Leon Machowski - rzeźba "Teatr"
Na attyce jednego z domów przy ulicy Koszykowej 34/50 na warszawskim MDM-ie znajdują się trzy grupy rzeżbiarskie. Wykonali je trzej różni artyści, którzy byli przyjaciółmi. Jedna grupa nazywa się"Muzyka", druga "Sztuki Piękne", trzecia "Teatr".
Wszystkie trzy rzeźby powstały i zostały tam umieszczone w wyniku konkursu ogłoszonego przez szefa Biura Odbudowy Stolicy po II Wojnie Światowej i naczelnego architekta Warszawy - Józefa Sigalina. W dużym stopniu były tworzone w plenerze czyli w tym wypadku na rusztowaniach wysokiego budynku. Twórcy borykali się z problemami związanymi z pozyskaniem funduszy oraz bardzo krótkim terminem realizacji. Jak wiadomo słynny MDM czyli Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa powstawał bardzo szybko - został wybudowany w ciągu dwóch lat. Dzielnica ta ze słynnym Placem Konstytucji i jeszcze słynniejszymi na nim kandelabrami została wybudowana na wzór moskiewskiego Prospektu Gorkiego czy też wschodnioberlińskiej Alei Stalina... Tak się wtedy, w stylu realizmu socjalistycznego budowało. A trzy grupy rzeźb alegorycznych miały troche ten monumentalizm i fasadowość czy propagandowość socrealizmu zmniejszyć.
Tak wygląda grupa o nazwie "Teatr". Sfotografowałam przed chwilą miniaturkę tej rzeżby, która zdobi moje mieszkanie. Nie wszystko na zdjęciu jest widoczne, więc wyjaśnię, że w środku siedzącej Muzie Teatru - Melpomenie towarzyszą dwie postacie: ta po lewej przedstawia Śpiew, a ta po prawej Tragedię. A u stóp kobiety siedzi dziecko i obejmuje rękami teatralną maskę tragiczną.
Rzeżba o nazwie "Teatr" była prezentem. Zofia "otrzymała ją" 15 maja 1952 roku.
-----------------------------------------------------------------------------------
/Był to urywek z mojej książki pt: "Zwariowałam"/
Uzupełnienie:
Kobieta o imieniu Zofia była jedyną żoną twórcy rzeźby. Jej twarz uwiecznił rzeźbiąc Melpomenę. /Jest też uwieczniona w wielu innych dziełach/. A dziecko siedzące u jej stóp ma twarz ich starszej córeczki. Musicie mi wierzyć na słowo, bo od dawna nie można już tego sprawdzić...
czwartek, 14 maja 2020
wtorek, 12 maja 2020
Historia pandemii
/Na zdjęciu Cmentarz Choleryczny w Warszawie. Został założony w czasie epidemii cholery. która nawiedziła dzielnicę Praga w latach 1872-1873. Spoczywają tu szczątki 478 ofiar zarazy cholerycznej./
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1. Plaga antonińska - 15 mln ofiar.
Zaraza rozpoczęła się w 165 roku w zachodniej Azji skąd zawlekli ją do Rzymu legioniści. Kronikarze podają, że góry ciał zalegały na ulicach, zaś z powodu śmierci całych oddziałów musiano przerwać działania wojenne.
2. Dżuma - ok. 200 mln ofiar
Panująca w latach 541-700 zaraza zwana justyniańską była tak silna, że zabiła połowę populacji Europy. Z powodu depopulacji znikały całe osady. Była to gospodarcza katastrofa dla Bizancjum.
3. Czarna śmierć wywołana przez pałeczkę dżumy - ok. 100 mln ofiar
Po raz kolejny dżuma uderzyła w Europę w latach 1347-1351. W kilka lat choroba wybiła co najmniej 30% populacji kontytentu co wywołało przemiany społeczne. Odtworzenie populacji sprzed zarazy zajęło blisko 200 lat.
4. Czarna ospa - 300 mln ofiar w XX wieku
Przez wieki dziesiątkowała populację świata. W 1796 roku brytyjski lekarz E.Jenner jako pierwszy wprowadził szczepienia przeciw ospie. Ostatni przypadek choroby odnotowano w 1978 roku.
5. Cholera - ok. 42 mln ofiar
W latach 1816-1896 miało miejsce kilka fal nawrotu tej bakteryjnej choroby. Pandemie owe były pierwszymi naukowo udokumentowanymi i dały impuls do rozwoju wakcynologii - nauki o szczepionkach.
6. "Hiszpanka" ok. 100 mln ofiar
Grypa ta pochłonęla w latach 1918-1920 więcej ofiar niż cała pierwsza wojna światowa. Odmiana wirusa była tym straszliwsza, że zabijała głównie młode osoby .
7. Gruźlica- 2 mln ofiar co roku
Choroba towarzyszy nam od zawsze. Epidemiolodzy szacują, że zabijała średnio 25% populacji. To jedna z najbardziej zabójczych i długotrwałych pandemii.
8. Malaria - 1,2 mln ofiar co roku
Choroba pasożytnicza o charakterze pandemicznym. Roznoszona przez komary. Nadal nie ma skutecznego antidotum na zarodżca malarycznego. Trwają próby z zainfekowaniem komarów wirusem, który zredukuje populację tych owadów.
9. Grypa azjatycka - 2 mln ofiar
Wybuchła w Chinach w 1957 roku i trwała rok. Wirus szybko rozprzestrzenił się na całym świecie. W USA zabił blisko 70 tysięcy ludzi.
10. AIDS - blisko 30 mln ofiar
Wirusem HIV jest zarażonych koło 40 mln ludzi. Współczesna medycyna znacznie wydłuża życie osób zarażonych, jednak istnienie pandemii jest faktem.
11. COVID-19 -
/Prawie wszystko ściągnęłam z Angora-Peryskop nr 5 z 2 lutego 2020/
A człowiek wobec pandemii jest bezbronny jak dmuchawiec...
Przepraszam jeśli wprowadziłam Was w smutek ..... no ale taka jest prawda...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1. Plaga antonińska - 15 mln ofiar.
Zaraza rozpoczęła się w 165 roku w zachodniej Azji skąd zawlekli ją do Rzymu legioniści. Kronikarze podają, że góry ciał zalegały na ulicach, zaś z powodu śmierci całych oddziałów musiano przerwać działania wojenne.
2. Dżuma - ok. 200 mln ofiar
Panująca w latach 541-700 zaraza zwana justyniańską była tak silna, że zabiła połowę populacji Europy. Z powodu depopulacji znikały całe osady. Była to gospodarcza katastrofa dla Bizancjum.
3. Czarna śmierć wywołana przez pałeczkę dżumy - ok. 100 mln ofiar
Po raz kolejny dżuma uderzyła w Europę w latach 1347-1351. W kilka lat choroba wybiła co najmniej 30% populacji kontytentu co wywołało przemiany społeczne. Odtworzenie populacji sprzed zarazy zajęło blisko 200 lat.
4. Czarna ospa - 300 mln ofiar w XX wieku
Przez wieki dziesiątkowała populację świata. W 1796 roku brytyjski lekarz E.Jenner jako pierwszy wprowadził szczepienia przeciw ospie. Ostatni przypadek choroby odnotowano w 1978 roku.
5. Cholera - ok. 42 mln ofiar
W latach 1816-1896 miało miejsce kilka fal nawrotu tej bakteryjnej choroby. Pandemie owe były pierwszymi naukowo udokumentowanymi i dały impuls do rozwoju wakcynologii - nauki o szczepionkach.
6. "Hiszpanka" ok. 100 mln ofiar
Grypa ta pochłonęla w latach 1918-1920 więcej ofiar niż cała pierwsza wojna światowa. Odmiana wirusa była tym straszliwsza, że zabijała głównie młode osoby .
7. Gruźlica- 2 mln ofiar co roku
Choroba towarzyszy nam od zawsze. Epidemiolodzy szacują, że zabijała średnio 25% populacji. To jedna z najbardziej zabójczych i długotrwałych pandemii.
8. Malaria - 1,2 mln ofiar co roku
Choroba pasożytnicza o charakterze pandemicznym. Roznoszona przez komary. Nadal nie ma skutecznego antidotum na zarodżca malarycznego. Trwają próby z zainfekowaniem komarów wirusem, który zredukuje populację tych owadów.
9. Grypa azjatycka - 2 mln ofiar
Wybuchła w Chinach w 1957 roku i trwała rok. Wirus szybko rozprzestrzenił się na całym świecie. W USA zabił blisko 70 tysięcy ludzi.
10. AIDS - blisko 30 mln ofiar
Wirusem HIV jest zarażonych koło 40 mln ludzi. Współczesna medycyna znacznie wydłuża życie osób zarażonych, jednak istnienie pandemii jest faktem.
11. COVID-19 -
/Prawie wszystko ściągnęłam z Angora-Peryskop nr 5 z 2 lutego 2020/
A człowiek wobec pandemii jest bezbronny jak dmuchawiec...
Przepraszam jeśli wprowadziłam Was w smutek ..... no ale taka jest prawda...
niedziela, 10 maja 2020
Wyspa Św.Heleny
Leżąca na Oceanie Atlantyckim Wyspa Św. Heleny należy do Wielkiej Brytanii.
Została odkryta 31 maja 1502 roku przez Joao da Novę.
Ma powierzchnię 122 km kwadratowych. Zamieszkuje ją ok. 4300 mieszkańców.
15 pażdziernika 1815 roku przybył na wyspę Mały Kapral czyli Napoleon Bonaparte. Został tam zesłany po ostatecznej klęsce swojej armii i kapitulacji Francji. Przebywał tam ponad 5 i pół roku - zmarł 5 maja 1821 roku. Jego ciało wróciło do Paryża dopiero w pażdzierniku 1840 roku.
----------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli chcecie dowiedzieć się co na ten temat napisała Judith Schalansky w książce "Atlas wysp odległych" /Pięćdziesiąt wysp na których nigdy nie byłam i nie będę/ to serdecznie Was zapraszam:
Przepisuję wiernie z książki:
"Jedna fregata to stanowczo za mało - oburzają się bonapartyści i żądają całej floty. W końcu chodzi o odzyskanie tego, co stracono pod Waterloo. Misją nie dowodzi bynajmniej stary Charon, lecz młody książę de Joinville. Kondukt pogrzebowy składa się z królewskiego komisarze, księdza, lekarza, rysownika; świtę honorową stanowi kilku wiernych i służących z czasów wygnania. Płyną za morze, by przywieżć ciało człowieka, którego Europa wolała trzymać z dala od siebie. Fregata Belle Poule została pomalowana na czarno specjalnie w związku z podróżą na Wyspę Umarłych.
Do wysp nigdy nie miał szczęścia. Nigdy nie wygrał żadnej większej bitwy morskiej. Perfidny Albion. Nie wolności brakowało mu tu, na wyspie, lecz władzy, możliwości powrotu do sceny świata. Mieszkał na wietrznym płaskowyżu, pilnowany przez regiment żołnierzy, otoczony gromadą wiernych zdrajców. Mógł być juz tylko męczennikiem, skupiał więc wokól siebie młodzieńców, którzy pisali jego ewangelie, odgrywał Prometeusza na czarnej skale i wsłuchiwał się w echa swej zakrzepłej w historię przeszłosci.
Dokładnie o północy brytyjscy żołnierze wyrywają z ziemi żelazną kratę i trzy płyty. Przy świetle pochodni wydobywają cztery umieszczone jeden w drugim sarkofagi z mahoniu, ołowiu, hebanu i cyny. Ostrożnie otwierają ostatni, doktor unosi biay całun. Pod nim leży on, w mundurze swych strzelców gwardii, z orderami na piersi i kapeluszem na udzie; wygląda jakby spał; spokojny i opanowany,ma zdeformowany nos, siwą brodę i długie, bardzo białe paznokcie. Suche, zmumifikowane ciało. Mąciciele spokoju umarłych są zaskoczeni, wierni towarzysze płaczą.
Czterdziestu trzech mężczyzn w ulewnym deszczu wyciąga sarkofag na ulicę, ustawiają go na wozie i przykrywają fioletowym całunem, na którym wyszyto złote pszczoły i wersalikowe N.
Trzy dni pózniej, 18 pażdziernika 1840 roku, kotwica idzie w górę. Cesarz wraca do domu"
-----------------------------------------------------------------------------
Właściwie to nie wiem dlaczego akurat dzisiaj opublikowałam ten tekst.
Może dlatego, że bardzo mi się spodobał...
piątek, 8 maja 2020
Poczet słynnych kobiet - część dziewiąta
Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.
Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.
Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.
9. Królowa przegrana czyli BONA SFORZA /1494-1557/
Księżniczka mediolańska, od 1518 roku - dzięki małżeństwu z Zygmuntem Starym - królowa Polski i wielka księżna litewska.
Ambitna i wykształcona. Pomimo młodego wieku /była o 27 lat młodsza od męża/ oraz obcego pochodzenia nie zadowoliła się tradycyjna rolą królewskiej żony i matki.
Wykorzystując swój majątek oraz wpływ na króla, podjęła własną działalność. Aby wzmocnić pozycję dynastii rozpoczęła akcję skupywania i reorganizacji dóbr królewskich. Zabiegała też o ustanowienie zasady dziedziczności tronu, czemu służyć miała koronacja jej 10-letniego syna Zygmunta./jeszcze za życia ojca/.
Starała się również wpływać na politykę zagraniczną Polski, kierując ją przeciw Habsburgom. Działania Bony przysporzyły jej wielu wrogów. Królowej zarzucano intryganctwo, chciwość, kierowanie się prywatnym interesem, a nawet skrytobójstwo.
Plany wzmocnienie monarchii oraz wciągnięcia Polski do obozu antyhabsburgskiego zakończyły się fiaskiem. Po śmierci Zygmunta Starego w 1548 roku wpływy polityczne Bony znacznie osłabły.
Ostatecznym ciosem dla jej pozycji okazał się konflikt z Zygmuntem Augustem, który podejrzewał matkę o otrucie żony Barbary Radziwiłłówny.
Powszechnie potępiona, w 1556 roku Bona opuściła Polskę i powróciła do Włoch. Zmarła rok póżniej otruta przez habsburgskich agentów, którzy wcześniej podsunęli jej korzystny do Habsburgów testament.
W Polsce przez długie lata utrzymywała się zła opinia o Bonie, oparta na oskarżeniach jej przeciwników.
Jedynym trwałym osiągnięciem ambitnej królowej okazało się upowszechnienie nad Wisłą nieznanych wcześniej warzyw - m.inn. pomidora, kalafiora i fasolki szparagowej.
------------------------------------------------------------------------
W roku 1980 stworzono 12-odcinkowy serial telewizyjny pt: "Królowa Bona" w reżyserii Janusza Majewskiego. Główną rolę zagrała Aleksandra Śląska. Według mnie był bardzo dobry.
Czy ktoś z Was go oglądał?
Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.
Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.
9. Królowa przegrana czyli BONA SFORZA /1494-1557/
Księżniczka mediolańska, od 1518 roku - dzięki małżeństwu z Zygmuntem Starym - królowa Polski i wielka księżna litewska.
Ambitna i wykształcona. Pomimo młodego wieku /była o 27 lat młodsza od męża/ oraz obcego pochodzenia nie zadowoliła się tradycyjna rolą królewskiej żony i matki.
Wykorzystując swój majątek oraz wpływ na króla, podjęła własną działalność. Aby wzmocnić pozycję dynastii rozpoczęła akcję skupywania i reorganizacji dóbr królewskich. Zabiegała też o ustanowienie zasady dziedziczności tronu, czemu służyć miała koronacja jej 10-letniego syna Zygmunta./jeszcze za życia ojca/.
Starała się również wpływać na politykę zagraniczną Polski, kierując ją przeciw Habsburgom. Działania Bony przysporzyły jej wielu wrogów. Królowej zarzucano intryganctwo, chciwość, kierowanie się prywatnym interesem, a nawet skrytobójstwo.
Plany wzmocnienie monarchii oraz wciągnięcia Polski do obozu antyhabsburgskiego zakończyły się fiaskiem. Po śmierci Zygmunta Starego w 1548 roku wpływy polityczne Bony znacznie osłabły.
Ostatecznym ciosem dla jej pozycji okazał się konflikt z Zygmuntem Augustem, który podejrzewał matkę o otrucie żony Barbary Radziwiłłówny.
Powszechnie potępiona, w 1556 roku Bona opuściła Polskę i powróciła do Włoch. Zmarła rok póżniej otruta przez habsburgskich agentów, którzy wcześniej podsunęli jej korzystny do Habsburgów testament.
W Polsce przez długie lata utrzymywała się zła opinia o Bonie, oparta na oskarżeniach jej przeciwników.
Jedynym trwałym osiągnięciem ambitnej królowej okazało się upowszechnienie nad Wisłą nieznanych wcześniej warzyw - m.inn. pomidora, kalafiora i fasolki szparagowej.
------------------------------------------------------------------------
W roku 1980 stworzono 12-odcinkowy serial telewizyjny pt: "Królowa Bona" w reżyserii Janusza Majewskiego. Główną rolę zagrała Aleksandra Śląska. Według mnie był bardzo dobry.
Czy ktoś z Was go oglądał?
środa, 6 maja 2020
"Ukradłam" poetce aforyzmy i wiersz...
/A kasztany kwitną chociaż matur nie ma.../
Iwonę Danutę Startek, która jest poetką, aforystką, filozofką i znawczynią muzyki poważnej mam zaszczyt znać osobiście.
Za Jej zgodą przepisuję trzy aforyzmy i wiersz.
Przeczytajcie proszę uważnie...
1."Słowa podziwu ludzi głupich przynoszą ujmę; krytyka z ust mądrych przynosi zaszczyt."
2."Bystry nurt rzeki tworzą opierające się swoim ciężarem kamienie, a nie płynące na powierzchni bezwładne i lekkie śmiecie."
3."Aby wygrać w zderzeniu z kanalią, człowiek musi przestać być człowiekiem."
"Zimowe śniadanie na rynku"
chodniki jeszcze ciche
śpią na gzymsach gołębie
i pies w bramie zwinięty w kłębek
parasolki bezrobotnych przewodników
wirują wieloma językami
w namiocie nad stolikami
rozmowy w aromatach kawy
spojrzenie biegnie za dźwiękiem
zegara na wieży
za plecami stukot kopyt na bruku
rozpoczyna turystyczną dniówkę
w drucianym kominku ogień
roztapia resztki szronu
mogę bez rękawiczek
przewracać kartki szukając miejsca
i trzymać długopis w pogotowiu
a nuż zdarzy się chwila
i trzymać długopis w pogotowiu
a nuż zdarzy się chwila
niepowtarzalna i milczenie
stanie się słowem
------------------------------------------------------------------------
A te bzy z Łazienek Królewskich to oczywiście dla Poetki.------------------------------------------------------------------------
poniedziałek, 4 maja 2020
Dziewczyny.... spalamy kalorie!!!!
Nie wiem czy wszystkim to spalanie kalorii jest potrzebne. I nie wiem czy tylko dziewczynom, bo może chłopakom też.
W każdym razie mnie w związku z tym, że mam mniej ruchu przybyło tu i tam, szczególnie tam.
Nie ważę sie, bo waga mi się gdzieś schowała. I bardzo dobrze, bo nie mam ochoty jej szukać.
No więc tak:
Jak siedzimy przed telewizorem to spalamy tylko 28 kcal w ciągu godziny. Ale ja w to nie wierzę, bo przecież jak w tzw. międzyczasie jemy orzeszki albo czekoladę to niemozliwe żebyśmy cokolwiek spalały.
Chyba, że robimy na drutach - to wtedy spalamy 116 kcal. No bo jednak troszke tymi rączkami czy paluszkami trzeba poruszać.
Przy gotowaniu obiadu spalamy 119 kcal na godzinę. I znowu w to nie wierzę, bo przecież ciągle próbujemy...
Jeśli nie mamy zmywarki i musimy zmywać naczynia ręcznie to spalamy 144 kcal. No ale tylko górna część ciała pracuje, a od pasa w dół nie ruszamy się i tłuszczyk tam się nam odkłada...
Dużo lepiej jest przy zamiataniu - bo jednak pracuje więcej mięśni no i jeszcze trzeba się co pewien czas schylić żeby podnieść coś albo zmieść na szufelkę. Więc tracimy wtedy 224 kcal.
Jak bawimy się z małymi dziećmi na podłodze to tracimy 231 kcal w ciągu godziny. Tylko skąd wziąć małe dzieci jak nam już dawno urosły? A jak jeszcze wnuki urosły to pozostaje nam samemu się bawić...
Fajnie jest bo przy myciu okien tracimy 252 kcal na godzinę. Jak umyłam cztery okna w domu /codziennie po jednym/ to od razu zrobiłam się szczupła i zgrabna!!!
Sprzątanie i wycieranie kurzu na wysokościach czyli na szafie pod sufitem i na dodatek stojąc na jakimś stołeczki i schodząc z niego co jakiś czas powoduje spalanie 257 kcal na godzinę. Jak tylko skończę to pisać to zaraz pójdę szukać jakiejś szafy albo wysokiego regału...
Przy prasowaniu na stojąco tracimy 263 kcal na godzinę. Fajnie, bo bardzo lubię prasować. Tylko jak długo można prasować jak się już wszystko wyprasowało...?
Pozostaje jeszcze odkurzanie całego mieszkania. I tu faktycznie jest super, bo wtedy tracimy 330 kcal na godzinę.
A jak się już tak napracujemy to możemy wrócić do spalania 28 kcal, czyli usiąść przed telewizorem. Ale tylko z gorzką herbatką.
Powodzenia!!!
/wszystkie dane znalazłam w Angora-Peryskop z dn. 19.04.2020/
sobota, 2 maja 2020
Najszczęśliwsze miejsce w Warszawie
Tekst ten dedykuję JANTONIEMU
Te osoby, które znają moją książkę pt: "Moje warszawskie zwariowanie" pamiętają może, że za najszczęśliwsze miejsce w Warszawie uważane są Łazienki Królewskie.
Ten Park to miejsce z którym jestem bardzo silnie związana. Mieszkałam obok niego przez pierwsze 29 lat życia. Ale jak potem przeprowadziłam się na drugi koniec Warszawy, to też bardzo często w nim bywałam. I to niezależnie od pory roku i od pogody.
Gdy w związku z epidemią zamknięto Park zrobiło mi się bardzo smutno. Tym bardziej, że decyzję tę uważałam za nieprzemyślaną.
Ale Park otwarto i można już do niego chodzić.
Więc poszłam.
Wybrałam się bardzo rano po to, żeby uniknąc tłumów którymi straszono Warszawiaków. Nie zwróciłam uwagi na to, że Park otwierają od godziny 10tej...
Chciałam wejść bramą, która znajduje się naprzeciwko Pomnika Fryderyka Chopina, ale stojący za nią policjant pokazał mi wymownie na zegarek.
W oczekiwaniu na otwarcie zdecydowałam się więc Park częściowo obejść a potem dopiero go odwiedzić...
Poszłam w dół ulicą Agrykola. Jest to ulica wyjątkowa bo na całej długości oświetlana latarniami gazowymi. Po prawej stronie znajduje się Ogród Botaniczny.
Minęłam znajdujące się za parkanem żródło z roku 1785 stworzone wg. projektu Kamsetzera. Znajduje się tuż przy pierwszej bramie do Łazienek Królewskich ...
Zatrzymałam się na moście aby sfotografować Pałac na Wodzie.
I po drugiej stronie pomnik Króla Jana III Sobieskiego
Wejście na Drogę Chińską też było zamknięte i pilnowane przez policjantów w radiowozie.
Sfotografowałam więc tzw. Ermitaż w którym często odbywają się wystawy. Należy on do zespołu Pałacowego chociaż znajduje się po drugiej stronie Agrykoli.
O godz. 10tej otwarta została brama przy ulicy Szwoleżerów. Akurat wtedy do niej doszłam.
.
Weszłam do Łazienek Królewskich...
Zobaczyłam domek dla ptaków na złamanym drzewie...
Przez pierwsze pół godziny nie spotkałam w Parku nikogo. Potem powoli zaczęły przychodzić matki z małymi dziećmi i młodzi, którzy biegali po alejkach. I starsze osoby. Ale i tak było bardzo pusto.
Było to 28 kwietnia 2020 roku. A cały spacer trwał około 2 godzin.
Wszystkie zdjęcia można powiększyć.
No i mam nadzieję że Was nie zmęczyłam i nie znudziłam.
czwartek, 30 kwietnia 2020
Mocne i przykre słowa...
/Taką nogę drzewa sfotografowałam wczoraj/
Poeta, prozaik, felietonista, eseista, krytyk literacki, współpracownik paryskiej "Kultury", syn poetki Mieczysławy Buczkówny i poety Mieczysława Jastruna.
Tomasz Jastrun. Religii uczył go ksiądz Jan Twardowski.
W tygodniku "Przegląd" znalazłam jego artykuł pt: "Bal maskowy".
Przypisuję tylko kilka fragmentów:
"Cytuję Łepkowską: "Wjechał Pan na Powązki - gdzie i ja mam grób swoich bliskich - jak król do prywatnej kaplicy. Jak cesarz do mauzoleum swoich przodków w swoim prywatnym pałacu. Okazał Pan nie po raz pierwszy, ale pierwszy raz w tak szczególnym czasie, który powinien być czasem wyjątkowym, czasem wzajemnej empatii, solidarności i czułości, że ma się Pan za kogoś lepszego, ważniejszego, kogo zakazy i nakazy nie obowiązują. Tym samym okazał Pan głęboką pogardę i całkowity brak zrozumienia uczuć milionów zwykłych Polaków, ludzi, w których interesie działa Pan ponoć od dziesięcioleci.../.../ Wstyd proszę Pana. Myślę, że się to na Panu i na Pana obozie politycznym zemści /.../ Mówię to Panu z głębokim przekonaniem, że czegoś takiego Rodacy Panu nie zapomną..."
Autor artykułu tak odpowiada Ilonie Łepkowskiej:
"Nie, proszę Pani, ci wierzący rodacy zapomną i wybaczą, wierzący czyli elektorat PIS. Bo prezes to wedle nich pomazaniec boży, jest ponad prawem, a nawet prawo tworzy. Nie tylko wybaczą, nawet się wzruszą że tak kocha matkę".
I jeszcze tak pisze....:
"Jaką trzeba mieć pogardę dla Polaków by walczyć o władzę po ich trupach".
-------------------------------------------------------------------------------------
Czy ma rację autor tego artykułu?
-----------------------------------------------------------------------
Znam Was i wiem......ale na wszelki wypadek proszę o spokojne i wyważone komentarze.
Bardzo też proszę żeby mnie nie atakować...
Ja tylko cytuję... i pytam...
Nikt nie ma obowiązku odpowiadać.
Poeta, prozaik, felietonista, eseista, krytyk literacki, współpracownik paryskiej "Kultury", syn poetki Mieczysławy Buczkówny i poety Mieczysława Jastruna.
Tomasz Jastrun. Religii uczył go ksiądz Jan Twardowski.
W tygodniku "Przegląd" znalazłam jego artykuł pt: "Bal maskowy".
Przypisuję tylko kilka fragmentów:
"Cytuję Łepkowską: "Wjechał Pan na Powązki - gdzie i ja mam grób swoich bliskich - jak król do prywatnej kaplicy. Jak cesarz do mauzoleum swoich przodków w swoim prywatnym pałacu. Okazał Pan nie po raz pierwszy, ale pierwszy raz w tak szczególnym czasie, który powinien być czasem wyjątkowym, czasem wzajemnej empatii, solidarności i czułości, że ma się Pan za kogoś lepszego, ważniejszego, kogo zakazy i nakazy nie obowiązują. Tym samym okazał Pan głęboką pogardę i całkowity brak zrozumienia uczuć milionów zwykłych Polaków, ludzi, w których interesie działa Pan ponoć od dziesięcioleci.../.../ Wstyd proszę Pana. Myślę, że się to na Panu i na Pana obozie politycznym zemści /.../ Mówię to Panu z głębokim przekonaniem, że czegoś takiego Rodacy Panu nie zapomną..."
Autor artykułu tak odpowiada Ilonie Łepkowskiej:
"Nie, proszę Pani, ci wierzący rodacy zapomną i wybaczą, wierzący czyli elektorat PIS. Bo prezes to wedle nich pomazaniec boży, jest ponad prawem, a nawet prawo tworzy. Nie tylko wybaczą, nawet się wzruszą że tak kocha matkę".
I jeszcze tak pisze....:
"Jaką trzeba mieć pogardę dla Polaków by walczyć o władzę po ich trupach".
-------------------------------------------------------------------------------------
Czy ma rację autor tego artykułu?
-----------------------------------------------------------------------
Znam Was i wiem......ale na wszelki wypadek proszę o spokojne i wyważone komentarze.
Bardzo też proszę żeby mnie nie atakować...
Ja tylko cytuję... i pytam...
Nikt nie ma obowiązku odpowiadać.
wtorek, 28 kwietnia 2020
Druga niebajka.
Rok po wojnie pewien artysta-rzeźbiarz otrzymał propozycję objęcia stanowiska dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. Pojechał więc do Zakopanego razem z żoną i córką. Zamieszkali na pierwszym piętrze dużego drewnianego domu stojącego naprzeciwko tej szkoły.
Po dwuletniej pracy, polegającej głównie na organizowaniu w szkole pracowni rzeźby i uczeniu uzdolnionych górali tworzenia przede wszystkim w drewnie, rzeźbiarz, o którym opowiadam otrzymal skierowanie do pracy w Warszawie. Stolica była wtedy w odbudowie i potrzeba było jej także artystów, którzy zrekonstruowaliby zniszczone pomniki i rzeźby a także stworzyli nowe.
Rzeźbiarz z żoną i z córką wyjechał, a dyrektorem słynnej zakopiańskiej szkoły został Antoni Kenar. Szkoła zmieniła wtedy nazwę na Szkołę a właściwie Zespół Szkół Plastycznych. Istnieje do dzisiaj i nosi imię Antoniego Kenara.
Po kilku latach -artysta został zaproszony do Zakopanego na obchody reaktywowania szkoły po wojnie. Z żoną, starszą córką a także młodszą, która urodziła się już w Warszawie zamieszkał w tym samym domu i w tym samym mieszkaniu co kilka lat przedtem. Młodsza córeczka zobaczyła wtedy po raz pierwszy Tatry i zaczęła o nie pytać.
Więc któregoś dnia pojechali "wysioko, wysioko" czyli na Kasprowy Wierch.
I tam na platoformie górnej stacji kolejki linowej fotograf zrobił im zdjęcie.
I ta mniejsza dziewczynka, której Mama kiedyś to wszystko opowiadała ..... znalazła niedawno w starym albumie to zdjęcie.
I jeszcze przypomniała sobie, że przed drzwiami tego pokoju na piętrze w którym wtedy mieszkali leżał zawsze olbrzymi biały pies - owczarek podhalański. A ona okropnie się go bała.
Ale to chyba już wtedy zaczęła się wielka miłość tej dziewczynki do Najpiękniejszych Gór Świata.
I to już koniec tej drugiej niebajki.
niedziela, 26 kwietnia 2020
Co to jest antykoncepcja?
"Antykoncepcja to gwałt na dekalogu"
Przeczytałam te słowa na okładce ostatniego "Newsweeka". Są one częścią wypowiedzi aktualnego ministra zdrowia.
-------------------------------------------------------------------------------------------
W każdy poniedziałek chodzę do saloniku prasowego aby kupić najnowszą prasę.
Najpierw przeglądam tytuły i to co napisano na okładkach. I tym razem tak było. I gdy zobaczyłam ten o antykoncepcji pomyślałam, że zwariowałam.
Od pewnego czasu twierdziłam, że żyjemy w średniowieczu.
Myliłam się - żyjemy w epoce kamienia łupanego.
---------------------------------------------------------------------------
A te niezapominajki z mojego balkonu to dla wszystkich tych, którzy o mnie nie zapominają. Szczególnie dla kilku osób, które - gdy niedawno przez całą dobę nie odpowiadałam na komentarze - pytali mnie na blogu, na messengerze i esemesami czy wszystko u mnie w porządku. Bardzo Wam za to dziękuję.
Ja też o Was myślę ... A niezapominajki symbolizują pamięć...
Przeczytałam te słowa na okładce ostatniego "Newsweeka". Są one częścią wypowiedzi aktualnego ministra zdrowia.
-------------------------------------------------------------------------------------------
W każdy poniedziałek chodzę do saloniku prasowego aby kupić najnowszą prasę.
Najpierw przeglądam tytuły i to co napisano na okładkach. I tym razem tak było. I gdy zobaczyłam ten o antykoncepcji pomyślałam, że zwariowałam.
Od pewnego czasu twierdziłam, że żyjemy w średniowieczu.
Myliłam się - żyjemy w epoce kamienia łupanego.
---------------------------------------------------------------------------
A te niezapominajki z mojego balkonu to dla wszystkich tych, którzy o mnie nie zapominają. Szczególnie dla kilku osób, które - gdy niedawno przez całą dobę nie odpowiadałam na komentarze - pytali mnie na blogu, na messengerze i esemesami czy wszystko u mnie w porządku. Bardzo Wam za to dziękuję.
Ja też o Was myślę ... A niezapominajki symbolizują pamięć...
piątek, 24 kwietnia 2020
Poczet słynnych kobiet - część ósma
Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.
Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.
Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.
8. Czarna wdowa czyli LUKRECJA BORGIA /1480-1519/
Włoska arystokratka, księżna Ferrary.
Lukrecja była dzieckiem kardynała Rodrigo de Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI i jednej z jego luksusowych kurtyzan.
Jeden z jej braci Cezar jako władca zasłynął bezwzględnością, stając się pierwowzorem bohatera "Księcia" Machiavellego.
Lukrecja, podporządkowana interesom rodowym Borgiów była trzykrotnie wydawana za mąż /po raz pierwszy w wieku 13 lat/. Pierwsze małżeństwo zostało anulowane, bo Borgiowie przestali je uważać za politycznie korzystne. Drugiego męża Lukrecji zamordowano - najprawdopodobniej na polecenie jej brata Cezara. Trzeci mąż przeżył księżnę, która w 1519 roku zmarła najprawdopodobniej w wyniku komplikacji poporodowych.
Podobnie jak cała rodzina, Lukrecja zdobyła reputację bewzględnej, rozpustnej intrygantki - "czarnej wdowy", mordującej z zimną krwią swoich kochanków. Według krążących o niej plotek utrzymywała miłosne stosunki z ojcem i bratem, uczestniczyła w orgiach, nosiła też pierścień z trucizną, którą wsypywala do wina swoim wrogom. Urodziła nieślubne dziecko /oficjalnie uznane przez jej brata za swoje/ a dwóch jej domniemanych kochanków zginęło z rąk zabójców.
A wszystko to działo się w rodzinie papieża.
Historycy podejrzewają jednak, że zła reputacja księżnej jest w dużym stopniu wynikiem propagandy przeciwniów politycznych rodu Borgiów.
--------------------------------------------------------------------------
Owa czarna legenda została utrwalona w póżniejszych latach przez pisarzy i filmowców zafascynowanych postacią demonicznej Lukrecji.
Mniejszą uwagę przyciągały pozytywne cechy księżnej - mecenat roztoczony nad artystami czy też działalność charytatywna.
Dziś życie Lukrecji Borgii postrzegane jest raczej jako typowy przykład obyczajow włoskiej arystokracji doby renesansu.
Ze swej strony dodam, że były to okrutne i obrzydliwe obyczaje.
---------------------------------------------------------------------------
Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury włoski pisarz Dario Fo napisał książkę o Lukrecji Borgii pt: "Córka Papieża".
Nie znam jej ale jak tylko otworzą biblioteki i księgarnie to z pewnością jej poszukam...
A może ktoś z Was czytał tę książkę?
Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.
Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.
8. Czarna wdowa czyli LUKRECJA BORGIA /1480-1519/
Włoska arystokratka, księżna Ferrary.
Lukrecja była dzieckiem kardynała Rodrigo de Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI i jednej z jego luksusowych kurtyzan.
Jeden z jej braci Cezar jako władca zasłynął bezwzględnością, stając się pierwowzorem bohatera "Księcia" Machiavellego.
Lukrecja, podporządkowana interesom rodowym Borgiów była trzykrotnie wydawana za mąż /po raz pierwszy w wieku 13 lat/. Pierwsze małżeństwo zostało anulowane, bo Borgiowie przestali je uważać za politycznie korzystne. Drugiego męża Lukrecji zamordowano - najprawdopodobniej na polecenie jej brata Cezara. Trzeci mąż przeżył księżnę, która w 1519 roku zmarła najprawdopodobniej w wyniku komplikacji poporodowych.
Podobnie jak cała rodzina, Lukrecja zdobyła reputację bewzględnej, rozpustnej intrygantki - "czarnej wdowy", mordującej z zimną krwią swoich kochanków. Według krążących o niej plotek utrzymywała miłosne stosunki z ojcem i bratem, uczestniczyła w orgiach, nosiła też pierścień z trucizną, którą wsypywala do wina swoim wrogom. Urodziła nieślubne dziecko /oficjalnie uznane przez jej brata za swoje/ a dwóch jej domniemanych kochanków zginęło z rąk zabójców.
A wszystko to działo się w rodzinie papieża.
Historycy podejrzewają jednak, że zła reputacja księżnej jest w dużym stopniu wynikiem propagandy przeciwniów politycznych rodu Borgiów.
--------------------------------------------------------------------------
Owa czarna legenda została utrwalona w póżniejszych latach przez pisarzy i filmowców zafascynowanych postacią demonicznej Lukrecji.
Mniejszą uwagę przyciągały pozytywne cechy księżnej - mecenat roztoczony nad artystami czy też działalność charytatywna.
Dziś życie Lukrecji Borgii postrzegane jest raczej jako typowy przykład obyczajow włoskiej arystokracji doby renesansu.
Ze swej strony dodam, że były to okrutne i obrzydliwe obyczaje.
---------------------------------------------------------------------------
Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury włoski pisarz Dario Fo napisał książkę o Lukrecji Borgii pt: "Córka Papieża".
A może ktoś z Was czytał tę książkę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dzisiaj będzie o przebaczaniu...
Najpierw drzewo z Łazienek Królewskich /foto z dnia 25 września br/ W październikowym numerze miesięcznika "Zwierciadło" przeczyt...
-
Dopisek z dnia 4 lutego 2026 r. godzina 7.20. Te dwa bliźniacze 114 metrowe budynki to znajdujące się w Madrycie Wrota Europy. Ich widok rob...
-
Tekst ten dedykuję mojej pierwszej synowej Izie , która kiedyś stworzyła taki obrazek/mapkę i sprezentowała go Babci Zosi, czyli mojej Mamie...


























