
Nie bójcie się, to nie jest TO...To jest bardzo twarda kolczasta piłeczka do ćwiczeń stopy...
----------------------------------------------------
1. Wchodzę na tę piłeczkę każdego ranka zaraz po przebudzeniu. Przez około 20 minut wałkuję stopę na niej od palców aż do pięty. Jest to ćwiczenie, które wykonuję conajmniej raz dziennie od lipca ub. roku. Może pamiętacie /bo pisałam o tym kilka razy/ że naderwałam sobie ścięgno podeszwowe w prawej stopie i teraz muszę ją ciągle rehabilitować. W przeciwnym wypadku miałabym duże problemy z chodzeniem.
2. Potem idę do kuchni i robię sobie w ekspresie kawę z mlekiem. Z kawą w prześlicznym kubku wracam do łóżka i włączam laptopa. I albo publikuję nowy tekst albo zaglądam do Was. Staram się nie sprawdzać najświeższych informacji na temat pandemii i tego co zrobili i powiedzieli nasi wspaniali politycy.
3. Około 8-mej zjadam śniadanie i zaczynam lekturę książek aktualnie czytanych. Od zawsze czytam kilka książek jednocześnie. Inaczej mówiąc nie czytam jednej książki do końca, tylko w pewnym momencie odkładam ją, zaczynam inną, potem następną i jeszcze następną. Tym sposobem mam zawsze 5-6 książek zaczętych. Wracam do nich i czytam dalej tę która mi najbardziej w danym momencie pasuje. Ponieważ nie są to romanse ani książki z rodzaju "zabili go i uciekł", więc często zdarza się, że żeby sobie przypomnieć na czym skończyłam muszę wrócić i przeczytać parę wcześniejszych stron.
4. W tak zwanym "międzyczasie" zaglądam na messengera żeby zobaczyć co słychać u moich czterech chłopaków. Jak widzę, że już wstali to wysyłam im jakiś śmieszny obrazek albo zdjęcie ze wspólnych wakacji albo z czasów gdy byli jeszcze mali. Dotyczy to trzech młodszych, którzy muszą "iść do szkoły" aby uczyć młodzież albo uczyć...się. Pierworodny na szczęście pracuje cały czas normalnie i razem z żoną wychodzi do pracy...
5. Około 10-tej kończę lenistwo i zabieram się do pracy. A to posadzę jakieś kwiatki na balkonie, a to coś upiorę albo wyprasuję a to pościeram gdzieś kurze. Albo zrobię jakąś sałatkę na obiad. Zdarza mi się nawet okno umyć...Że o ugotowaniu obiadu nie wspomnę...
6. Między 10 a 12-tą wychodzi po zakupy moja Druga Połowa. Jak wraca to wtedy ja wychodzę na spacer.
7. Chodzę sobie przez godzinę po osiedlu i po skwerze. Głos nadawany ze stojącego przed Teatrem "Rampa"radiowozu co pewien czas przypomina mi żebym została w domu.
Kiedyś z radiowozu wyszedł młody policjant i wyraźnie zmierzał w moim kierunku. Już szukałam dowodu osobistego, ale zauważyłam, że policjant idąc wyrzucił jakieś śmiecie na trawę zamiast do kosza. Gdy był już blisko mnie powiedziałam spokojnie: "Proszę pana, coś panu wypadło z kieszeni". Policjant odwrócił się, schylił, podniósł to coś i wrzucił do kosza. Potem spojrzał w moim kierunku i chyba zmienił zdanie bo wsiadł z powrotem do radiowozu. A ja spokojnie skręciłam w następną alejkę , zatrzymałam się i zrobiłam zdjęcie tym zakochanym drzewom. A potem wróciłam do domu.

8. Około 14 jemy obiad z pysznym deserem.
9. A po obiedzie idę spać. W końcu w czasie pandemii trzeba o siebie dbać, szczególnie jak się jest babcią. Do snu nastawiam sobie kasetę z muzyką relaksacyjną i zasypiam jak małe dziecko. Budzi mnie cisza, bo kaseta się w międzyczasie kończy.
10. A potem to są telefony do tych i od tych przyjaciół, którzy są mi bardzo bliscy.
A potem jakaś sztuka albo film na "Kulturze". Ostatnio przypomniałam sobie "Ziemię obiecaną" Wajdy.
11. Wieczorem zaglądam na swój blog i odpowiadam na komentarze. Czytam jeszcze coś do snu albo oglądam coś lekkiego w telewizji. I odbieram "uśmiechy i serduszka" przesłane mi przez moich chłopaków na messengerze.
12. W nocy często budzę się i piszę. Bo w nocy pisze się najlepiej.
--------------------------------------------------
I tak wygląda mój poniedziałek i inne dni...
Napiszecie jak jest u Was???




































