wtorek, 21 lipca 2026

Duch Gór Olbrzymich

Tekst ten dedykuję młodszemu wnukowi, który razem z kolegami wędruje teraz po Karkonoszach.



Duch Gór Olbrzymich to Liczyrzepa albo Rzepiór. A po czesku Krkonoś. Te góry to Karkonosze. Nazwę taką noszą dopiero od około 82 lat, przedtem nazywano je Górami Olbrzymimi.

Pierwszy raz byłam w Karkonoszach z wycieczką szkolną. To wtedy zrobiłam sobie zdjęcie z koleżankami na tle Wodospadu Kamieńczyk. I własnie wtedy nasłuchałam się niesamowitych historii o Liczyrzepie. Niektóre z nich były tak ciekawe i mrożące krew w żyłach, że zapamiętałam je do dzisiaj. Na przykład tę o wędrowcu z długą brodą i kosturem, który zawsze pomagał tym, którzy zabłądzili w Górach Olbrzymich. Ale pomagał im tylko wtedy, gdy wcześniej dobrze go potraktowali, nie śmiali się z jego wyglądu i starości. Innych, złych przeważnie karał. Liczyrzepa przybierał na przykład postać myszy, która nagle znikała w szparze w podłodze schroniska. Albo mknął w przestworzach na rumaku, którym był wiatr. A potem zmieniał się w wielki głaz i zagradzał drogę turystom. Liczyrzepa był uosobieniem sił natury. Siadywał często na kamieniu w otoczeniu ptaków i leśnych zwierząt i palił dobrotliwie swoją fajkę z długim cybuchem. Był symbolem władzy i właścicielem Gór Olbrzymich.

Wizerunek Liczyrzepy powstał w baśniach i legendach na terenie zagmatwanym, wielowarstwowym kulturowo.

Wszyscy, którzy odwiedzali Góry Olbrzymie, zdawali sobie sprawę z tego, że są w nich przybyszami z zupełnie innych krain, uboższych kulturowo i przyrodniczo. Karkonosze słynęły przecież z dobrodziejstwa i różnorodności ziół. A także bogactw naturalnych. Do dzisiaj Góry te kryją w sobie niezliczone ilości minerałów. Podobno poszukiwacze nadal wypłukują z potoków drobinki złota.

Legenda głosi, że przez wiele wieków opowiadano w Karkonoszach o wielkim złotym drzewie, rosnącym gdzieś wysoko w górach. Poszukiwało go wielu śmiałków, nikt go jednak nie znalazł. Pewnego rwzu w drzewo to uderzył piorun o roztrzaskał je w drobny pył, który osiadł w karkonoskich potokach. W skałach natomiast został złoty pień tego drzewa. A jego korzenie rozchodziły sie w różnych kierunkach. Od tego czasu tamtejsi mieszkańcy i przybysze zaczęli w Karkonoszach szukać złota. Czynili to tak intensywnie, że znaleźli prawie wszystko...

Pewien biedny chłop zaczął kopać i kopać.I w Kotle Jagniątkowskim odkopał jeden ze złotych korzeni - tak gruby jak wał koła młyńskiego. Radość chłopa była wielka, ale krótka, bo zgodnie z prawem wszystko, co było pod ziemią należało do właściciela ziemi. A właścicielem był hrabia Schaffgotsch z Sobieszowa. I radość chłopa się skończyła, bo gdy hrabia dowiedział się o znalezisku, kazał chłopa wychłostać, a jego słudzy zajęli się wydobywaniem złota.

I wtedy wkroczył do akcji Liczyrzepa. Gdy następnego dnia hrabia z sługami udali się na miejsce złotego korzenia - nie znaleźli zupełnie nic. Korzeń schował się pod ziemią. Podobno do dziś czeka na to, aż go znowu ktoś znajdzie.

Pierwsze wsie powstały w Karkonoszach w XIII wieku, a szczytowym okresie zasiedlenia przypada na przełom wieku XVII i XVIII. Podobno wiele karkonoskich wsi miało wtedy czterokrotnie więcej mieszkańców niż obecnie. 

A potem rozwinęła się turystyka i zaczęły powstawać w Karkonoszach schroniska. Podobno w niektórych z nich Duch Gór - Liczyrzepa tańczy z najpiękniejszymi i najlepszymi turystkami. Z pewnością tak jest w schronisku "Samotnia".

___________________________

Kiedyś razem z młodszym synem /aktualnie Szalonym Geografem/ mieszkałam w "Samotni" zimą cały tydzień. Całe dni wędrowalismy po karkonoskich szlakach zapadając się w zaspy po pas.

A o samych Karkonoszach i ich schroniskach nie napiszę nic. 

Sami je przewędrujcie to zobaczycie jakie są piękne... No i może cały worek złota znajdziecie ...😄


29 komentarzy:

  1. Super opowieść. Byłam w Karkonoszach. Przeszłam 175 km po górach. O Liczyrzepie nie słyszałam, ale widoczmie .... co się odwlecze to nie uciecze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu po długiej nieobecności.
      Ten Liczyrzepa to juz dawno bardzo wędrował po Karkonoszach...:-)

      Usuń
  2. Nigdy tam nie byłam, bo gór szczerze nie znoszę. Za to zaczęłam właśnie czytać cykl powieści kryminalnych, których akcja toczy się właśnie w Karkonoszach, w Karpaczu. W powieści znajdują się również Jagniątków, Sobieszowo, Jelenia Góra. Czytam, bo kocham kryminały. W książkach góry toleruję 😀.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze że przynajmniej w książkach góry tolerujesz :-)

      Usuń
    2. 😀 Jasne. Jest jeszcze cykl kryminałów R. Mroza z komisarzem Wiktorem Forstem i akcja każdej części dzieje się w górach, a ja kocham ten cykl. To znaczy bohatera i zbrodnie, a otoczenie niech sobie będzie, jakie chce.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa historia tego ducha Karkonoszy.
    Dziękuję.
    Też Mareczek

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia świetna! A więc zawsze i wszędzie warto być miłym i szanować przyrodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaaaa wędrowałam po Karkonoszach, jakże by inaczej skoro mieszka się od urodzenia we Wrocławiu, niestety ani grama złota nie znalazłam :D
    W Karkonosze to wpierw jeździłam na wycieczki szkolne takie zorganizowane przez szkołę, a potem w gronie szkolno-kumplowskim, a potem w gronie pracowo-kumplowskim. Razu pewnego lokomotywa nie dała razy na podjeździe w okolicach Szklarskiej Poręby i tak gdzieś koło godziny czekaliśmy na przyjazd drugiej coby wspomogła tą pierwszą. Wysiąść się nie dało bo z jednej i drugiej strony składu była stromizna okropna była ;)
    Jakieś pół wieku temu szłam drogą przyjaźni Polsko-Czeskiej, takiego tłoku jak na tym szlaku nigdy więcej w górach nie widziałam, no ale współcześnie nie wchodziłam na Giewont ani na żaden inny popularny tatrzański szlak :D
    W Kotlinie Kłodzkiej bywałam z tą samą częstotliwością co w Karkonoszach, a może i częściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam Mario że Karkonosze to Twoje góry.
      Dziękuję Ci bardzo za interesującą historię Twoich wycieczek.

      Usuń
  6. Karkonosze to moje rodzinne strony. Rodzice poznali się w Kowarach, ja urodziłam się w Jeleniej Górze. Nawet kiedy jeszcze nie mieszkałam z rodzicami, tam zabierali mnie na wakacje. Kowary, Karpacz, Szklarska to moje tereny. Punkty wypadowe. Dziś już nie pamiętam tamtych szlaków, ale trochę się po nich nachodziłam.
    A Czesi mówią na Ducha Gór Krkonoš. Jest nawet takie piwo. 😀
    Dziękuję, Jagódko.😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę Halinko... to o Twoich rodzinnych stronach napisałam.
      Dziękuję Ci serdecznie... poprawię czeską nazwę Liczyrzepy.
      Serdeczności.

      Usuń
  7. Samotnia jest pięknie położona, można się zakochać!

    OdpowiedzUsuń
  8. I my kiedyś wędrowaliśmy po Karkonoszach. I zanocowalismy w Samotni.
    Marek z dziewczynami

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za super Bajeczkę... Z siłami Natury nie ma co zadzierać, bo można worek złota stracić ) zamiast go znaleźć. :-) No i wiadomo teraz skąd nazwa gór się wzięła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno temu grałem w "Liczyrzepkę".

    "Podania ludowe i legendy to mają do siebie,że nie bacząc na granice,przyjmują się w obcych miejscach i większa ich część jest wspólna wielu narodom.Jest rodzaj powieści gminnych o czarodziejach i czarach,o zaklętych skarbach,które z małymi wariantami od końca do końca Europy się powtarzają" J.I.Kraszewski
    "karkonosz" STUDENCKIE KOŁO PRZEWODNIKÓW SUDECKICH
    ZESZYT 6

    Chodzą słuchy,że w Karkonoszach widziano grupę młodych turystów,których przewodnikiem był sam Liczyrzepa:)
    Moja wnuczka zdobywa szczyty Tatr,dzisiaj Gubałówka,syn z synową i żoną na zabiegach w Cieplicach.Ja zostałem z kotami i psem.
    Boję się,że dopadnie mnie"syndrom trzeciego człowieka.U jednej trzeciej badanych mężczyzn stwierdzono"or third-man syndrome".
    Dziadek alpinizmu :-))
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henryku Miły.. jak zwykle Twój komentarz na najwyższym poziomie.
      Dzięki serdeczne

      Usuń
  11. Karkonosze i Dolny Śląsk są naprawdę niesamowitymi miejscami, które kryją mnóstwo tajemnic. Ostatnie dwa lata, właśnie tam pojechaliśmy z nauczycielską naszą wycieczką na długi weekend. Liczyrzepy nigdzie nie spotkałam, niestety. Ale nie jestem piękną, młoda turystką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko prawda co napisałaś Lidio. A Liczyrzepy to dlatego nie spotkałaś bo pewnie już nie ma siły po górach chodzić...:-)

      Usuń
    2. Też jest to możliwe ;)

      Usuń
  12. I lepiej nie nazywać Ducha Gór Liczyrzepą, to mu się źle kojarzy i się złości. A jak Duch Gór się złości, to nikt na tym dobrze nie wychodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... Ty ciągle wędrujesz po Karkonoszach to wiesz najlepiej!!!

      Usuń
  13. Sławek Gortych, który rodzinnie związany jest z Bolesławcem i Lubaniem swoją serią o schroniskach rozsławił Karkonosze i Liczyrzepę. Oraz muzeum Gerharda Hauptmanna w Jagniątkowie.
    Akurat wczoraj kupiłam sobie bilet do teatru w Jeleniej Górze na przedstawienie oparte na jego powieści. Bardzo się cieszę, kupiłam chyba ostatnie bilety na stronie.
    Ja Karkonosze też znam od dziecka, miałam rodzinę na Dolnym Śląsku i w województwie zielonogórskim, przyjeżdżaliśmy tu na wakacje. Po górach nie chodziłam, jedynie na zamek Chojnik kilka razy i okolice świątyni Wang.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej Ci dziękuję za te informacje.
      Pozdrawiam

      Usuń

Duch Gór Olbrzymich

Tekst ten dedykuję młodszemu wnukowi, który razem z kolegami wędruje teraz po Karkonoszach. Duch Gór Olbrzymich to Liczyrzepa albo Rzepiór. ...