środa, 20 maja 2020

To jeszcze poględzę o słowie drukowanym...


1.


  1. Według badań Johna Millera najwięcej na świecie czytają Skandynawowie. W zestawieniu prowadzą Finowie. Polacy znajdują się na 20 miejscu. Badacz brał pod uwagę nie tylko czytelnictwo książek ale też czasopism i innych druków.
2.

2. Kobiety kupują większość, bo ponad 60% książek. Najwięcej czytają panie po 40 roku życia.
3.

3. W 2010 roku wydrukowano 312 egzemplarzy gigantycznego atlasu geograficznego. Ma on 170 cm wysokości a po rozłożeniu 275 cm szerokości. Egzemplarz wyceniono na 100 000 dolarów.
4.

4. W XIII wieku Biblia pergaminowa, bogato zdobiona miała wartość małego folwarku.
5.

5. Znak zapytania i wykrzyknik mają swoje początki ok. IX wieku. A strony w książkach zaczęto numerować dopiero w XVI wieku, natomiast przecinki wprowadzono pod koniec wieku XVII.
6.

6. Pierwszą drukarnię na ziemiach polskich uruchomił Niemiec Kaspar Straube. Stało się to w Krakowie w roku 1473. Zakład funkcjonował tylko 4 lata.
7.

7. Do wieku XVIII nie istniała odrębna kategoria - literatura dla dzieci. Baśnie i bajki kierowano do dorosłego czytelnika. Stąd brała się często  ich rozbudowana alegoryka.
8.

8. Twórca pierwszej przemysłowej metody druku na świecie Jan Gutenberg był z zawodu złotnikiem i szlifierzem. Wyrabiał także lustra.
9.

9. Józef Ignacy Kraszewski to polski rekordzista literacki. Napisał ok. 600 tomów. "Tom złożony z sześciu do dziesięciu tysięcy wierszy piszę zazwyczaj dni dziesięć" - wyznawał autor "Starej baśni".
10.

10. Prezydent Theodore Roosevelt posiadał umiejętność szybkiego czytania. Podobno czytał średnio jedną książkę dziennie.
11.

11. Pierwszą książką napisaną na maszynie jest prawdopodobnie bestseller Marka Twaina "Przygody Tomka Sawyera". W Europie pierwszy wśród pisarzy pisał na maszynie Lew Tołstoj a w Polsce Bolesław Prus.
12.

A tu informacja dla Jotki:

12. W grudniu 2016 roku BBC doniosło, że do biblioteki szkoły katedralnej w Hereford oddano książkę po 120 latach od momentu jej wypożyczenia. Uczyniła to wnuczka zapominalskiego ucznia. Jak policzono kara za przetrzymanie wyniosłaby 7446 funtów.
13.
----------------------------------------------------------------------------
Podobają się Wam pnie starych drzew z Łazienek Królewskich? Ja jestem nimi zachwycona...No ale ja jestem poważnie szurnięta.
A może wybierzecie najciekawszy pień???

P.S. Obiecuję, że już więcej o słowie drukowanym nie napiszę.... Raczej sama coś wydrukuję ...

poniedziałek, 18 maja 2020

Ciekawostki o słowie drukowanym


1. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Sussex wykazały, że czytanie redukuje stres o 68%, słuchanie muzyki o 61%, filiżanka herbaty o 54%, spacer o 42%, zaś gry wideo tylko o 21%.

2. Wieloletnie badania grupy 15 tysięcy starszych osób przeprowadzone w Hongkongu dały jednoznaczną odpowiedź: czytanie redukuje o 30% ryzyko demencji w porównaniu z innymi formami aktywności.

3. Najczęściej drukowaną książką wszech czasów jest Biblia. Ocenia się, że jej nakład to 5 mld egzemplarzy. Na drugim miejscu znajduje się prawdopodobnie dzieło Mao Zedonga. W Chinach rozkolportowano 600 mln egzemplarzy "Czerwonej Książeczki".

4. Z 200 egzemplarzy Biblii wydrukowanych przez Gutenberga zachowało się 49 kopii, w tym tylko 21 kompletnych. W Polsce znajduje się jeden z niekompletnych egemplarzy. Znajduje się w Muzeum Diecezjalnym w Pelplinie.

5. Od 1978 roku nie pojawiła się na świecie oferta sprzedaży kompletnego egzemplarza Biblii Gutenberga. Pojedyńcze kartki osiagają cenę 100 tysięcy dolarów.

6. Najstarszym znanym wydrukiem wykonanym na polskich ziemiach jest "Almanach Krakowski". Ten pochodzący z 1474 roku kalendarz ścienny napisano po łacinie a wydawcą był niemiecki drukarz Kasper Straube. Zachował się tylko jeden egzemplarz odnaleziony przypadkiem w 1844 roku.

7. Już w pół wieku  po pierwszej publikacji Gutenberga w Europie wydano 35 tysięcy tytułów w nakładzie kilkunastu milionów egzemplarzy. To mniej więcej tyle tytułów ile wydaje się dziś rocznie w Polsce.

8. Za pierwszą drukowaną ilustrowaną książkę dla dzieci uznaje się wydany w 1658 roku podręcznik do nauki czytania "Orbis Sensualium Pictus" wydany w Czechach.


9. W "Nędznikach" Victora Hugo znajduje się zdanie składające się z 823 słów. Rekord ten przebił jednak Marcel Proust, który w "Sodomie i Gomorze" opublikował zdanie złożone z 856 słów.

10. Antoni Słonimski i Julian Tuwim są autorami zdania składajacego się z 335 wyrazów. Humoreska ukazała się w prima aprillis 1921 roku w "Kurierze Polskim".

11. Największymi zbiorami na świecie mogą pochwalić się: Biblioteka Brytyjska /ponad 170 mln.pozycji/, Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie /168 mln pozycji/ i Nowojorska Biblioteka Publiczna /55 mln pozycji/.

12. Biblioteka Narodowa w Warszawie z ok. 10 mln pozycji jest największym księgozbiorem w Polsce. Drugie miejsce zajmuje Biblioteka Jagiellońska w Krakowie /ok. 8,3 mln pozycji/.

13. Pierwszą naukową publikacją poświęconą sprawom seksu była "Prostytucja w Paryżu" z 1837 roku. Książka była owocem badań lekarza Aleksandra Parent du Chateleta nad kilkoma tysiącami zarejestrowanych w mieście prostytutek.
Pamiętnik pożycia zaczęto masowo publikować dopiero pod koniec lat 60-tych XX wieku.
----------------------------------------------------------------------
I na koniec raz jeszcze to samo drzewo, które jest na pierwszym zdjęciu. Wszystkie zdjęcia robiłam w Łazienkach Królewskich w Warszawie w dniu 15 maja 2020 roku.

Wszystkie zdjęcia można powiększyć. Zobaczycie wtedy kasztanowce, bzy i inne piękności...

sobota, 16 maja 2020

Umówiłam się z sołtysem...



Muszę przyznać, że sołtys czekał na mnie cierpliwie od rana aż do 17.20. Nie ruszał się wcale tylko siedział oparty o koło od furmanki. Bo to przecież to koło wybrało go na sołtysa. Zostało puszczone z górki i tocząc się, uderzyło w róg jego chałupy. O drugą nogę miał opartą teczkę, w której umieścił kartki ze spisanymi dowcipami na swój temat. Z teczki wystawała szyjka butelki z kapslem. Przy uchu trzymał komórkę, bo chyba opowiadał kolejno wszystkim innym sołtysom w całej Polsce, że został ich kolegą. Minę miał trochę zafrasowaną. Ale zapraszał serdecznie do stołu, na którym postawił paterę z owocami. Czekał na mnie opodal opactwa Cystersów. Tak naprawdę to czekał już od 28 czerwca 2003 roku. 
Ten sołtys jest nowoczesny, ale mało przewidujący. Nie przewidział, że może padać deszcz. Ponieważ jednak jest bardzo popularny, więc liczył się z tym, że ktoś, kto się z nim umawia, weźmie go pod swój parasol.

Prowadzi doń Aleja Humoru, na której na specjalnych żeliwnych tablicach wykuto najsłynniejsze dowcipy o nim. Na przykład taki, w którym sołtys uspokaja wszystkich okolicznych chłopów, że i tak lekarze nie odkryją, kto jest ojcem dziecka Maryśki, bo krew biorą z palca. 
Albo ten o najdłuższym moście w Polsce, co to go zbudowano wzdłuż rzeki. 
Albo o tych kurach w okolicy, co się przestały nieść, bo nie lubią, gdy się z nich robi jaja. 
Albo o tych dziurach w posadzce w kościele opactwa Cystersów, które są dlatego, że ksiądz kazał mieszkańcom szukać korzeni wiary. 
I o tym, że całe opactwo obsadzono pięknym kwiatami, żeby wokół kwitło życie religijne. 
Podobno sołtys otworzył sobie nowe konto w banku, bo to stare miał już puste. 

A tak naprawdę to sołtysa nigdy tu nie było. Był urząd wójta, a potem w 1994 roku, gdy miejscowość odzyskała prawa miejskie, został zastąpiony urzędem burmistrza. 
Na cokole znajdują się napisy: „Sołtys na zagrodzie równy wojewodzie” i ”W hołdzie polskim sołtysom”.
W ostatni weekend czerwca w Wąchocku odbywa się Turniej Sołtysów. Podobno przyjeżdżają wtedy tłumy turystów, aby zaobserwować zmagania sołtysów z całej Polski. Startują oni w różnych konkurencjach, między innymi w konkurencji zwijania asfaltu.
-----------------------------------------------------------------------------
/Był to urywek z mojej książki "Mój kraj nad Wisłą". /

P.S. Niestety nie mogłam znależć zdjęcia na którym stoję pod parasolem koło sołtysa z Wąchocka.... więc jest tylko sam sołtys... 

czwartek, 14 maja 2020

Prezent dla Zofii /tekst bardzo osobisty/

                                  Leon Machowski - rzeźba "Teatr"

Na attyce jednego z domów przy ulicy Koszykowej 34/50 na warszawskim MDM-ie znajdują się trzy grupy rzeżbiarskie. Wykonali je trzej różni artyści, którzy byli przyjaciółmi. Jedna grupa nazywa się"Muzyka", druga "Sztuki Piękne", trzecia "Teatr".
Wszystkie trzy rzeźby powstały i zostały tam umieszczone w wyniku konkursu ogłoszonego przez szefa Biura Odbudowy Stolicy po II Wojnie Światowej i naczelnego architekta Warszawy - Józefa Sigalina. W dużym stopniu były tworzone w plenerze czyli w tym wypadku na rusztowaniach wysokiego budynku. Twórcy borykali się z problemami związanymi z pozyskaniem funduszy oraz bardzo krótkim terminem realizacji. Jak wiadomo słynny MDM czyli Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa powstawał bardzo szybko - został wybudowany w ciągu dwóch lat. Dzielnica ta ze słynnym Placem Konstytucji i jeszcze słynniejszymi na nim kandelabrami została wybudowana na wzór moskiewskiego Prospektu Gorkiego czy też wschodnioberlińskiej Alei Stalina... Tak się wtedy, w stylu realizmu socjalistycznego budowało. A trzy grupy rzeźb alegorycznych miały troche ten monumentalizm i fasadowość czy propagandowość socrealizmu zmniejszyć.
Tak wygląda grupa o nazwie "Teatr". Sfotografowałam przed chwilą miniaturkę tej rzeżby, która zdobi moje mieszkanie. Nie wszystko na zdjęciu jest widoczne, więc wyjaśnię, że w środku siedzącej Muzie Teatru - Melpomenie towarzyszą dwie postacie: ta po lewej przedstawia Śpiew, a ta po prawej Tragedię. A u stóp kobiety siedzi dziecko i obejmuje rękami teatralną maskę tragiczną.
Rzeżba o nazwie "Teatr" była prezentem. Zofia "otrzymała ją" 15 maja 1952 roku.
-----------------------------------------------------------------------------------
/Był to urywek z mojej książki pt: "Zwariowałam"/

Uzupełnienie:
Kobieta o imieniu Zofia była jedyną żoną twórcy rzeźby. Jej twarz uwiecznił rzeźbiąc Melpomenę. /Jest też uwieczniona w wielu innych dziełach/. A dziecko siedzące u jej stóp ma twarz ich starszej córeczki. Musicie mi wierzyć na słowo, bo od dawna nie można już tego sprawdzić...

wtorek, 12 maja 2020

Historia pandemii

/Na zdjęciu Cmentarz Choleryczny w Warszawie.  Został założony w czasie epidemii cholery. która nawiedziła dzielnicę Praga w latach 1872-1873. Spoczywają tu szczątki 478 ofiar zarazy cholerycznej./
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
1. Plaga antonińska - 15 mln ofiar.
Zaraza rozpoczęła się w 165 roku w zachodniej Azji skąd zawlekli ją do Rzymu legioniści.  Kronikarze podają, że góry ciał zalegały na ulicach, zaś z powodu śmierci całych oddziałów musiano przerwać działania wojenne.

2. Dżuma - ok. 200 mln ofiar
Panująca w latach 541-700 zaraza zwana justyniańską była tak silna, że zabiła połowę populacji Europy. Z powodu depopulacji znikały całe osady. Była to gospodarcza katastrofa dla Bizancjum.

3. Czarna śmierć wywołana przez pałeczkę dżumy - ok. 100 mln ofiar
Po raz kolejny dżuma uderzyła w Europę w latach 1347-1351. W kilka lat choroba wybiła co najmniej 30% populacji kontytentu co wywołało przemiany społeczne. Odtworzenie populacji sprzed zarazy zajęło blisko 200 lat.

4. Czarna ospa - 300 mln ofiar w XX wieku
Przez wieki dziesiątkowała populację świata. W 1796 roku brytyjski lekarz E.Jenner jako pierwszy wprowadził szczepienia przeciw ospie. Ostatni przypadek choroby odnotowano w 1978 roku.

5. Cholera - ok. 42 mln ofiar
W latach 1816-1896 miało miejsce kilka fal nawrotu tej bakteryjnej choroby. Pandemie owe były pierwszymi naukowo udokumentowanymi i dały impuls do rozwoju wakcynologii - nauki o szczepionkach.

6. "Hiszpanka" ok. 100 mln ofiar
Grypa ta pochłonęla w latach 1918-1920 więcej ofiar niż cała pierwsza wojna światowa. Odmiana wirusa była tym straszliwsza, że zabijała głównie młode osoby .

7. Gruźlica- 2 mln ofiar co roku
Choroba towarzyszy nam od zawsze. Epidemiolodzy szacują, że zabijała średnio 25% populacji. To jedna z najbardziej zabójczych i długotrwałych pandemii.

8. Malaria - 1,2 mln ofiar co roku
Choroba pasożytnicza o charakterze pandemicznym. Roznoszona przez komary. Nadal nie ma skutecznego antidotum na zarodżca malarycznego. Trwają próby z zainfekowaniem komarów wirusem, który zredukuje populację tych owadów.

9. Grypa azjatycka - 2 mln ofiar 
Wybuchła w Chinach w 1957 roku i trwała rok. Wirus szybko rozprzestrzenił się na całym świecie. W USA zabił blisko 70 tysięcy ludzi.

10. AIDS - blisko 30 mln ofiar
Wirusem HIV jest zarażonych koło 40 mln ludzi. Współczesna medycyna znacznie wydłuża życie osób zarażonych, jednak istnienie pandemii jest faktem.

11. COVID-19 -

/Prawie wszystko ściągnęłam z Angora-Peryskop nr 5 z 2 lutego 2020/

A człowiek wobec  pandemii jest bezbronny jak dmuchawiec...




Przepraszam jeśli wprowadziłam Was w smutek ..... no ale taka jest prawda...

niedziela, 10 maja 2020

Wyspa Św.Heleny


Leżąca na Oceanie Atlantyckim Wyspa Św. Heleny należy do Wielkiej Brytanii. 
Została odkryta 31 maja 1502 roku przez Joao da Novę. 
Ma powierzchnię 122 km kwadratowych. Zamieszkuje ją ok. 4300 mieszkańców.
15 pażdziernika 1815 roku przybył na wyspę Mały Kapral czyli Napoleon Bonaparte. Został tam zesłany po ostatecznej klęsce swojej armii i kapitulacji Francji. Przebywał tam ponad 5 i pół roku - zmarł 5 maja 1821 roku. Jego ciało wróciło do Paryża dopiero w pażdzierniku 1840 roku.
----------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli chcecie dowiedzieć się co na ten temat napisała Judith Schalansky w książce "Atlas wysp odległych" /Pięćdziesiąt wysp na których nigdy nie byłam i nie będę/ to serdecznie Was zapraszam:
Przepisuję wiernie z książki:

"Jedna fregata to stanowczo za mało - oburzają się bonapartyści i żądają całej floty. W końcu chodzi o odzyskanie tego, co stracono pod Waterloo. Misją nie dowodzi bynajmniej stary Charon, lecz młody książę de Joinville. Kondukt pogrzebowy składa się z królewskiego komisarze, księdza, lekarza, rysownika; świtę honorową stanowi kilku wiernych i służących z czasów wygnania. Płyną za morze, by przywieżć ciało człowieka, którego Europa wolała trzymać z dala od siebie. Fregata Belle Poule została pomalowana na czarno specjalnie w związku z podróżą na Wyspę Umarłych. 

Do wysp nigdy nie miał szczęścia. Nigdy nie wygrał żadnej większej bitwy morskiej. Perfidny Albion. Nie wolności brakowało mu tu, na wyspie, lecz władzy, możliwości powrotu do sceny świata. Mieszkał na wietrznym płaskowyżu, pilnowany przez regiment żołnierzy, otoczony gromadą wiernych zdrajców. Mógł być juz tylko męczennikiem, skupiał więc wokól siebie młodzieńców, którzy pisali jego ewangelie, odgrywał Prometeusza na czarnej skale i wsłuchiwał się w echa swej zakrzepłej w historię przeszłosci.


Dokładnie o północy brytyjscy żołnierze wyrywają z ziemi żelazną kratę i trzy płyty. Przy świetle pochodni wydobywają cztery umieszczone jeden w drugim sarkofagi z mahoniu, ołowiu, hebanu i cyny. Ostrożnie otwierają ostatni, doktor unosi biay całun. Pod nim leży on, w mundurze swych strzelców gwardii, z orderami na piersi i kapeluszem na udzie; wygląda jakby spał; spokojny i opanowany,ma zdeformowany nos, siwą brodę i długie, bardzo białe paznokcie. Suche, zmumifikowane ciało. Mąciciele spokoju umarłych są zaskoczeni, wierni towarzysze płaczą. 


Czterdziestu trzech mężczyzn w ulewnym deszczu wyciąga sarkofag na ulicę, ustawiają go na wozie i przykrywają fioletowym całunem, na którym wyszyto złote pszczoły  i wersalikowe N.


Trzy dni pózniej, 18 pażdziernika 1840 roku, kotwica idzie w górę. Cesarz wraca do domu"

-----------------------------------------------------------------------------

Właściwie to nie wiem dlaczego akurat dzisiaj opublikowałam ten tekst.
Może dlatego, że bardzo mi się spodobał...

piątek, 8 maja 2020

Poczet słynnych kobiet - część dziewiąta

Sprawiedliwe władczynie i bezwzględne despotki. Skuteczne dyplomatki oraz dzielne wojowniczki. Utalentowane artystki i niezależne emancypantki. Kobiety zmieniające oblicza świata.

Nie było ich wiele bo nigdy nie miały równych praw z mężczyznami.

Ale te, o których chcę napisać były naprawdę WYJĄTKOWE.

9. Królowa przegrana czyli BONA SFORZA /1494-1557/

Księżniczka mediolańska, od 1518 roku - dzięki małżeństwu z Zygmuntem Starym - królowa Polski i wielka księżna litewska. 

Ambitna i wykształcona. Pomimo młodego wieku /była o 27 lat młodsza od męża/ oraz obcego pochodzenia nie zadowoliła się tradycyjna rolą królewskiej żony i matki. 
Wykorzystując swój majątek oraz wpływ na króla, podjęła własną działalność. Aby wzmocnić pozycję dynastii rozpoczęła akcję skupywania i reorganizacji dóbr królewskich. Zabiegała też o ustanowienie zasady dziedziczności tronu, czemu służyć miała koronacja jej 10-letniego syna Zygmunta./jeszcze za życia ojca/.

Starała się również wpływać na politykę zagraniczną Polski, kierując ją przeciw Habsburgom. Działania Bony przysporzyły jej wielu wrogów. Królowej zarzucano intryganctwo, chciwość, kierowanie się prywatnym interesem, a nawet skrytobójstwo. 
Plany wzmocnienie monarchii oraz wciągnięcia Polski do obozu antyhabsburgskiego zakończyły się fiaskiem. Po śmierci Zygmunta Starego w 1548 roku wpływy polityczne Bony znacznie osłabły.

Ostatecznym ciosem dla jej pozycji okazał się konflikt z Zygmuntem Augustem, który podejrzewał matkę o otrucie żony Barbary Radziwiłłówny. 
Powszechnie potępiona, w 1556 roku Bona opuściła Polskę i powróciła do Włoch. Zmarła rok póżniej otruta przez habsburgskich agentów, którzy wcześniej podsunęli jej korzystny do Habsburgów testament. 

W Polsce przez długie lata utrzymywała się zła opinia o Bonie, oparta na oskarżeniach jej przeciwników. 

Jedynym trwałym osiągnięciem ambitnej królowej okazało się upowszechnienie nad Wisłą nieznanych wcześniej warzyw - m.inn. pomidora, kalafiora i fasolki szparagowej.
------------------------------------------------------------------------
W roku 1980 stworzono 12-odcinkowy serial telewizyjny pt: "Królowa Bona" w reżyserii Janusza Majewskiego. Główną rolę zagrała Aleksandra Śląska.  Według mnie był bardzo dobry.



Czy ktoś z Was go oglądał?

środa, 6 maja 2020

"Ukradłam" poetce aforyzmy i wiersz...


                        /A kasztany kwitną chociaż matur nie ma.../

Iwonę Danutę Startek, która jest poetką, aforystką, filozofką  i znawczynią muzyki  poważnej mam zaszczyt znać osobiście.

Za Jej zgodą przepisuję trzy aforyzmy i wiersz.

Przeczytajcie proszę uważnie...

1."Słowa podziwu ludzi głupich przynoszą ujmę; krytyka z ust mądrych przynosi zaszczyt."

2."Bystry nurt rzeki tworzą opierające się swoim ciężarem kamienie, a  nie płynące na powierzchni bezwładne i lekkie śmiecie."

3."Aby wygrać w zderzeniu z kanalią, człowiek musi przestać być człowiekiem."



"Zimowe śniadanie na rynku"

chodniki jeszcze ciche
śpią na gzymsach gołębie
i pies w bramie zwinięty w kłębek
parasolki bezrobotnych przewodników
wirują wieloma językami
w namiocie nad stolikami
rozmowy w aromatach kawy
spojrzenie biegnie za dźwiękiem
zegara na wieży
za plecami stukot kopyt na bruku 
rozpoczyna turystyczną dniówkę
w drucianym kominku ogień
roztapia resztki szronu 
mogę bez rękawiczek 
przewracać kartki szukając miejsca
i trzymać długopis w pogotowiu
a nuż zdarzy się chwila
niepowtarzalna i milczenie 
stanie się słowem
------------------------------------------------------------------------
                           A te bzy z Łazienek Królewskich to oczywiście dla Poetki.


poniedziałek, 4 maja 2020

Dziewczyny.... spalamy kalorie!!!!


Nie wiem czy wszystkim to spalanie kalorii jest potrzebne. I nie wiem czy tylko dziewczynom, bo może chłopakom też.
W każdym razie mnie w związku z tym, że mam mniej ruchu przybyło tu i tam, szczególnie tam. 
Nie ważę sie, bo waga mi się gdzieś schowała. I bardzo dobrze, bo nie mam ochoty jej szukać.

No więc tak:

Jak siedzimy przed telewizorem  to spalamy tylko 28 kcal w ciągu godziny. Ale ja w to nie wierzę, bo przecież jak w tzw. międzyczasie jemy orzeszki albo czekoladę to niemozliwe żebyśmy cokolwiek spalały.

Chyba, że robimy na drutach - to wtedy spalamy 116 kcal. No bo jednak troszke tymi rączkami czy paluszkami trzeba poruszać.

Przy gotowaniu obiadu spalamy 119 kcal na godzinę. I znowu w to nie wierzę, bo przecież ciągle próbujemy...

Jeśli nie mamy zmywarki i musimy zmywać naczynia ręcznie to spalamy 144 kcal. No ale tylko górna część ciała pracuje, a od pasa w dół nie ruszamy się i tłuszczyk tam się nam odkłada...

Dużo lepiej jest przy zamiataniu - bo jednak pracuje więcej mięśni no i jeszcze trzeba się co pewien czas schylić żeby podnieść coś albo zmieść na szufelkę. Więc tracimy wtedy 224 kcal.

Jak bawimy się z małymi dziećmi na podłodze to tracimy 231 kcal w ciągu godziny. Tylko skąd wziąć małe dzieci jak nam już dawno urosły? A jak jeszcze wnuki urosły to pozostaje nam samemu się bawić...

Fajnie jest bo przy myciu okien tracimy 252 kcal na godzinę. Jak umyłam cztery okna w domu /codziennie po jednym/ to od razu zrobiłam się szczupła i zgrabna!!!




Sprzątanie i wycieranie kurzu na wysokościach czyli na szafie pod sufitem i na dodatek stojąc na jakimś stołeczki i schodząc z niego co jakiś czas powoduje spalanie 257 kcal na godzinę. Jak tylko skończę to pisać to zaraz pójdę szukać jakiejś szafy albo wysokiego regału...

Przy prasowaniu na stojąco tracimy 263 kcal na godzinę. Fajnie, bo bardzo lubię prasować. Tylko jak długo można prasować jak się już wszystko wyprasowało...?

Pozostaje jeszcze odkurzanie całego mieszkania. I tu faktycznie jest super, bo wtedy tracimy 330 kcal na godzinę.

A jak się już tak napracujemy to możemy wrócić do spalania 28 kcal, czyli usiąść przed telewizorem. Ale tylko z gorzką herbatką.

Powodzenia!!!

/wszystkie dane znalazłam w Angora-Peryskop z dn. 19.04.2020/

sobota, 2 maja 2020

Najszczęśliwsze miejsce w Warszawie

Tekst ten dedykuję JANTONIEMU

Te osoby, które znają moją książkę pt: "Moje warszawskie zwariowanie" pamiętają może, że za najszczęśliwsze miejsce w Warszawie uważane są Łazienki Królewskie.
Ten Park to miejsce z którym jestem bardzo silnie związana. Mieszkałam obok niego przez pierwsze 29 lat życia. Ale jak potem przeprowadziłam się na drugi koniec Warszawy, to też bardzo często w nim bywałam. I to niezależnie od pory roku i od pogody.
Gdy w związku z epidemią zamknięto Park zrobiło mi się bardzo smutno. Tym bardziej, że decyzję tę uważałam za nieprzemyślaną.
Ale Park otwarto i można już do niego chodzić.
Więc poszłam.
Wybrałam się bardzo rano po to, żeby uniknąc tłumów którymi straszono Warszawiaków. Nie zwróciłam uwagi na to, że  Park otwierają od godziny 10tej...
Chciałam wejść bramą, która znajduje się naprzeciwko Pomnika Fryderyka Chopina, ale stojący za nią policjant pokazał mi wymownie na zegarek.
W oczekiwaniu na otwarcie zdecydowałam się więc Park częściowo obejść a potem dopiero go odwiedzić...
Poszłam w dół ulicą Agrykola. Jest to ulica wyjątkowa bo na całej długości oświetlana latarniami gazowymi. Po prawej stronie znajduje się Ogród Botaniczny.
Minęłam znajdujące się za parkanem żródło z roku 1785 stworzone wg. projektu Kamsetzera. Znajduje się tuż przy pierwszej bramie do Łazienek Królewskich ...
           Zatrzymałam się na moście aby sfotografować Pałac na Wodzie.

                                             
I po drugiej stronie pomnik Króla Jana III Sobieskiego

 
                                         I drzewo, które  nazwałam  VICTORIA
                                               
        Wejście na Drogę Chińską też było zamknięte i pilnowane przez policjantów w radiowozie.

Sfotografowałam więc tzw. Ermitaż w którym często odbywają się wystawy. Należy on do zespołu Pałacowego chociaż znajduje się po drugiej stronie Agrykoli.

           I ta brama jeszcze była zamknięta, ale widać było w głębi herb Króla Stanisława Augusta.

    O godz. 10tej otwarta została brama przy ulicy Szwoleżerów. Akurat wtedy do niej doszłam.
.
                                                   Weszłam do Łazienek Królewskich...

                              Zobaczyłam domek dla ptaków na złamanym drzewie...

                                                       ....i szłam pustymi alejkami

                                             .... i oglądałam sobie piękne drzewa...

Przez pierwsze pół godziny nie spotkałam w Parku nikogo. Potem powoli zaczęły przychodzić matki z małymi dziećmi i młodzi, którzy biegali po alejkach. I starsze osoby. Ale i tak było bardzo pusto.

Było to 28 kwietnia 2020 roku. A cały spacer trwał około 2 godzin.


Wszystkie zdjęcia można powiększyć.
No i mam nadzieję że Was nie zmęczyłam i nie znudziłam.

Dzisiaj będzie o spaniu...

                     Bratki mi kwitną w loggii Podobno problemy ze spaniem mają wszyscy ludzie . No... prawie wszyscy... Jeśli chodzi o mnie...