wyjazdem musowo na targ. Nie wiem tylko dlaczego go przenieśli 3 piętra w dół i drogę opatrzyli krzywymi schodkami, śliskimi zima jak cholera. A teraz to już nie "moje Zakopane"- jest jeszcze okropniejsze niż było a chałupy naćkane tak gęsto, że aż strach głośniej pomyśleć, bo sąsiedzi usłyszą.Tamtego Zakopanego już nie ma- podobnie jak na pół dzikiej Jastarni i bardzo sennej Juraty.
    Zdradziłam Zakopane dla Słowacji. A teraz to raczej Alpy w moich planach i marzeniach.
    Miłego;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Aniu, że tamtego Zakopanego już nie ma.... ale ja jednak lubię powłóczyć się po tym mieście w przerawch między spacerami po dolinach.
      Pozdrówki.

      Usuń
  7. Zakopane najlepiej wspominam z lat 90-tych. Juz wprawdzie łapało nowoczesny trend, bo to kapitalizm zawitał nam miłościwie, ale jeszcze przyjazne miasto, najpiękniejsze wczesną jesienią. Najczęściej jeździliśmy we wrześniu. Ech, wspomnienia...
    Pokonałam Jagódko przeszkodę z komentarzami. Założyłam adres e-mailowy w googlach, i proszę, taaaarrrrraaaammmm...
    Chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anusiu - żebyś wiedziała jak bardzo się cieszę, że znowu JESTEŚ!!!
      :-)

      Usuń
  8. A mnie Zakopane już przeraża... tym tłumem, kolejkami i plastikiem...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie w sezonie jest trudne do wytrzymania. A sezon tam właściwie na okrągło.... oprócz listopada.

      Usuń
  9. Bylam w Zakopanem dawno temu,blizszy mijest Beskid Slaski, a moje dzieci pamietaja Giewont i Muzeum Makuszynskiego, bo wtedy Koziolek był aktualny. I pozwole sobie na prywatna uwagę: po7 tygodniach wracam do zycia i dostrzegam urok codziennych czynności.Pozdrawiam Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - najprostsze czynności też potrafią być piękne. Wszystko zależy od tego jaką nadamy im rangę.
      Serdeczności.

      Usuń
  10. Witaj, Stokrotko.

    Dawno już nie byłam w Zakopanem, a choć wrażenia miałam zupełnie inne niż K. Przerwa-Tetmajer, to nie odmówię sobie przytoczenia fragmenciku:

    "Moi kochani, piszę ten list do was zdala,
    tu, gdzie taka jest teraz cisza i martwota,
    że zda się słychać, jak się przez góry przewala
    wal mgły - i dźwięk na lodach słonecznego złota. "
    ("List z Zakopanego")

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno - nie wątpiłam że i kolejny Twój komentarz będzie najlepszy z najlepszych.
      Serdeczności.

      Usuń
  11. Wiesz przecież Gałązeczko Moja że najpiękniejsze Zakopane było wtedy gdy przyjeżdżałyśmy tam aby wychodzić o 5 rano w góry i wracać pózną nocą do Domu Turysty.
    Ej - kiedyż to było gdy chodziłyśmy śladami Chałubińskiego, Bartusia Obrochty. Klimka Bachledy i Mieczysława Karłowicza.
    A pamiętasz Zmarzły Staw pod Zawratem? A pamiętasz jak kiedyś cały dzień szłyśmy szczytami Chochołowskiej w ulewnym deszczu?

    Basia Cię pyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie Moje tak bardzo się cieszę że udało Ci się wpisać komentarz!!!!!!!!!!!!
      Oczywiście, że pamiętam. Wszystko pamiętam. Nawet to, że nazwałaś mnie Gałązeczką gdy w Dolinie Lejowej koniecznie chciałam się dowiedzieć jak się nazywa ten zakrzywiony kij na którym górale wieszają kociołek z wrzątkiem nad watrą.
      :-))

      Usuń
  12. Och, wspomnienia mam różne, im później tym mniej euforii.Chciałabym pojechać w takim czasie, kiedy jest mało turystów, a ceny nie wydrenują naszych kieszeni, ale czy jest w ogóle taki czas w Zakopanem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - najlepiej to w pierwszej połowie pażdziernika bo wtedy jest piękna jesień i Tatry są najpiękniejsze a Zakopane dużo bardziej przyjazne. Ale wiem że wtedy nie możesz się wyrwać.

      Usuń
  13. Zakopane poznałem dość dobrze będąc pod koniec lat 50-tych przez rok czasu w sanatorium. Byłem zachwycony. Podobały mi się i góry i miasteczko wtedy jeszcze przytulne i nie zadeptane przez turystów. Zdarzyło mi się po latach przyjechać do Zakopanego wlasnym "maluchem". Sam dojazs "zakopianką" to była droga ktzyżowa, w samym mieście pomyliłem drogi, bo tak się wszystko pozmieniało. Tylko mój "Akademik" na Ciągłówce pozostał bez zmian. Pomyślałem wtedy, że to nie jest już moje Zakopane z lat młodzieńczych, kiedy czuć jeszcze było zapach Sabały i dr Tytusa Chałubińskiego. Dziś Zakopane to hiper - hybryda, zaprzeczenie spokoju, ciszy, świeżego powietrza i blsikiego kontaktu z góralską kulturą i przyrodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre.... ale to niestety prawda.
      Teraz gdy jadę do Zakopanego bo chcę pochodzić po dolinkach - zatrzymuję się u zaprzyjażnionych górali, którzy mieszkają pod samymi reglami, tuż przy Chacie Sabały. Tam jest trochę inaczej, bardziej wspomnieniowo. I pięknie po prostu. A do samego miasta idę tylko wtedy gdy muszę, albo chcę uczestniczyć w jakimś wydarzeniu kulturalnym tego miasta.
      Bardzo Ci dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam pięknie.

      Usuń
  14. Dawno nie byłam w Zakopanem. Teraz przy tych tłumach to na taki wyjazd nie mam ochoty.
    Macie rację dziś Zakopane przypomina super hybrydę.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam wyżej - do Zakopanego najlepiej wybrać się na początku pażdziernika.
      Pozdrawiam Cię.

      Usuń
  15. Dla mnie Zakopane zawsze pozostanie piękne. Może dlatego, że
    rzadko tu bywam :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To stwierdzenie wszystko tlumaczy Hanno.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj Stokrotko.
    W Zakopanem byłem wiele lat temu.
    Ale miłe wspomnienia pozostały.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Michale.
      Cieszę się że o mnie nie zapominasz.
      :-)

      Usuń
  18. Już w czasach moich wyjazdów w Tatry Zakopane było strasznie tandetne, a było to hohoho, albo jeszcze dawniej. Teraz oglądam je wyłącznie w TV i jest bardzo źle. Chińska górlaszczyzna, biedne konie wożące leniwych nieturystów i tłumy. Macdonaldy i Pani Przyroda wie, co jeszcze. Ani to hybryda, ani - tym bardziej - anegdota. Na szczęście nie wybieram się, więc to już nie moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale ten Twój ogród jest piękny. Można się w nim zaszyć i uciec od upału miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale teraz jestem w domu. Uciekłam przed deszczem i niską temperaturą.

      Usuń
  20. Sporo miejsc takich jak Zakopane, zabiła komercja a ludzie jak ćmy do ognia za nią podążają " i tylko koni żal..."

    OdpowiedzUsuń
  21. Może pora już na zmianę nazwy? Nie Zakopane tylko Zadeptane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie Bojo:-)Cieszę się że wróciłeś.
      Masz rację z tym Zadeptanym...
      :-)

      Usuń
  22. Zakopane może mieć swoich zwolenników i przeciwników, można powiedzieć o nim wiele różnych rzeczy, ale pewne jest jedno - to miasto wyjątkowe i po prostu jedyne w swoim rodzaju.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawie to zostało opisane. Będę tu zaglądać.

    OdpowiedzUsuń

Miasto rezydencjonalne - z cyklu "Moja Warszawa"

Czy mogę trochę ponudzić na temat stolicy? Znalazłam bowiem niedawno bardzo konkretne i ciekawe opracowanie Towarzystwa Opieki nad Zabytkami...