Tym razem widok stadionu w Olimpii ściągnęłam z sieci
Jak pisze wspomniany przeze mnie w dwóch poprzednich tekstach Michał Szadkowski... :"To znaczy mógł być ale nie uważano go za doping. Dokładniej skoro nie istniała lista zabronionych substancji, trudno mówić o łamaniu przepisów. Ale wiele wskazuje na to, że - w dzisiejszym rozumieniu - w starożytnych igrzyskach brali udział koksiarze.
Mikstury przygotowywane przez medyków i trenerów powstawały w pełnej tajemnicy /dziś też się z tym nikt nie obnosi/, każdy miał swoją metodę na poprawienie szybkości, kondycji, siły, masy mięśniowej. Przygotowywano także wywary o właściwościach przeciwbólowych. W grę wchodziły napitki w roślin i grzybów oraz chleb z wyciągiem z maku. Co oczywiste środki wspomagające otrzymywały również konie biorące udział w wyścigach rydwanów.
Biegaczom długodystansowym podawano natomiast wyciąg ze skrzypu.
Rzymski lekarz Claudius Galenus pisał również o stosowanym przez sportowców napoju z gotowanych kopyt osła doprawionych płatkami róży.
Uczestnicy igrzysk zdawali sobie ponadto sprawę z mocy testosteronu, którym wiele lat później szprycowali się lekkoatleci, kolarze i sztangiści.
W starożytności sportowcy przyjmowali go zjadając bycze jądra, przed zawodami pochłaniali też surowe serca zwierząt.
Żeby zwiększyć poziom glukozy i węglowodanów jedli miód.
Musieli uważać tylko na wino. Przed wejściem na stadion sędziowie sprawdzali bowiem oddech zawodników, przeprowadzając tym samym pierwsze kontrole antydopingowe."
-------------------------------------------------------------------------
Pierwsze igrzyska w Olimpii były tylko lokalnym konkursem w biegach. Później wprowadzono wyścigi konne i zapasy a także - na polecenie cesarza Nerona - turnieje muzyczne i poetyckie.
O tym, że tu narodziły się igrzyska przypomina ogień zapalany na stadionie na znak rozpoczęcia współczesnych zawodów. Ten płomień przenoszony z miasta do miasta jest symbolem idei olimpizmu i jednej z najpiękniejszych idei starożytnego i współczesnego świata.Czysta idea olimpizmu wyrażała się w pokonaniu własnej słabości, pójściu dalej i szybciej, poznaniu własnych możliwości i zbliżeniu się do doskonałości. Przed posągiem Zeusa zawodnicy składali uroczystą przysięgę, że będą przestrzegali ustalonch reguł gry. Po zakończeniu igrzysk zwykli uczestnicy olimpiad mieli stać się bliźsi bogom i herosom. A najwięksi i najwybitniejsi mieli prawo do postawienia swojego posągu w Gaju Zeusa. Niektórzy z nich dostawali się nawet do greckiego Panteonu.
Ale..... no właśnie ...
piątek, 10 maja 2019
środa, 8 maja 2019
Igrzyska bez kobiet
Wejście na stadion w Olimpii
Stadion w Olimpii w lipcu 2004 roku. ZWYCIĘŻYŁAM!!!!
W 40 stopniowym upale i pełnym słońcu doczłapałam na stadion pierwsza i dostałam w nagrodę 2 butelki wody.!!!
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak pisze Michał Szadkowski /tekst "Antyczne rozmaitości sportowe"/ w jednym z ubiegłorocznych numerów kwartalnika "Przekrój" "KOBIETOM NIE WOLNO BYŁO STARTOWAĆ W STAROŻYTNYCH IGRZYSKACH...
Męzatki nie mogły nawet oglądać zawodów z trybun.
Karą za złamanie zakazu było zrzucenie z góry Typaion.
Zawody pozwalano obserwować jedynie kapłance - bogini Demeter, której świątynia znajdowała się w Olimpii.
Bez kobiet historia igrzysk byłaby jednak niepełna.
W 388 r.p.n.e. Kallipatejra przebrała się w szaty trenera, by towarzyszyć synowi podczas zawodów. Gdy Pejsidoros wygrał zawody bokserskie pobiegła mu pogratulować. Wtedy zsunęło się z niej ubranie i wszyscy zobaczyli, że jest kobietą. Kallipatejra nie została jednak stracona ze skały z uwagi na zasługi rodziny - wcześniej igrzyska wygrywali jej ojciec i trzej bracia.
Zmieniono tylko zasady: od tej pory nie tylko zawodnicy lecz także trenerzy musieli przychodzić na stadion nago.
Zakaz nie oznaczał jednak, że kobiety nie miały szans na triumfy.
W 396 r.p.n.e. spartańska księżniczka Kyniska wykorzystała regulamin - zwycięzcą wyścigu czterokonnych rydwanów ogłaszano bowiem nie woźniców ale właścicieli. Kyniska wynajęła zatem woźnicę i dwukrotnie cieszyła się z triumfu na igrzyskach.
Potem dwa razy w tej konkurencji zwyciężyła inna Spartanka - Euryleonis.
Sparta podchodziła do sportowej aktywności kobiet inaczej niż Grecja. Tam uważano, że wysportowana kobieta urodzi zdrowych wojowników. Panie miały własne zawody na cześć bogini Hery. Składały się one tylko z jednej konkurencji - biegu na dystansie 5/6 stadionu. Brały w nim udział wyłącznie niezamężne kobiety podzielone na kategorie wiekowe"
-----------------------------------------------------------------------
A jeśli chodzi o stadion w Olimpii, który mógł pomieścić 20 tysięcy osób...to jest on - jak wiadomo - najstarszy na świecie i na nim właśnie wzorowane byly wszystkie inne stadiony starożytności.
P.S. O dopingu w starożytności będzie w piątek...
Stadion w Olimpii w lipcu 2004 roku. ZWYCIĘŻYŁAM!!!!
W 40 stopniowym upale i pełnym słońcu doczłapałam na stadion pierwsza i dostałam w nagrodę 2 butelki wody.!!!
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak pisze Michał Szadkowski /tekst "Antyczne rozmaitości sportowe"/ w jednym z ubiegłorocznych numerów kwartalnika "Przekrój" "KOBIETOM NIE WOLNO BYŁO STARTOWAĆ W STAROŻYTNYCH IGRZYSKACH...
Męzatki nie mogły nawet oglądać zawodów z trybun.
Karą za złamanie zakazu było zrzucenie z góry Typaion.
Zawody pozwalano obserwować jedynie kapłance - bogini Demeter, której świątynia znajdowała się w Olimpii.
Bez kobiet historia igrzysk byłaby jednak niepełna.
W 388 r.p.n.e. Kallipatejra przebrała się w szaty trenera, by towarzyszyć synowi podczas zawodów. Gdy Pejsidoros wygrał zawody bokserskie pobiegła mu pogratulować. Wtedy zsunęło się z niej ubranie i wszyscy zobaczyli, że jest kobietą. Kallipatejra nie została jednak stracona ze skały z uwagi na zasługi rodziny - wcześniej igrzyska wygrywali jej ojciec i trzej bracia.
Zmieniono tylko zasady: od tej pory nie tylko zawodnicy lecz także trenerzy musieli przychodzić na stadion nago.
Zakaz nie oznaczał jednak, że kobiety nie miały szans na triumfy.
W 396 r.p.n.e. spartańska księżniczka Kyniska wykorzystała regulamin - zwycięzcą wyścigu czterokonnych rydwanów ogłaszano bowiem nie woźniców ale właścicieli. Kyniska wynajęła zatem woźnicę i dwukrotnie cieszyła się z triumfu na igrzyskach.
Potem dwa razy w tej konkurencji zwyciężyła inna Spartanka - Euryleonis.
Sparta podchodziła do sportowej aktywności kobiet inaczej niż Grecja. Tam uważano, że wysportowana kobieta urodzi zdrowych wojowników. Panie miały własne zawody na cześć bogini Hery. Składały się one tylko z jednej konkurencji - biegu na dystansie 5/6 stadionu. Brały w nim udział wyłącznie niezamężne kobiety podzielone na kategorie wiekowe"
-----------------------------------------------------------------------
A jeśli chodzi o stadion w Olimpii, który mógł pomieścić 20 tysięcy osób...to jest on - jak wiadomo - najstarszy na świecie i na nim właśnie wzorowane byly wszystkie inne stadiony starożytności.
P.S. O dopingu w starożytności będzie w piątek...
poniedziałek, 6 maja 2019
Cesarz mistrzem
Michał Bajor w roli cesarza Nerona w filmie "Quo vadis"
Tanio nie było ale czego się nie robi dla sławy i triumfów na igrzyskach. Neron w sumie zapłacił za nie hellanodikom czyli sędziom igrzysk milion sestercji łapówki./Dla porównania - Seneka twierdził, że dzienny koszt wyżywienia jednego człowieka wynosił 1/2 sestercji/
A było tak:
Żądny sukcesów sportowych rzymski cesarz Neron przeniósł się do Grecji i brał udział we wszystkich prawie zawodach lokalnych oraz panhelleńskich. W sumie zdobył ponad 1800 wieńcow. Żeby nie tracić czasu Neron nakazał wcześniej poprzekładać zawody tak, by odbyły się w ciągu roku, rujnując kalendarz igrzysk.
W Olimpii Neron triumfował we wszystkich sześciu konkurencjach, w których wystartował.
Zajął pierwsze miejsce w dodanych na jego życzenie zawodach muzycznych i dramatycznych, choć jak wiadomo talentu śpiewaczego i aktorskiego nie miał. Wygrał także wyścigi rydwanów cztero- i dziesięciokonnych /rozgrywano je ten jeden jedyny raz/, mimo, że w drugim przypadku nie dojechał nawet do mety. Wypadł z wozu i tak się potłukł, że nie był w stanie kontynuować jazdy. Przekupieni hellanodikowie ogłosili go jednak zwycięzcą. Zadanie arbitrom ułatwili konkurenci cesarza, którzy po jego wypadku nie chcieli dalej rywalizować. Trudno im się zresztą dziwić - pokonanie okrutnego władcy groziło śmiercią.
Tournee Nerona wieńczył triumfalny wjazd do Rzymu, w czasie którego tłumom prezentowano sportowe trofea cesarza.
/Wszystkie w/w informacje autorstwa Michała Szadkowskiego/ znalazłam w jednym z ubiegłorocznych numerów kwartalnika "Przekrój"/
Tak sobie czytam różne różności z różnych dziedzin i myślę, że zawsze na świecie było "fajnie". Prawda???
A tak wogóle to interesuje Was ten temat?
Napisać jeszcze coś więcej?
Na przykład o tym czy w igrzyskach brały udział kobiety...? Nie brały.... ale...
Albo o stosowaniu dopingu...
Tanio nie było ale czego się nie robi dla sławy i triumfów na igrzyskach. Neron w sumie zapłacił za nie hellanodikom czyli sędziom igrzysk milion sestercji łapówki./Dla porównania - Seneka twierdził, że dzienny koszt wyżywienia jednego człowieka wynosił 1/2 sestercji/
A było tak:
Żądny sukcesów sportowych rzymski cesarz Neron przeniósł się do Grecji i brał udział we wszystkich prawie zawodach lokalnych oraz panhelleńskich. W sumie zdobył ponad 1800 wieńcow. Żeby nie tracić czasu Neron nakazał wcześniej poprzekładać zawody tak, by odbyły się w ciągu roku, rujnując kalendarz igrzysk.
W Olimpii Neron triumfował we wszystkich sześciu konkurencjach, w których wystartował.
Zajął pierwsze miejsce w dodanych na jego życzenie zawodach muzycznych i dramatycznych, choć jak wiadomo talentu śpiewaczego i aktorskiego nie miał. Wygrał także wyścigi rydwanów cztero- i dziesięciokonnych /rozgrywano je ten jeden jedyny raz/, mimo, że w drugim przypadku nie dojechał nawet do mety. Wypadł z wozu i tak się potłukł, że nie był w stanie kontynuować jazdy. Przekupieni hellanodikowie ogłosili go jednak zwycięzcą. Zadanie arbitrom ułatwili konkurenci cesarza, którzy po jego wypadku nie chcieli dalej rywalizować. Trudno im się zresztą dziwić - pokonanie okrutnego władcy groziło śmiercią.
Tournee Nerona wieńczył triumfalny wjazd do Rzymu, w czasie którego tłumom prezentowano sportowe trofea cesarza.
/Wszystkie w/w informacje autorstwa Michała Szadkowskiego/ znalazłam w jednym z ubiegłorocznych numerów kwartalnika "Przekrój"/
Tak sobie czytam różne różności z różnych dziedzin i myślę, że zawsze na świecie było "fajnie". Prawda???
A tak wogóle to interesuje Was ten temat?
Napisać jeszcze coś więcej?
Na przykład o tym czy w igrzyskach brały udział kobiety...? Nie brały.... ale...
Albo o stosowaniu dopingu...
sobota, 4 maja 2019
I tak ..... i tak...
Na wesoło o nauczycielach /obrazek można powiększyć/
I mniej wesoło ale pięknie o wolności /"Wyspa wolność" wg. Andrzeja Sikorowskiego/
"Zabiorę cię na wyspę której nie ma
której nie odnotował żaden atlas
to będzie coś z powieści pana Lema
to będzie podróż w dal z prędkością światła
Zabiorę cięna wyspę gdzie nie trzeba
podatków płacić od zdobytych szczytów
gdzie bez pacierza idzie się do nieba
a mędrzec może zostac celebrytą
Bedziemy tam na ukwieconej łące
powiemy NIE ponurym kilku gościom
i pierwszy raz zwiążemy koniec z końcem
i w siwy dym urżniemy się wolnością
Bo cieszyć się wolnością trzeba umieć
pilnować jej jak ognia wśród zamieci
gdy tej zasady bracie nie zrozumiesz
ona odleci
Zabiorę cię na wyspę, której nie ma
której nie odnotowal żaden atlas
to będzie coś z powieści pana Lema
to będzie podróż w świat z prędkością światła
A ty mi za to wręczysz złoty grosik
mizerna kasa powiem moja miła
i każdej nocy będę gwiazdy prosił
żeby ta wyspa gdzieś naprawdę była.
Siądziemy tam..."
czwartek, 2 maja 2019
Podróżowanie
W trakcie podrózy na Białoruś w roku 2007 przytuliłam się i usiłowałam objąć słynny opisany przez Marię Rodziewiczównę Dąb DEWAJTIS
Znawcy twierdzą, że jedynym celem podróżowania jest odkrywanie.
Znawcy twierdzą, że jedynym celem podróżowania jest odkrywanie.
Istnieją
dwa rodzaje podróży określane w języku arabskim słowami rihla i safar.
RIHLA
to podróż w którą wyruszamy aby poznać świat i inne kultury, by
się uczyć i zdobywać wiedzę. Nie mylmy tego z turystyką.
Wakacyjny wyjazd nie jest podróżą, nie jest też nią migracja.
Ludzie migrują bo szukają lepszego życia albo muszą uciekać
przed wojną lub prześladowaniami, natomiast podróż ma charakter
dobrowolny.
Podróż
należy świadomie zaplanować. Często zajmuje to wiele czasu nie
tylko spędzanego w drodze ale i na kolejnych przystankach i w
miejscu docelowym. Aby poznać innych ludzi, inną kulturę, aby
uczyć się o nich i od nich trzeba poznać ich język, przekonania i
zwyczaje. Trzeba żyć między ludźmi danego kraju i stworzyć w nim
własny tymczasowy dom.
Zanim pojechałam dawno temu w miesięczną
delegację służbową do Argentyny to przez trzy miesiące uczyłam
się intensywnie hiszpańskiego. Pozwoliło mi to wtedy w Buenos
Aires rozumieć chociaż trochę zwyczajne rozmowy Argentyńczyków w
biurze czy na ulicy. Ale w sytuacjach bardziej skomplikowanych
używałam języka angielskiego.
O pobycie w Buenos Aires pisałam w
jednej ze swoich książek. A więc zgodnie z zasadą RIHLA, która
wymaga aby podróżnik przedstawił innym swoje odkrycia i wiedzę
zdobytą podczas wędrówki – dokonałam tego na kartach książki.
Niestety,
włoskiego zaczęłam się uczyć dopiero po powrocie ze wspaniałej
objazdowej wycieczki po Słonecznej Italii. Ale i to poźniejsze
poznanie w podstawowym stopniu języka włoskiego pomogło mi
zrozumieć charakter i temperament Włochów.
Wenecję usiłowałam "poznać" całkowicie sama w pochmurny listopadowy dzień w czasie dwudniowej podróży służbowej do rafinerii znajdującej się w lądowej części tego miasta. I to też opisałam w jednej ze swoich książek.
SAFAR to też podróż, ale raczej podróż wewnątrz siebie. To odkrywanie samego siebie i przemian jakie zachodzą w każdym podróżującym. Taka podróż ma często charakter duchowy albo religijny. Przykładem może być Droga Św. Jakuba prowadząca do katedry w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Nie zawsze taka podróż musi być pielgrzymką, ale zawsze powinna skłaniać do refleksji.
Wenecję usiłowałam "poznać" całkowicie sama w pochmurny listopadowy dzień w czasie dwudniowej podróży służbowej do rafinerii znajdującej się w lądowej części tego miasta. I to też opisałam w jednej ze swoich książek.
SAFAR to też podróż, ale raczej podróż wewnątrz siebie. To odkrywanie samego siebie i przemian jakie zachodzą w każdym podróżującym. Taka podróż ma często charakter duchowy albo religijny. Przykładem może być Droga Św. Jakuba prowadząca do katedry w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Nie zawsze taka podróż musi być pielgrzymką, ale zawsze powinna skłaniać do refleksji.
Wszystkie
moje podróże skłaniały mnie i nadal skłaniają do refleksji i
różnego rodzaju przemyśleń.
Nie ma znaczenia to czy ląduję w
Rio de Janeiro, wysiadam z rozklekotanego autokaru na Gruzińskiej
Drodze Wojennej czy z kolei mazowieckiej w Ciechanowie. Każde
wyjście z domu na dłużej i wyjazd z miasta w którym mieszkam jest dla mnie podróżą.
I
w każdej podróży przystaję albo przysiadam albo po prostu
zatrzymuję się. Albo obejmuję drzewo...
Mówi
się, że kto nie podróżował ten nigdy nie żył.
A
więc żyłam. I nadal żyję.
wtorek, 30 kwietnia 2019
Najbardziej znana katedra świata... czyli arcydzieło sztuki gotyckiej
Wszystkie zdjęcia z sierpnia 2000 roku.
Widok z autokaru
I tak: w 1239 roku patrzyła na króla Ludwika Świętego, gdy wkrczał do niej boso, niosąc relikwie Chrystusa: cierniową koronę i fragmenty krzyża. W 1304 roku inny król - Filip IV Piękny - wjechał do kościoła konno by po kolejnym zwycięstwie ofiarować Matce Boskiej swoja zbroję. W 1455 roku katedra przysłuchiwała się procesowi Joanny d'Arc. Podczas rewolucji prostaccy sankiuloci zrzucili z jej fasady posągi dwudziestu ośmiu biblijnych królów , których uznali za francuskich monarchów, potem na parę lat zamieniono ją w Świątynię Rozumu bez Boga. Po ponownej konsekracji w 1802 roku odbyła się w jej scenerii, dwa lata póżniej, koronacja Napoleona na cesarza Francji"./Urywek z książki "Paryż po polsku" Barbary Stettner-Stefańskiej/
Tak o jednej ze ścian Katedry pisał Juliusz Słowacki:
"Gotyckim kunsztem ukształcona ściana
Rzekłbyś - że zmarła matka twojej matki
W czarne brabanckie korónki ubrana
Z chmur się wychyla"
----------------------------------------------------------------------------------
"Requiem dla katedry" - Iwona Danuta Startek
nie wiedziałam że dziś
będę pisać przez łzy
które z witraży płyną po ścianach gorących
modlitewne szepty zamarły
w strzelistych abażurach płonącej iglicy
w tym ogniu jak żywa
z sercem gorącym
w całunach dymu
obraca się w proch
nieme maszkarony
ognistym oddechem
krzyczą w noc jasną od pożaru
ptasie gargulce sfrunęły
w płatkach popiołu
na kurtki przechodniów
notre drame
piszą na porannych stronach gazet
chwilo trwaj zanim spłoniesz
grzebiąc setki lat w sarkofagu
pustym pod otwartym niebem
jeszcze dziś stoi katedra
na kolanach modlących się
na paryskim chodniku
niedziela, 28 kwietnia 2019
To takie proste...
/Wczoraj rano znalazłam to gniazdko przed swoim domeczkiem działkowym. Wypadło prawdopodobnie z jakiegoś drzewa. Wzruszające jest - prawda?Położyłam go w krzaku tawuły - może odnajdą go tam te ptaszynki które je uwiły????/
Poniżej przykazania wybitnego filozofa profesora Leszka Kołakowskiego:
Po pierwsze - PRZYJACIELE
A poza tym:
1. Chcieć niezbyt wiele.
2. Wyzwolić się z kultu młodości.
3. Cieszyć się pięknem.
4. Nie dbać o sławę.
5. Wyzbyć się pożądliwości.
6. Nie mieć pretensji do świata
7. Mierzyć siebie swoją własną miarą.
8. Zrozumieć swój świat.
9. Nie pouczać
10. Iść na kompromis ze sobą i światem.
11. Godzić się na miernotę życia.
12. Nie szukać szczęścia
13. Nie wierzyć w sprawiedliwość świata.
14. Z zasady ufać ludziom.
15. Nie skarżyć się na życie.
16. Unikac rygoryzmu i fundamentalizmu.
---------------------------------------------------
Mądry to był profesor - prawda? Ale czy we wszystkim miał rację?
A to gniazdko leżące na trawie to ma czy nie ma związku z przykazaniami Profesora Kołakowskiego? Jakie jest Wasze zdanie?
Poniżej przykazania wybitnego filozofa profesora Leszka Kołakowskiego:
Po pierwsze - PRZYJACIELE
A poza tym:
1. Chcieć niezbyt wiele.
2. Wyzwolić się z kultu młodości.
3. Cieszyć się pięknem.
4. Nie dbać o sławę.
5. Wyzbyć się pożądliwości.
6. Nie mieć pretensji do świata
7. Mierzyć siebie swoją własną miarą.
8. Zrozumieć swój świat.
9. Nie pouczać
10. Iść na kompromis ze sobą i światem.
11. Godzić się na miernotę życia.
12. Nie szukać szczęścia
13. Nie wierzyć w sprawiedliwość świata.
14. Z zasady ufać ludziom.
15. Nie skarżyć się na życie.
16. Unikac rygoryzmu i fundamentalizmu.
---------------------------------------------------
Mądry to był profesor - prawda? Ale czy we wszystkim miał rację?
A to gniazdko leżące na trawie to ma czy nie ma związku z przykazaniami Profesora Kołakowskiego? Jakie jest Wasze zdanie?
piątek, 26 kwietnia 2019
Ile zwierząt zjada człowiek?
Podaję za Angora-Peryskop nr 4 z dn.27 stycznia 2019 roku:
Przez całe swoje życie jeden człowiek - o ile nie jest wegetarianinem czy weganinem - zjada przeciętnie ponad 7 tysięcy zwierząt.
W tym:
11 krów
80 indyków
30 owiec
27 świń
2400 kurczaków
4500 ryb
-----------------------------------------------
Jak się czujecie po przeczytaniu tej informacji?
środa, 24 kwietnia 2019
Na przystanku...- scenka pierwsza
Odjechał mój autobus więc usiadłam na przystanku w oczekiwaniu na następny.
Koło mnie siedziały dwie panie mniej więcej 40-letnie.
Rozmawiały
bardzo głośno. Szczególnie jedna z nich pomstowała na kogoś.
Okazało się po chwili, że na męża.
-
Pojęcia nie masz jaki on jest beznadziejny – mówiła
gestykulując. Jak ja mogłam nie widzieć, że on jest taki głupi???
-
To on zawsze był taki głupi czy dopiero się taki zrobił? – chciała wiedzieć druga.
-
Pewnie zawsze taki był. Tylko ja tego nie zauważyłam... chociaż mama mi mówiła...
-Jak to nie zauważyłaś? Głupoty nie zauważyłaś.?
-Jak to nie zauważyłaś? Głupoty nie zauważyłaś.?
-
Bo on prawie nigdy nic nie mówił. Ja myślałam że on jest taki
nieśmiały i taki mną zachwycony. A on po prostu nie miał nic mądrego do
powiedzenia.
-
No to rzeczywiście beznadzieja – stwierdziła ta druga.
-----------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------
Zastanawiam się jak można nie zauważyć czyjejś głupoty.
Już
wiem – jak się jest beznadziejnie zakochanym to się tego pewnie nie widzi.
Po chwili panie wsiadły do swojego autobusu a ja zostałam na przystanku sama ze swoim zdziwieniem...
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Cisza i spokój w najpiękniejszym polskim miasteczku...
Zdjęcia były robione 18 kwietnia 2019 roku między godz. 10.55 a 15.50.
A tak będzie w Miasteczku dzisiaj 22 kwietnia:
piątek, 19 kwietnia 2019
Marmur
Odcinek
dwudziestu kilometrów Alp Apuańskich wznoszący się nad małym
włoskim miasteczkiem Carrarą, skrywa w sobie kamień, który w
zależności od jakości oscyluje od czystej bieli, przez strukturę
plamistą, do różnych odcieni szarego. Struktura kryształów
formujących marmur karraryjski ma jedyną w swoim rodzaju
właściwość, zezwalającą na poddanie go wyrafinowanej obróbce.
Na podstawie dżwięku jaki wydaje z siebie uderzony młotem marmur można ocenić jego jakość i wewnętrzną strukturę. Jest jak żywy organizm, który ma swoją skórę, system żył i wewnętrznych pęknięć. Może być delikatny i łamliwy jak kostka parmezanu bądż twardy jak bryła szkła. Jak mawiają rzemieślnicy w Carrarze "marmur ma swoją wolę".
Dlatego historia rzeźby jest ściśle związana z tym właśnie kamieniem.
Na podstawie dżwięku jaki wydaje z siebie uderzony młotem marmur można ocenić jego jakość i wewnętrzną strukturę. Jest jak żywy organizm, który ma swoją skórę, system żył i wewnętrznych pęknięć. Może być delikatny i łamliwy jak kostka parmezanu bądż twardy jak bryła szkła. Jak mawiają rzemieślnicy w Carrarze "marmur ma swoją wolę".
Dlatego historia rzeźby jest ściśle związana z tym właśnie kamieniem.
Biały
marmur zwany jest przez rzeźbiarzy świętym kamieniem i traktowany
z niemal religijnym szacunkiem.
Z
białego marmuru z Carrary Michał Anioł wyrzeźbił Pietę.
Osobiście udał się do Carrary aby wybrać odpowiednią bryłę
tego kamienia. A potem rzeżbił Pietę przez trzy lata...
W
związku z nadchodzącym Świętami Wielkanocnymi wszystkim moim
przyjaciołom blogowym /także tym, którzy nie pozostawiają
komentarzy/ życzę spokoju w domu, w naszym kraju i na świecie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Pomnik Lwa Lechistanu - z cyklu "Warszawskie pomniki"
Panujący w latach 1674-1696 król Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia, obdarzony przez papieża Innocentego XI tytułem fidei defensor /...
-
Taką mini-książeczkę /5cm na 8,5cm/ odnalazłam w jednej ze swoich przepastnych szuflad. Jak wiecie Kłapouchy obok Prosiaczka był najse...
-
„ Polska? Tam białe niedźwiedzie chodzą po ulicach”. Taka była kiedyś opinia o naszym kraju. Faktycznie – raz biały niedźwiedź p...




























