Tekst ten dedykuję młodszemu wnukowi, który razem z kolegami wędruje teraz po Karkonoszach.
Duch Gór Olbrzymich to Liczyrzepa albo Rzepiór. A po czesku Krkonoś. Te góry to Karkonosze. Nazwę taką noszą dopiero od około 82 lat, przedtem nazywano je Górami Olbrzymimi.
Pierwszy raz byłam w Karkonoszach z wycieczką szkolną. To wtedy zrobiłam sobie zdjęcie z koleżankami na tle Wodospadu Kamieńczyk. I własnie wtedy nasłuchałam się niesamowitych historii o Liczyrzepie. Niektóre z nich były tak ciekawe i mrożące krew w żyłach, że zapamiętałam je do dzisiaj. Na przykład tę o wędrowcu z długą brodą i kosturem, który zawsze pomagał tym, którzy zabłądzili w Górach Olbrzymich. Ale pomagał im tylko wtedy, gdy wcześniej dobrze go potraktowali, nie śmiali się z jego wyglądu i starości. Innych, złych przeważnie karał. Liczyrzepa przybierał na przykład postać myszy, która nagle znikała w szparze w podłodze schroniska. Albo mknął w przestworzach na rumaku, którym był wiatr. A potem zmieniał się w wielki głaz i zagradzał drogę turystom. Liczyrzepa był uosobieniem sił natury. Siadywał często na kamieniu w otoczeniu ptaków i leśnych zwierząt i palił dobrotliwie swoją fajkę z długim cybuchem. Był symbolem władzy i właścicielem Gór Olbrzymich.
Wizerunek Liczyrzepy powstał w baśniach i legendach na terenie zagmatwanym, wielowarstwowym kulturowo.
Wszyscy, którzy odwiedzali Góry Olbrzymie, zdawali sobie sprawę z tego, że są w nich przybyszami z zupełnie innych krain, uboższych kulturowo i przyrodniczo. Karkonosze słynęły przecież z dobrodziejstwa i różnorodności ziół. A także bogactw naturalnych. Do dzisiaj Góry te kryją w sobie niezliczone ilości minerałów. Podobno poszukiwacze nadal wypłukują z potoków drobinki złota.
Legenda głosi, że przez wiele wieków opowiadano w Karkonoszach o wielkim złotym drzewie, rosnącym gdzieś wysoko w górach. Poszukiwało go wielu śmiałków, nikt go jednak nie znalazł. Pewnego rwzu w drzewo to uderzył piorun o roztrzaskał je w drobny pył, który osiadł w karkonoskich potokach. W skałach natomiast został złoty pień tego drzewa. A jego korzenie rozchodziły sie w różnych kierunkach. Od tego czasu tamtejsi mieszkańcy i przybysze zaczęli w Karkonoszach szukać złota. Czynili to tak intensywnie, że znaleźli prawie wszystko...
Pewien biedny chłop zaczął kopać i kopać.I w Kotle Jagniątkowskim odkopał jeden ze złotych korzeni - tak gruby jak wał koła młyńskiego. Radość chłopa była wielka, ale krótka, bo zgodnie z prawem wszystko, co było pod ziemią należało do właściciela ziemi. A właścicielem był hrabia Schaffgotsch z Sobieszowa. I radość chłopa się skończyła, bo gdy hrabia dowiedział się o znalezisku, kazał chłopa wychłostać, a jego słudzy zajęli się wydobywaniem złota.
I wtedy wkroczył do akcji Liczyrzepa. Gdy następnego dnia hrabia z sługami udali się na miejsce złotego korzenia - nie znaleźli zupełnie nic. Korzeń schował się pod ziemią. Podobno do dziś czeka na to, aż go znowu ktoś znajdzie.
Pierwsze wsie powstały w Karkonoszach w XIII wieku, a szczytowym okresie zasiedlenia przypada na przełom wieku XVII i XVIII. Podobno wiele karkonoskich wsi miało wtedy czterokrotnie więcej mieszkańców niż obecnie.
A potem rozwinęła się turystyka i zaczęły powstawać w Karkonoszach schroniska. Podobno w niektórych z nich Duch Gór - Liczyrzepa tańczy z najpiękniejszymi i najlepszymi turystkami. Z pewnością tak jest w schronisku "Samotnia".
___________________________
Kiedyś razem z młodszym synem /aktualnie Szalonym Geografem/ mieszkałam w "Samotni" zimą cały tydzień. Całe dni wędrowalismy po karkonoskich szlakach zapadając się w zaspy po pas.
A o samych Karkonoszach i ich schroniskach nie napiszę nic.
Sami je przewędrujcie to zobaczycie jakie są piękne... No i może cały worek złota znajdziecie ...😄
Super opowieść. Byłam w Karkonoszach. Przeszłam 175 km po górach. O Liczyrzepie nie słyszałam, ale widoczmie .... co się odwlecze to nie uciecze.
OdpowiedzUsuńWitaj Aniu po długiej nieobecności.
UsuńTen Liczyrzepa to juz dawno bardzo wędrował po Karkonoszach...:-)
Nigdy tam nie byłam, bo gór szczerze nie znoszę. Za to zaczęłam właśnie czytać cykl powieści kryminalnych, których akcja toczy się właśnie w Karkonoszach, w Karpaczu. W powieści znajdują się również Jagniątków, Sobieszowo, Jelenia Góra. Czytam, bo kocham kryminały. W książkach góry toleruję 😀.
OdpowiedzUsuńTo dobrze że przynajmniej w książkach góry tolerujesz :-)
Usuń😀 Jasne. Jest jeszcze cykl kryminałów R. Mroza z komisarzem Wiktorem Forstem i akcja każdej części dzieje się w górach, a ja kocham ten cykl. To znaczy bohatera i zbrodnie, a otoczenie niech sobie będzie, jakie chce.
UsuńBardzo ciekawa historia tego ducha Karkonoszy.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
Też Mareczek
Bardzo proszę.
UsuńHistoria świetna! A więc zawsze i wszędzie warto być miłym i szanować przyrodę ;)
OdpowiedzUsuńPewnie ze tak :-)
UsuńTaaaaa wędrowałam po Karkonoszach, jakże by inaczej skoro mieszka się od urodzenia we Wrocławiu, niestety ani grama złota nie znalazłam :D
OdpowiedzUsuńW Karkonosze to wpierw jeździłam na wycieczki szkolne takie zorganizowane przez szkołę, a potem w gronie szkolno-kumplowskim, a potem w gronie pracowo-kumplowskim. Razu pewnego lokomotywa nie dała razy na podjeździe w okolicach Szklarskiej Poręby i tak gdzieś koło godziny czekaliśmy na przyjazd drugiej coby wspomogła tą pierwszą. Wysiąść się nie dało bo z jednej i drugiej strony składu była stromizna okropna była ;)
Jakieś pół wieku temu szłam drogą przyjaźni Polsko-Czeskiej, takiego tłoku jak na tym szlaku nigdy więcej w górach nie widziałam, no ale współcześnie nie wchodziłam na Giewont ani na żaden inny popularny tatrzański szlak :D
W Kotlinie Kłodzkiej bywałam z tą samą częstotliwością co w Karkonoszach, a może i częściej.
Tak myślałam Mario że Karkonosze to Twoje góry.
UsuńDziękuję Ci bardzo za interesującą historię Twoich wycieczek.
Karkonosze to moje rodzinne strony. Rodzice poznali się w Kowarach, ja urodziłam się w Jeleniej Górze. Nawet kiedy jeszcze nie mieszkałam z rodzicami, tam zabierali mnie na wakacje. Kowary, Karpacz, Szklarska to moje tereny. Punkty wypadowe. Dziś już nie pamiętam tamtych szlaków, ale trochę się po nich nachodziłam.
OdpowiedzUsuńA Czesi mówią na Ducha Gór Krkonoš. Jest nawet takie piwo. 😀
Dziękuję, Jagódko.😘
No proszę Halinko... to o Twoich rodzinnych stronach napisałam.
UsuńDziękuję Ci serdecznie... poprawię czeską nazwę Liczyrzepy.
Serdeczności.
Samotnia jest pięknie położona, można się zakochać!
OdpowiedzUsuńI nastrój w Samotni jest prawdziwie górski:-)
UsuńI my kiedyś wędrowaliśmy po Karkonoszach. I zanocowalismy w Samotni.
OdpowiedzUsuńMarek z dziewczynami
I pewnie fajnie Wam było?
UsuńDzięki za super Bajeczkę... Z siłami Natury nie ma co zadzierać, bo można worek złota stracić ) zamiast go znaleźć. :-) No i wiadomo teraz skąd nazwa gór się wzięła.
OdpowiedzUsuńBardzo proszę..
UsuńI dziękuję.
Dawno temu grałem w "Liczyrzepkę".
OdpowiedzUsuń"Podania ludowe i legendy to mają do siebie,że nie bacząc na granice,przyjmują się w obcych miejscach i większa ich część jest wspólna wielu narodom.Jest rodzaj powieści gminnych o czarodziejach i czarach,o zaklętych skarbach,które z małymi wariantami od końca do końca Europy się powtarzają" J.I.Kraszewski
"karkonosz" STUDENCKIE KOŁO PRZEWODNIKÓW SUDECKICH
ZESZYT 6
Chodzą słuchy,że w Karkonoszach widziano grupę młodych turystów,których przewodnikiem był sam Liczyrzepa:)
Moja wnuczka zdobywa szczyty Tatr,dzisiaj Gubałówka,syn z synową i żoną na zabiegach w Cieplicach.Ja zostałem z kotami i psem.
Boję się,że dopadnie mnie"syndrom trzeciego człowieka.U jednej trzeciej badanych mężczyzn stwierdzono"or third-man syndrome".
Dziadek alpinizmu :-))
:)
Henryku Miły.. jak zwykle Twój komentarz na najwyższym poziomie.
UsuńDzięki serdeczne
Karkonosze i Dolny Śląsk są naprawdę niesamowitymi miejscami, które kryją mnóstwo tajemnic. Ostatnie dwa lata, właśnie tam pojechaliśmy z nauczycielską naszą wycieczką na długi weekend. Liczyrzepy nigdzie nie spotkałam, niestety. Ale nie jestem piękną, młoda turystką ;)
OdpowiedzUsuńTo wszystko prawda co napisałaś Lidio. A Liczyrzepy to dlatego nie spotkałaś bo pewnie już nie ma siły po górach chodzić...:-)
UsuńTeż jest to możliwe ;)
UsuńNo pewnie :-)
UsuńI lepiej nie nazywać Ducha Gór Liczyrzepą, to mu się źle kojarzy i się złości. A jak Duch Gór się złości, to nikt na tym dobrze nie wychodzi. ;)
OdpowiedzUsuńNo tak... Ty ciągle wędrujesz po Karkonoszach to wiesz najlepiej!!!
UsuńSławek Gortych, który rodzinnie związany jest z Bolesławcem i Lubaniem swoją serią o schroniskach rozsławił Karkonosze i Liczyrzepę. Oraz muzeum Gerharda Hauptmanna w Jagniątkowie.
OdpowiedzUsuńAkurat wczoraj kupiłam sobie bilet do teatru w Jeleniej Górze na przedstawienie oparte na jego powieści. Bardzo się cieszę, kupiłam chyba ostatnie bilety na stronie.
Ja Karkonosze też znam od dziecka, miałam rodzinę na Dolnym Śląsku i w województwie zielonogórskim, przyjeżdżaliśmy tu na wakacje. Po górach nie chodziłam, jedynie na zamek Chojnik kilka razy i okolice świątyni Wang.
Najserdeczniej Ci dziękuję za te informacje.
UsuńPozdrawiam