czwartek, 9 września 2021

Dwa dni w Wielkim Księstwie - część druga

 

                                     Luksemburg - stolica Księstwa - zdjęcie z sieci

"Następnego dnia - w piątek, kontrahenci z firmy DuPont chcieli nam pokazać stolicę swojego księstwa i opowiedzieć jak najwięcej o swojej ojczyźnie, którą nazywali "zielonym sercem Europy". Zielonym, bo w kraju tym bardzo dba się o ochronę przyrody. Uprawia się tu także winorośl, szczególnie w dolinie rzeki Mozeli. Wina z winnic luksemburskich cieszą się dobrą opinią.

Sercem, bo kraj ten leży w środku Europy. I jest uznawany za najbezpieczniejszy i najspokojniejszy na świecie.

Luksemburg jest jedynym na świecie niepodległym wielkim księstwem. Głową państwa jest diuk Luksemburga. Powołuje on rząd, z reguły trzyosobowy.

Historia Luksemburga zaczęła się w roku 963 kiedy to Zygfryd książę Ardenów i założyciel dynastii luksemburskiej polecił wybudować zamek na miejscu dzisiejszej stolicy kraju - Luksemburga. Budowla ta stanowiła zaczątek miast i przerodziła się w piękną twierdzę, zwaną Gibraltarem Północy. Stała się miejscem wielu krwawych bitew prowadzonych przez wieki między Burgundami, Hiszpanami, Francuzami, Austriakami i Prusakami. Twierdza była atakowana i dewastowana ponad 20 razy w ciągu czterech wieków.

W średniowieczu dynastia luksemburska dała Europie czterech cesarzy Niemiec, czterech królów Bohemii i jednego króla Węgier. W czasie Kongresu Wiedeńskiego w 1815 roku Księstwo Luksemburga podniesiono do rangi Wielkiego Księstwa. Pozostało ono jednak członkiem Związku Niemieckiego a na tron powołano króla Holandii. Unia między Wielkim Księstwem a Holandią trwała do 1890 roku. W tym czasie niepodległość polityczna i autonomia księstwa powoli się umacniała i rozwijała się demokracja. Bardzo ważną datą w historii Luksemburga był 11 maja 1867 roku. Wtedy na mocy traktatu londyńskiego potwierdzona została polityczna autonomia i terytorialna jedność Luksemburga. W 1890 roku po śmierci króla holenderskiego Williama III, który nie pozostawił po sobie potomka płci męskiej władza przeszła w ręce dynastii luksemburskiej Nassau, potem innej dynastii.

Książę Jan, który panował w Wielkim Księstwie Luksemburga wtedy gdy byłam w tym kraju, był synem wielkiej księżnej Charlotty, która abdykowała w wieku 45 lat.

Luksemburg jest małym krajem. Jego powierzchnia zajmuje 2586 km.kw - dla porównania najmniejsze województwo w Polsce - opolskie ma 9412 km kw. Wówczas kiedy tam byłam, kraj ten liczył ok. 365 tysięcy mieszkańców, tyle ile mniej więcej dwie warszawskie dzielnice - Mokotów i Śródmieście.

Odniosłam wrażenie, że obywatele Luksemburga są ludźmi nieco skomplikowanymi. Z jednej strony są bardzo skromni i zakompleksieni, bo przecież jest ich tak mało, z drugiej strony są bardzo pewni siebie i zarozumiali, gdyż mają własnego wspaniałego księcia i mieszkają w zielonym sercu Europy. Zawsze też ich księstwo należało do najbogatszych krajów europejskich. Jedno jest pewne - przez to, ze jest ich tak mało i kochają swój mały kraj, pielęgnują z pietyzmem swój własny język. Po luksembursku mówią wszyscy mieszkańcy tego kraju. Telewizja i radio nadają w tym języku audycje i programy, prasa jest także wydawana w języku rodzimym. 

Jednocześnie w żadnym innym kraju Europy nie można tak łatwo porozumieć się w językach obcych. A to wszystko dlatego, że tutaj już dzieci w szkole podstawowej uczą się kilku języków obcych jednocześnie. O ich znajomości wśród zwykłych obywateli tego kraju przekonałam się gdy weszłam do księgarni. Zapytałam najpierw po niemiecku o jakiś ciekawy album, informator o Wielkim Księstwie. Ekspedientka odpowiedziała mi w tym samym języku, ale po chwili, wyczuwając, że nie jestem w nim biegła - przeszła na francuski. Nie widząc mojej reakcji, zaczęła biegle mówić po angielsku. Podobnie było na stacjach benzynowych i na poczcie, gdzie poszłam kupić znaczki i kartki.

W czasie zwiedzania stolicy księstwa wpadliśmy na chwilę do biura DuPonta bo tam miał do nas zadzwonić ktoś z fabryki. Zadzwonił sam prezes i powiedział, że zaprasza nas na dokończenie rozmów handlowych do swojego domu. Roger, który nas oprowadzał po okolicy, powiedział że czeka nas miła niespodzianka, bo prezes należy do elity finansowej kraju i jest hrabią. I mieszka w pięknym pałacu w Eichstal, tak więc zostaliśmy zaproszeni na obiad i rozmowę do pałacu."

---------------------------------------------------------------------------

/Była to druga część tekstu dotyczącego podróży służbowej do Wielkiego Księstwa Luksemburga. Znajduje się on w mojej książce pt: "Nadal wariuję"/

Niezależnie od protestów i strajków😀 - część trzecia i ostatnia nastąpi w sobotę.

36 komentarzy:

  1. Czyta się jak powieść wspaniałą...Piękne wrażenia i ciekawy pobyt w Luksemburgu miałaś Stokrotko. I fascynująco piszesz o tym... Jestem ciekawa ciągu dalszego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam obie części i sa baaardzoo ciekawe...czekam na trzecią. Wiedziałam że Luksemburg jest malutki ale, żeby ąż tak malutki!! Wiesz, pomyśłałam sobie, że mogłabym tam zamieszkać, podoba mi się to wszystko o czym piszesz. Marzy mi się spokojny i przewidiwalny świat , mam dośc atrakcji, które serwuje nam codziennie nasz kraj i ten drugi mój, w Ameryce Południowej.
    A trzecia częśc zapowiada się super interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko - najserdeczniej Cię zapraszam na tę część:-)

      Usuń
  3. Mozesz byc dumna, bo z radoscia czytamy Twoje teksty. Sprowokowana poprzednio wymiana zdan nie powinna nam psuc dobrego humoru. Przyznaje racje Grazynie:marzy sie czlowiekowi spokojny kraj. Malgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu Kochana - wiesz że jesteś kochana - prawda???

      Usuń
  4. Wspaniała opowieść Stokrotko. Luksemburg jest mi bardzo bliski, z różnych powodów. Niegdyś bowiem - pracowałem jako bibliotekarz i nauczyciel w porozsiewanych po okolicy szkółkach wiejskich. I moją namiętnością na tzw. godzinach społecznych, czyli karcianych - opowiadania na temat monarchii w Europie. Czekam więc na trzecią część. Pozdrawiam serdecznie po aktywnym poranku - szybki spacer na koniec miasta i z powrotem - 45 minut. I pozdrawiam znad e - booka o Królowej Elżbiecie. I pisz, pisz dalej, proszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jardianie - najserdeczniej Ci dziękuję i zapraszam do przeczytania zakończenia.

      Usuń
  5. Coś takiego, sam hrabia zaprosił Cię na zamek! No no, Stokrotko i to nie byle jaki hrabia, tylko prawdziwy, nie żaden przebieraniec 😃 Super wspomnienia. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Uściski 🌺🌺🌺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko - ten hrabia nie tylko mnie zaprosił na zamek, ale całą delegację - 2 osoby z f-my DuPont, dwóch inzynierów z Bydgoszczy no i mnie. I jeszcze kierowcę, który nas przywiózł pod jego zamek...
      Zapraszam serdecznie :-)

      Usuń
    2. Czytam Stokrotko twoje opowieści o Luksemburgu i zastanawiam się gdzie leży przyczyna dobrobytu tego malutkiego kraiku?
      A może odpowiedzą jest właśnie to że hrabia zaprosił do siebie wszystkich członków waszej delegacji, kierowcę też.
      Wzajemny szacunek całego społeczeństwa, bez wywyższania się to może być właśnie ten klucz do sukcesu.

      Usuń
    3. Mario trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. W Luksemburgu jest wiele banków i jest to kraj bardzo uprzemysłowiony....
      Zapraszam na część ostatnią.

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że podzielisz się z nami wrażeniami z wizyty u księcia.:))
    Luksemburg na zawsze zostanie w moim sercu, bo Radio Luksemburg to była łączność ze światem muzycznym, nocami słuchaliśmy świetnego rocka, a Pink Floyd też tam usłyszałam po raz pierwszy.
    Serdeczności.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak Celu D.
      Ale to nie był książę, tylko najzwyklejszy hrabia :-))

      Usuń
  7. Tak trzymaj Stokrotko i niczym się nie przejmuj.
    PS. Nie mogę się za bardzo udzielać bo zarobiony okrutnie jestem.

    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci... i nie zapracowywuj się za bardzo :-)

      Usuń
  8. Och, te języki, a u nas z tym kiepsko...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nadal niewiele osób w Polsce zna dobrze języki obce.

      Usuń
  9. Jak wiesz Stokrotko znam wszystkie Twoje książki prawie na pamięć :-)
    Ale z przyjemnością przeczytam raz jeszcze urywki.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  10. Już po przeczytaniu książki mówiłam, żeś Ty prawie Hrabini...;o)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa sprawa z tą znajomościa języków. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam w Luksemburgu na wycieczce z liceum, niestety, nie zrobił na mnie większego wrażenia. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznam uczciwie. Szukałam jakiegoś przesłania ,jakiejś myśli ,która w dziele literackim, opublikowanym,na co zużyto moje ukochane drzewa , i nie znalazłam. Popadam w rozgoryczenie bo przecież dążę do bycia jak inni i zachwyconą jako oni.
    Znalazłam proletariacki kompleks, którego najdosadniejszym przykladem jest pan Putin ale czy o to chodziło ?...

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj, Stokrotko.

    Mi także Luksemburg wydał się uroczym miejscem:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam oczywiście tę historię, wiem, jaka niespodzianka Cię spotkała �� Przyznam, że miałaś może niełatwe, ale bogate i niezmiernie ciekawe życie zawodowe. I poznawałaś TAKICH ludzi �� Książki oczywiście mam, wracam do ulubionych fragmentów a dzisiaj do Twojego pobytu w Luksemburgu. Serdeczności pozostawiam, kochana Jagódko ��
    Anula

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowita historia Stokrotko :) Milo sie czytalo :)

    OdpowiedzUsuń

Hanuś - moja Gaździnka

                                                                                                        Stanisław Wyspiański - "Portret...