poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Dzisiaj będą wrocławskie krasnoludki...

Tekst dedykuję aktualnym i byłym mieszkańcom Wrocławia którzy odwiedzają mój blog...

Krasnoludków we Wrocławiu jest mnóstwo - podobno około sześciuset. Wszystkie są rewelacyjne. Ale wybrałam tylko dwadzieścia z tych, które najbardziej podobały się mojemu młodszemu wnukowi.

Wrocławskie krasnale żyły sobie w tym mieście już wtedy, gdy było ono niemieckie i nazywało się Breslau. Strzegły miasta i opiekowały się jego mieszkańcami - dawały radość dzieciom i dorosłym. Byli wśród nich: Strażnik Miejski (pod Sukiennicami), Strażnik- Śpioch przy Kościele św. Elżbiety w Rynku, Grajek i Meloman (na ul.Oławskiej), Kuźnik (na Kuźniczej), Więziennik z kulą u nogi za kratami więzienia, Życzliwek przy fontannie w Rynku, Pracz nad Odrą (Bulwary Włostowica), Gołębnik przy Spiżu, Syzyfki, które pchały kamienne kule do budowy Ratusza.
A te dzisiejsze zaczęły powstawać w roku 2005...


1.
Syzyfki
2.
Obieżysmak
3.
TynQuś
4.
Strażnik-Śpioch
5.
Pożarki
6.
Ciastuś i Amorinek 
7.
Grunwaldek
   
8. 
Wodziarz
9.
Halabardnik
10.
Niezły agent
11.
Kanapownik
12.
Więziennik

13.  
WrocLovek
14.
Ogorzałek i Opiłek
15.
Korpokrasnal
16.
Bohater Panoramik
17.
Hipoczyściciel
18.
Piwożłop z piesełem Piwoszem
19.

Lion spod znaku Lwa
20.
Chrapek

A na koniec Pytalski /czyli mój młodszy wnuk/ wędrujący po Wrocławiu śladami krasnoludków...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Znacie wrocławskie krasnoludki? Podobają się Wam?Bo ja jestem najbardziej zachwycona Syzyfkami. A także Ciastusiem i Amorinkiem którzy kradną słodycze z cukierni...No i Obieżysmakiem i Chrapkiem... I Hipoczyścicielem...

sobota, 15 sierpnia 2020

Poczet słynnych kobiet - część piętnasta

Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.

Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.

Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

15. PATRONKA EPOKI czyli WIKTORIA /1819-1901/

Od 1837 królowa angielska z dynastii hannowerskiej. Od 1877 roku także cesarzowa Indii.
Jedna z najdłużej panujących władczyń w historii.
Jej rządy przypadły na okres wzrostu potęgi imperialnej, gospodarczej i politycznej Wielkiej Brytanii.
Ponieważ kolejni wujowie Wiktorii umierali bezpotomnie, jako 18-latka niespodziewanie odziedziczyła tron imperium. Trzy lata po koronacji wyszła za swego kuzyna Alberta, księcia sasko-koburskiego. Ich małżeństwo przeszło do historii jako wzorowy związek. Wiktoria zakochana w Albercie uczyniła małżonka najbliższym doradcą - i wbrew brytyjskiej tradycji -faktycznym współrządzącym /"księciem małżonkiem"/.
Królewska para doczekała się dziewięciorga dzieci, dzięki którym królowa stała się później babcią 40-ga wnuków oraz krewną wielu europejskich dynastii.
Gdy w 1861 roku Albert umarł Wiktoria wpadła w rozpacz. Przez trzy lata nie pokazywała się publicznie, przez pięć lat nie zwoływała obrad parlamentu, do końca życia pozostała już w żałobie.
Z czasem coraz starsza królowa stała się dla poddanych  żywym symbolem monarchii i epoki. Chociaż jej faktyczny wpływ na politykę był ograniczony, a niektóre wczesniejsze posunięcia wzbudzały krytykę, pod koniec życia Wiktoria cieszyła się ogromną popularnością.
Sędziwa monarchini konsekwentnie popierała politykę imperialną Wielkiej Brytanii.
W życiu prywatnym przeżyła śmierć syna, córki i dwóch wnuków a także kilka nieudanych zamachów na swoją osobę. 
W 1899 roku usunęła się z życia publicznego. Zmarła 2 lata później w wieku 82 lat. 
Ponad półwiecze  jej panowania /panowała dokładnie 63 lata/ przeszło do historii Wielkiej Brytanii jako "epoka wiktoriańska".
Jej rekord panowania pobiła aktualnie rządząca królowa Elżbieta II która jest praprawnuczką Wiktorii...
O życiu królowej Wiktorii powstało wiele filmów i seriali.
-----------------------------------------------------------------------------
W Londynie przed Buckingham Palace stoi Victoria Memorial. Jest to pomnik poświęcony królowej Wiktorii.  Inicjatorami powstania pomnika byli: Wilhelm II Hohenzollern i jego kuzyn Jerzy V, będący dwoma najstarszymi wnukami królowej Wiktorii.

A to jest Królowa Wiktoria w młodości...

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Sezon na UFO

Tajemnicze piktogramy w łanach zbóż pojawiają się w kilkudziesięciu krajach na świecie od kilkuset lat. Pierwszy opisany przypadek pochodzi z roku 1543 r.
 Zaobserwowano wtedy wielką swietlistą kulę, która przeleciała nad łanem zboża w jednej z niemieckich wiosek.
Natomiast pierwszy współcześnie udokumentowany przypadek pochodzi z roku 1960.
Przez wiele lat traktowano te zjawiska jako tanią sensację, a od roku 1980 prowadzi się nad nimi systematyczne badania.
Powstawanie piktogramów w zbożach przypisywano diabłu, siłom natury, zaburzeniom grawitacyjnym, zwierzętom, ludziom wydeptującym je mozolnie lub ścinającym zboże śmigłami helikoptera, nieznanej energii i istotom z innych planet, światom równoległym lub przybyszom z przyszłości. A może to są lokalne zaburzenia magnetyczne? Albo efekt pracy dowcipnisiów chcących ośmieszyć badaczy UFO? Albo znaki dawane nam przez kosmitów? Testy przeprowadzane na ludziach przez obcych?
Hipotez jest mnóstwo i w świetle obecnego stanu wiedzy nie można wykluczyć żadnej.
W Polsce od kilku lat tajemnicze kręgi pojawiają się właściwie wszędzie ale najczęściej w okolicy Wylatowa, które stało się już mekką rodzimych badaczy i entuzjastów poznawania tajemnic nie z tej ziemi.
Przyjeżdżają tutaj, obserwują pola, badają powalone zboża i próbki ziemi z kręgów, rejestrują zaburzenia magnetyczne, opisują awarie systemu elektronicznego, filmują i fotografują dziwne zjawiska...

                                                    
                                    A Wy co o tym myślicie???

piątek, 7 sierpnia 2020

Zapraszam za koło podbiegunowe

Bodø – norweskie miasto portowe i gmina leżąca w regionie Nordland, administracyjne centrum regionu. Miasto leży za Kołem Podbiegunowym.

Lofoty (norw. Lofoten) – archipelag na Morzu Norweskim u północno-zachodnich wybrzeży Norwegii, ciągnący się na dł0ugości 112 km od maleńkiej wysepki Røst na południu po wąską cieśninę Raftsundet, oddzielającą go od archipelagu Vesterålen. Od stałego lądu oddzielony cieśniną Vestfjorden.




/Najpierw pociągiem do Gdańska, potem z Gdańska samolotem linii Wizzair do Bodo w Norwegii. Potem na Lofoty promem/. A potem od 22 lipca do 2 sierpnia 2020 wędrówka po Lofotach i noce w namiocie. Co prawda o tej porze roku na Lofotach nie ma już dni polarnych, ale są białe noce.  Pomimo, że słońce zachodzi na 2-3 godziny to rozpraszające się światlo powoduje, że cały czas jest jasno. 








To były zdjęcia robione nocą, a niżej są zdjęcia robione w dzień...













                             A to zdjęcie było robione w deszczu 
                         
                                    
Po 48 godzinach chodzenia w deszczu trzeba było co nieco wysuszyć...
                                               Trzeba też było coś zjeść i wypić...

                             
                           Podobno takich widoków się nie zapomina...

A na wyprawie był i zdjęcia robił oczywiście "NajwspanialszynaświecieGeograf" czyli moje młodsze dziecko...

środa, 5 sierpnia 2020

Bardzo ciekawa książka

Wygląda tak:

A wypożyczylam ją z naszej dzialkowej biblioteki. Bo na naszym RODOS mamy w Domu Działkowca bibliotekę. Tacy z nas kulturalni działkowcy...
Wstęp do książki napisał popularny w Polsce Niemiec - Steffen Moeller.
Samą książkę stworzył Simon Aksinat austriacki dziennikarz zainteresowany losami ludzi, którzy opuścili swoją ojczyznę i zrobili karierę w innych krajach...Tym razem wybrał Polaków lub osoby o polskich korzeniach, które według jego opinii zasługują na uwagę. 
Oprócz osób wybitnych o których wszyscy wiemy - takich jak Maria Skłodowska-Curie, czy Józef Ignacy Kraszewski czy Kazimierz Pułaski żyli też i działali w innych krajach inni wielcy Polacy. Odkrywali oni wspaniałe rzeczy, wygrywali wielkie wojny, komponowali utwory i pisali poematy. Byli też cenionymi politykami i czynili wiele dobrego dla Polski i innych krajów.
Było ich naprawdę wielu. Niektórzy z nich urodzili się w Polsce i z niej wyemigrowali. Inni urodzili się na obczyżnie ale zawsze podkreślali że są Polakami.

Postanowiłam napisać o dwóch.

Pierwszym z nich był Książę Adam Jerzy Czartoryski.
Urodził się w Warszawie w 1770 roku w Warszawie w Palacu Błękitnym.
Po niepowodzeniu powstania kościuszkowskiego w 1794 roku trafił jako zakładnik na rosyjski dwór. Nie był jednak traktowany zle /w końcu był księciem/, lecz zaprzyjaźnił się z carem Aleksandrem I i nawet razem z nim pobierał nauki. W latach 1804-1806 był nawet ministrem spraw zagranicznych Rosji. Czartoryski jako doradca cara udał się z nim na Kongres Wiedeński i wpłynął w dużym stopniu na decyzję Aleksandra o ustanowieniu Królestwa Polskiego z konstytucją ustanowioną w roku 1815.
W roku 1830 Czartoryski zostal szefem rządu powstańczego, jednak po upadku powstania listopadowego musiał uciekać z Polski. Jego majątek uległ całkowite konfiskacie.
Książę Czartoryski wyjechał najpierw do Anglii a potem osiadł na stałe w Paryżu, gdzie przez swoje kontakty polityczne, próbował przeciwdziałać rosyjskiemu wtargnięciu na Bałkany. Siedziba Czartoryskich w Paryżu, Hotel Lambert przekształciła się w polityczno-kulturalne centrum polskiej emigracji w Europie.
Książę aAdam Jerzy Czartoryski zmarł w 1861 r. na emigracji we Francji. Jego ciało zostało przewiezione do Polski w 1865 r. i złożone w rodzinnym majątku w austriackiej wówczas Sieniawie.

Drugim z nich był prezydent Kostaryki Teodor Picado Michalski.

Był synem polskiej lekarki Jadwigi Michalskiej pochodzącej z Radomska i kostarykańskiego lekarza Teodoro Picado Marina. Jego matka położyła duże zasługi w rozwoju medycyny w Kostaryce.
Teodor Picado Michalski urodził się w roku 1900 w San Jose a zmarł w roku 1960 w Managui. Był adwokatem, pisarzem, dziennikarzem i politykiem, w latach 1944-1948 prezydentem Kostaryki.
Mówił biegle nie tylko po polsku, ale także po angielsku, francusku, rosyjsku, włosku i niemiecku. Był profesorem prawa międzynarodowego na Uniwersytecie w San Jose.

Wiedzieliście o tym pół-polskim prezydencie???
Bo ja przyznam, że nie wiedziałam.

Wiedziałam natomiast dużo o księciu Adamie Jerzym Czartoryskim. Całkiem niedawno sfotografowałam nawet tablicę umieszczoną na Pałacu Błękitnym w Warszawie. Znajduje się na niej informacja o narodzeniu się w tym palacu księcia Czartoryskiego i o jego dalszym życiu. Byłam także kiedyś przy Hotelu Lambert w Paryżu.
Natomiast o prezydencie Kostaryki którego matka była Polką nie miałam pojęcia.

To prawda że wiele książek zaskakuje czytelnika..😀😁😂

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Piramida i akwedukty - z cyklu "Polska nieznana"

 Ostatnio podróżuję tylko na trasie dom-podwarszawska działka -dom. Tylko w czerwcu jeden weekend spedzilam w Rydzewie kolo Gizycka.
Ale od czego są wspomnienia.? Mam zamiar je odświeżyć i napisać Wam dzisiaj o dwóch ciekawych miejscach, które kiedyś obejrzałam na własne oczy i przeszłam na własnych nogach.
Miejsca te a raczej znajdujące się w nich obiekty usytuowane są niedaleko Gołdapi na Mazurach.

Pierwszy obiekt to PIRAMIDA w RAPIE

Na zachód od Gołdapi na skraju Lasów Skaliskich w Rapie koło Żabina, na terenie gminy Banie Mazurskie znajduje się "mazurska piramida" czyli grobowiec rodzinny.
Budowlę ukończono przed rokiem 1811. Zbudowana jest na planie kwadratu o boku 10 metrów i zwieńczona piramidalnie. Ogólna wysokość to 15,9 m. Zewnnętrzne ściany mają nachylenie około 70 stopni. Wewnetrzna ich powierzchnia, tworząca ściany komory grobowej, nachylona jest jednak, podobnie jak w piramidzie Cheopsa, pod kątem 52,52 stopnia. 
Swoiste mauzoleum kryje w swoim wnętrzu szczątki zmarłych, W otwartych od kilkudziesięciu lat trumnach spoczywają członkowie rodziny von Farenheidów: maleńka Ninette, zmarła w grudniu 1811 roku w wieku 3 lat na szkarlatynę, Johann Friedrich /1834/, Wilhelmine /1844/ i Fritz Wilhelm - budowniczy piramidu /1849/
Przez okratowane okna, po niewielkich pracach zabezpieczających obiekt w roku 1998 można obejrzeć część wnętrza. Nie zaglądaliśmy wprawdzie za bardzo, ale zwłoki są podobno dobrze zmumifikowane, co przypisuje się właściwościom piramid.
Faktem jest żę choć piramida umieszczona jest w bagnistym terenie, to w jej wnętrzu nie ma żadnych insektów.
Według niektórych radiestetów w miejscu budowy piramidy krzyżują się trzy ważne linie promieniowania geomantycznego.
Projektantem piramidy był prawdopodobnie słynny duński rzeźbiarz Berthel Thorwaldsen, twórca między innymi pomników Mikołaja Kopernika i księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie.

"Mazurska piramida" to miejsce bardzo ciekawe i przyciągające wielu turystów...

Drugi obiekt to Akwedukty czyli MOSTY W STAŃCZYKACH



Mówi się o nich potocznie "akwedukty" bo styl ich zdobień nawązuje do form akweduktów włoskich lub hiszpańskich. I prawdopodobnie stąd wzięła się ich popularna nazwa "Akwedukty Północy". 
W rzeczywistości są to dwa mosty nieczynnej linii kolejowej Gołdap-'Żytkiejmy-Czistyje-Prudy-Gusiew w miejscowości Stańczyki. Są te mosty jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych w Polsce. Zaprojektowane zostały przez włoskich architektów przed pierwszą wojną światową.
Północny most wybudowano w latach 1912-1914 i tylko na nim położono tor. Prace przerwała wojna. Po południowym moście, który wybudowano w latach 1923-1926 pociąg nigdy nie przejechał.
Natomiast po moście Północnym pociągi jeździły przed II wojną światową.
Zbudowane z żelbetonu mosty mają długość 250 m i wysokość 36,5m. Łączą brzegi głębokiego jaru rzeki Błędzianki. W czasie budowy mostów skarpy rzeki umacniano betonem. Na brzegach i w korycie Błędzianki widoczne są do dzisiaj skamieniałe worki cementu. 
Gdy patrzy się na te mosty z dołu  ze ścieżki wiodącej wzdłuż rzeki Błędzianki .... to faktycznie wyglądają jak rzymskie akwedukty...
A gdy patrzy się z mostów w dół to kręci się trochę w głowie. Ale wynagradzają to piękne widoki Mazur Garbatych.

sobota, 1 sierpnia 2020

Nie będzie tytułu...



Z wielu wierszy umieszczonych w książce wybrałam TEN:.
Przeczytajcie proszę uważnie:

Poległym

Nocą, gdy ciemność jest jak zwierzę czarne,
stoi cisza jak lęku drgający biały słup
I żyła śmierci bije na marne - drży - na marne
a rano znów się potknę o rozkopany grób.

A dniem stół pusty stoi, zabrakło na nim rąk,
które by razem ze mną wznosiły kruchą sieć,
a uporczywe twarze i ciała wokół siedzą,
jak gdyby tu przykute miłości mroczną wiedzą
i głos na ścianach osiadł jak szron i dzwoni: "Leć"...

I każą mi : "Zapomnij". Więc ręce ciężkie włożyć
w ciężarny ołów gliny i pracy toczyć głaz,
więc jeszcze dzień obrócić, jak mokry piach wyłożyć,
odetchnąć jeszcze śmiercią i jeszcze, jeszcze raz.

A potem znowu noc i słuchać długo trzeba,
jak schodów trzask się wznosi, jak dławi płótno czarne,
a w szyby śniegu bicz: "Na marne - drży - na marne"
I życie w gardle dławi jak ostry kamień chleba
i czuję was w ciemności bez ziemi i bez nieba.

I wtedy trzeba wierzyć, i każą mi: "Zapomnij"
I trzeba martwą broń zamienić w krzyż i płomień...
Ulice moich dróg są wszystkie w górę - strome
i cienka struga krwi jak lont się spala - do mnie

Żelazna miłość - tak - wybuchło, zgasło, starło
pozostał tępy mus co w pięści tkwi jak gwóźdź
Zapomnieć teraz, zdrętwieć, milczeniem tak się struć
żeby mi pisklę ognia na dłoni nie umarło.

Odeszli. Noc po nocy. Coraz to krzyk za gardło
i tylko cisza po nich i dzwoni śniegu słup,
ale się głupie ciało jak ciężki pień uparło
choć rano - ktoś się potknie o mój dymiący grób"
/06.01.1944/
------------------------------------------------------------------------------
Ale i tak najpiękniejszy jest Jego wiersz pt: "Niebo złote ci otworzę" /napisany 15.06.1943r/ który kończy się słowami:...

"Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi
Jeno odmień czas kaleki, 
zakryj groby płaszczem rzeki. 
zetrzyj z włosów pył bitewny
lat tych gniewnych
czarny pył"...

I który tak przejmująco śpiewała kiedyś Ewa Demarczyk...
-----------------------------------------------------------------------------
Pisarz i więzień Pawiaka i obozu w Oświęcimiu - Tadeusz Borowski tak napisał:
"Zostaną po nas złom żelazny
i głuchy, drwiący śmiech pokoleń"
--------------------------------------------------------------------
Napiszcie proszę parę słów...

Pomnik Lwa Lechistanu - z cyklu "Warszawskie pomniki"

Panujący w latach 1674-1696 król Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia, obdarzony przez papieża Innocentego XI tytułem fidei defensor /...