środa, 19 kwietnia 2023

Moja Andaluzja - część siódma

Jeśli nie znudził się Wam jeszcze cykl "Moja Andaluzja" to dzisiaj zapraszam serdecznie do Kadyksu.

Kadyks /Cadiz/leży na wąskiej mierzei oddzielającej Zatokę Kadyksu od Oceanu Atlantyckiego.

Tak to wygląda na mapie:

                               A tak wygląda magnesik z Cadiz:

Napisać, że Kadyks to miasto wyjątkowe to tak jakby to miasto obrazić.

Przede wszystkim to miasto najstarsze w Europie Zachodniej. Zostało założone przez Fenicjan w roku 1104 p.n.e. Było pod władaniem Kartaginy, następnie Rzymu, następnie zniszczyli je Wizygoci, a potem opanowali je Maurowie. Dopiero w roku 1262 roku dostało się w ręce władców Kastylii - zdobył je Alfons X Mądry. Największy renesans przeżywało w epoce odkryć geograficznych Krzysztofa Kolumba. Miasto stało się wtedy portem obsługującym ruch z Nowym Światem. A przez następne wieki też się w Kadyksie działo.... i działo.

Zabudowa Kadyksu nie jest bardzo stara, bo miasto zostało prawie całkowicie zniszczone w roku 1596 przez oddziały hr Essexa. Najstarsze kościoły pochodzą z wieku XVIII i XIX.



Dzięki architektonicznemu podobieństwu miasto bywa nazywane hiszpańską Hawaną. Zagrało nawet rolę stolicy Kuby w filmie o przygodach Jamesa Bonda pt: "Smierć nadejdzie jutro".

Przepiękny, chociaż niewielki jest w Kadyksie ogród botaniczny. Sfotografowałam kilka drzew z tego ogrodu i jego otoczenia.

Zobaczcie - te największe grubasy zwane są gigantycznymi gumowcami.













W Kadyksie byliśmy całą dobę z 17 na18 lutego br.i nocowalismy w nadzwyczaj miłym i wygodnym hostelu.

Część ósma nastąpi za jakiś czas ...😀 

niedziela, 16 kwietnia 2023

Co robić w Krakowie?

Pytanie jest trochę dziwne, bo Kraków jest miastem tak bogatym w zabytki i różnego rodzaju atrakcje, że z pewnością każdy znajdzie w nim coś ciekawego. Ale takie pytanie a raczej sugestia znajduje się na kartce pocztowej, którą kilka dni temu kupiłam sobie w sklepiku z pamiątkami na Wawelu. Zobaczcie proszę - zdjęcie można powiększyć.


Do Krakowa przyjeżdżam od dziecka z reguły na 2 dni w odstępach 5-10 letnich. I zawsze gdy wysiadam na Dworcu Głównym to zastanawiam się od czego mam zacząć. Oczywiście muszę iść na przepiękny Rynek / nie ma takiego drugiego w Polsce/.


No i Wawel. Tym razem uwieczniłam piękne drzewo na dziedzińcu wewnętrznym Zamku.

A w Katedrze wdrapaliśmy się pod sam Dzwon o nazwie "Zygmunt". Ten najsłynniejszy i największy w Polsce dzwon waży 11 ton, a samo jego serce 365 kg. Został zamontowany 9 lipca 1521 roku a więc ma ten staruszek prawie 502 lata.


I jeszcze wiele innych miejsc, z którymi jestem związana wspomnieniami. Na przykład - na Kopiec Kościuszki weszłam kiedyś z młodszym, 12-letnim wtedy synem. Teraz ten syn zwany przeze mnie Szalonym Geografem wracał właśnie z wędrówki po Beskidach i spotkał się z nami w Krakowie i zaproponował abyśmy weszli tam jeszcze raz.
Kto był na Kopcu Kościuszki z pewnością wie, że i Tatry można z niego zobaczyć.


No i byłam w dawnej żydowskiej dzielnicy czyli na Kazimierzu. Wywarła  na mnie niesamowite wrażenie.



Spotkałam także i sfotografowałam pnie krakowskich, przewróconych drzew

Krakowską kamienną biblioteczkę na ulicy Kanoniczej



I krakowskie stokrotki razem z niezapominajkami


I oczywiście smoka wawelskiego



A jeśli chodzi o obowiązkowe punkty wymienione na kartce pocztowej to w dniach 10-12 kwietnia br w Krakowie:

1. Zjadłam obwarzanka /chociaż był trochę nieświeży/

2. Spotkałam się z Szalonym Geografem pod Adasiem /czyli pod pomnikiem Adama Mickiewicza na Rynku/

3. Pozdrowiłam smoka wawelskiego.

4. Niestety ale niczego sobie nie kupiłam w Sukiennicach.

5. Posłuchałam Hejnału Mariackiego kilka razy.

6. Oglądałam obrazy na Floriańskiej /i na starych murach/.

7. Pospacerowałam po Plantach.

8. Gołębi niestety na Rynku nie karmiłam bo akurat odleciały.

9. Zapiekanki na Kazimierzu też nie jadłam. Ale jadł ją Szalony Geograf. A więc trochę jakbym to ja jadła - prawda?

O Krakowie mogłabym pisać i pisać. I zdjęć też mam mnóstwo.

Napiszcie proszę jakie miejsce ma Kraków w Waszych sercach i głowach.

czwartek, 13 kwietnia 2023

Gibraltar czyli ..... małpy na głowie - część druga

Skała Gibraltarska ma wysokość 426 m npm. Najsłynniejszymi jej mieszkańcami są magoty, czyli małpki wąskonose. Żyje ich tu około 300. Zwierzęta zostały przywiezione z Maroka w XVIII w. Chociaż wyglądają sympatycznie to potrafią być groźne. Przekonałam się o tym sama, gdy do siedzącego na ziemi magota podeszłam za blisko i usiłowałam mu spojrzeć w oczy. Natychmiast rzucił się w moim kierunku z niesamowitym wrzaskiem.... i gdyby nie interwencja naszego przewodnika, który magota odpędził..... to poległabym w walce z małpą....

Legenda głosi, że Brytyjczycy utracą Gibraltar gdy znikną z niego magoty.

Ale o małpach jeszcze napiszę ...

Jadąc busikiem krętymi i wąziutkimi ścieżkami Skały Gibraltarskiej zastanawialiśmy się kiedy spadniemy... no ale udało się...

Najpierw podjechaliśmy do pomnika upamiętniającego poległego w wypadku samolotu /4 lipca 1943 roku/ generała Władysława Sikorskiego. Śmigło pochodzi z samolotu, którym leciał generał. 


Sfotografowałam jedną z tablic. Są na niej dwa cytaty, a  słowa - według mnie - zawsze aktualne.


A potem były Słupy Herkulesa /Pillars of Hercules/. Jest to monument, który przedstawia mapę wspólczesnego świata, umieszczoną między dwoma kolumnami. Ich historia wiąże się z dziesiątą pracą Herkulesa- uprowadzeniem z najdalszego zachodu wołów trzygłowego Geriona. Gdy heros udał się do Cieśniny Gibraltarskiej ustawił dwa słupy, które dla starożytnych oznaczały koniec bezpiecznego i znanego świata. Za nimi miały czaić się potwory. Jednym ze słupów jest Skała Gibraltarska, drugim Jebel Mursa /851 m npm/ na terenie Maroka. Słupy Herkulesa stanowią element herbu Hiszpanii a także Kadyksu.

Tak wyglądają z obydwu stron:



A potem były magoty. Nie można ich było karmić, ale nasz przewodnik miał widocznie odpowiednie zezwolenie, bo jeszcze przed wjazdem na Skałę kupił cukierki M&M-sy. I jak dojechaliśmy do celu  to zaczął je małpom rozdawać. Część cukierków nam dał i wtedy się zaczęło:

Popatrzcie tylko. Małpy wchodziły wszystkim po kolei na głowy. Tylko mnie żadna nie weszła, bo wyrażnie powiedziałam: "Niech mi żadna na głowę nie wchodzi"!!!! Z tego wniosek, że rozumiały po polsku...😀

I to był właśnie ten moment:


Z innymi osobami z naszej Siódemki małpy się wcale nie liczyły:




Ale spoko i luzik - w końcu małpy to nasi dalecy krewni. więc nie można się ich wypierać...

Mają cechy typowo ludzkie...... na przykład.... kradną turystom plecaki. Dlatego nasz przewodnik powiedzial żebyśmy je zostawili w busiku. I tak też na szczescie zrobiliśmy.

Potrafią też walczyć że sobą. Samiec Alfa co pewien czas robił  łomot wszystkim podwladnym...jedna z małp miała jeszcze na twarzy krwawe ślady walki.

Weszły na dach busika i tam ze sobą walczyły. Zdewastowały naszemu kierowcy antenę i usiłowały dostać się do busiku przez nie domknięte okno. Jak znajdę zdjęcia tych rozrabiających wtedy małp to je Wam kiedyś pokaże...

Koniec nudzenia o Gibraltarze...!!!


poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Gibraltar czyli ..... tygiel kulturowy - część pierwsza

                                                   Najpierw  będzie magnesik...


Po czterech dniach włóczenia się po Andaluzji przyszedł czas na Gibraltar. Stało się to 17 lutego br.

Zanim odwiedziłam tę część Wielkiej  Brytanii to - prawdę mówiąc - niewiele o niej wiedziałam. To znaczy wiedziałam gdzie leży, że stamtąd bliziutko do Afryki, że jest tam słynna Skała Gibraltarska, że to tam zginął generał Sikorski /i do dzisiaj nie wiadomo dokładnie jak to się stało/ no i że żyją tam małpy zwane magotami.

Ale po kolei. 

Droga do centrum Gibraltaru prowadzi przez czynny pas startowy /czyli  drogę na lotnisku lądowym na której startują albo lądują samoloty/. Na potwierdzenie tego faktu /i jak potem żartowaliśmy - specjalnie dla nas/ - jak wjeżdżaliśmy do Gibraltaru to wylądował właśnie samolot ... no i musieliśmy się zatrzymać bo nam opuścili szlaban. Byliśmy tak zaskoczeni widokiem samolotu, który przed nami nagle przemknął, że nikomu nie przyszło do głowy zrobić zdjęcia. Bo jednak autostrada przecinająca lotnisko jest rzadkością. Poniższe zdjęcie zrobiliśmy już ze zbocza Skały Gibraltarskiej...



Gibraltar posiada status terytorium zamorskiego zależnego od Wielkiej Brytanii już od XVIII w. Jest to jednak prawdziwy tygiel kulturowy.

Obok Brytyjczyków i Hiszpanów mieszkają tu Żydzi, Arabowie, Portugalczycy i potomkowie Genueńczyków. Na ulicy oprócz angielskiego i hiszpańskiego można też usłyszeć dialekt Ilanito, który jest zlepkiem tych dwóch języków. I to jest rodzimy język Gibraltaru. Ale językiem urzędowym jest oczywiście angielski.

No i  byliśmy w Wielkiej Brytanii, o czym świadczą te zdjęcia:



Na pierwszym ze zdjęć widać strzałkę na Main Street czyli Główną Ulicę Gibraltaru. Na tej ulicy poczułam się jak w Londynie /chociaz byłam w nim wiele lat temu/. Ilość czerwonych budek telefonicznych, pubów, barów serwujących typowo angielskie dania  była niesamowita.  Niedaleko Main Street znajdowało się Muzeum Gibraltaru.... ale niestety była przed nami daleka droga i niewiele czasu, więc nie mogliśmy go zwiedzić. Dowiedzieliśmy się tylko z informatora, że jakieś "zaledwie" 5 mln lat temu półwysep był scalony z Afryką...

Planowaliśmy wjechać kolejką linową na Skałę Gibraltarską, ale bilety były drogie. Tańsza okazała się podróż busikiem, którą nam zaproponował mieszkający w Gibraltarze Anglik. Zawiózł nas wszędzie tam gdzie było ciekawie. I po drodze opowiadał nam różne ciekawe rzeczy. Na przykład to, że na zboczu Skały znajduje się także więzienie...A zajmuje ono część bardzo starego zamku o nazwie Moorish Castle. Ten zamek zaczęto budować już w VIII wieku. 
Nasz brytyjski przewodnik zwrócił także naszą uwagę na jedyny w Gibraltarze meczet, który stoi u stóp Skały. W budynku meczetu znajduje się też szkoła, biblioteka i sala wykładowa. Jest to meczet nowy, otwarty w roku 1997.
                  
                                  \
                           A Skała Gibraltarska z daleka wygląda tak:


                               
                     A jak na nią wjeżdżaliśmy to wyglądała groźnie:



I jeszcze kilka zdjęć ze Skały. Na ostatnim z nich widać drogę startową:





                                      I jeszcze mapa Gibraltaru...



I to jest koniec części pierwszej o Gibraltarze. 

Część druga - mam nadzieję, że znacznie ciekawsza- nastąpi... 

/wszystkie zdjęcia można powiększyć/

piątek, 7 kwietnia 2023

Najstarsze organy w Polsce - z cyklu "Polska Nieznana"


                      Organy w Katedrze w Kamieniu Pomorskim

Wolfgang Amadeusz Mozart stwierdził kiedyś, że „organy to królowa wszystkich muzycznych instrumentów”.

Najsłynniejsi twórcy muzyki organowej to jak wiadomo J.S.Bach. G.F.Haendel, W.A.Mozart i L.van Bethoven. A także F.Mendelsohn i F.List.... i wielu innych. Jeśli chodzi o Polaków to piękną muzykę organową tworzyli m.inn. St,Moniuszko, Wł.Zeleński i F.Nowowiejski.

Muzyka organowa to muzyka baroku. Charakteryzuje się niesamowitą patetycznością. Trudno ją porównać z inną muzyką.

Najstarsze organy w Polsce to instrument spod ręki Włocha Szymona Liliusa. Od ponad czterystu lat znajdują się w Kościele Farnym w Kazimierzu Dolnym. Wiele razy słyszałam ich niesamowicie piękny dżwięk w czasie słynnych koncertów organowych.

Byłam też  na koncertach organowych w świątyniach w Leżajsku i w Kamieniu Pomorskim.

Najbardziej cenione, stare, koncertowe instrumenty organowe znajdują się też we Fromborku, Oliwie, Warszawie, Wrocławiu, Toruniu, Swiętej Lipce i Olkuszu.

Zbliżają się Swięta Wielkanocne, więc życzę Wam...



zajączka bogatego, mazurka cudownego, pisanek kolorowych, Śmigusa-Dyngusa szalonego.... Świąt Wielkanocnych wesołych ...

Spokoju i Zdrowia....

No i pogody...

A przede wszystkim NADZIEI...

wtorek, 4 kwietnia 2023

Moja Andaluzja - część szósta

Jedną dobę spędziliśmy w Tarifie. Tarifa to stolica surfingu a przede wszystkim miasto najdalej wysunięta na południe kontynentalnej Europy.

Afryka jest tu na wyciągnięcie ręki - obydwa kontynenty dzieli między sobą 15 km.

Tak to wygląda na magnesie, który sobie kupiłam w Tarifie na pamiątkę:


W rzeczywistości wyglądało to trochę gorzej bo była mgła I duże zachmurzenie i chociaz wszyscy po kolei robiliśmy sobie zdjęcie przy drogowskazie mówiącym że do Afryki jest bardzo blisko.... to niestety nie było jej widać...

Zdziwiły mnie natomiast niesamowicie krzaczki rosnące na tym najdalej na południe Europy wysuniętym cypelku - były to wrzosy... czy też coś wrzosopodobnego.

Koło Tarify znajduje się wyspa /Isla de Tarifa/ połączona taką drogą. I tutaj znowu każdy z nas zrobił sobie zdjęcie. W końcu mieć po jednej ręce Morze Śródziemne a po drugiej Atlantyk to nie byle co - prawda? Na samą wyspę nie mogliśmy się dostać bo akurat kręcono tam jakiś film.


                                A tak to wyglądało na mapie...

Przy brzegu po stronie Atlantyku zauważyliśmy trzech nurków...


A na lądzie stały sobie grożne ruiny Castillo Santa Catalina


Ale wrażeń i tak było mnóstwo bo na drogę łączącą Tarifę z wyspą wlewała się woda raz z Morza a raz z Oceanu. Mnie udało się uciec, ale młodsi i najmłodsi mieli niesamowitą frajdę w tego, że byli cali mokrzy. Na dodatek wiał bardzo porywisty i zimny wiatr...

A Tarifę zdobył w 1292 roku Sancho IV El Bravo czyli Odważny tzn. odbił ja z rąk  muzulmanów.



Zdjęcia byly robione 16 lutego br.

/zdjęcia można powiększyć/

Ciąg dalszy - /mam nadzieję/ - nastąpi...


niedziela, 2 kwietnia 2023

Niematerialne dziedzictwo kulturowe


/"Pańska skórka" to tradycyjne cukierki domowej roboty zawijane w papierek i sprzedawane głównie przed cmentarzami Warszawy i Mazowsza, szczególnie w Dniu Wszystkich Świętych.../

Niematerialne dziedzictwo kulturowe to zwyczaje, wiedza, umiejętności i tradycje, które praktykujemy i przekazujemy z pokolenia na pokolenie, bo są dla nas ważne.

Czasami jest to coś, czego nauczyliśmy się od rodziców lub dziadków lub innych członków rodziny, Dziedzictwem może być wypiekanie chleba lub przyrządzanie pańskiej skórki, budowanie szopki lub łodzi wodnej, robienie tradycyjnych zabawek,  haftowanie, wyplatanie koszy, dekorowanie domu a także na przykład taniec lub gra na bandżoli. Bardzo ważne jest też to aby te czynności były wykonywane w grupie bliskich lub zaprzyjaźnionych osób, które myślą podobnie.

A więc dziedzictwo niematerialne to coś co zachowało się dzięki ludziom, którzy potrafią i chcą coś zrobić i podzielić się tymi umiejętnościami, doświadczeniem i wiedzą z innymi.

Pojęcie "niematerialne dziedzictwo kulturowe" funkcjonuje w języku polskim od niedawna. Pojawiło się w 2011 roku, gdy Polska ratyfikowała Konwencję Unesco z 2003 r w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego, a tekst tej międzynarodowej umowy został przetłumaczony na język polski.

Reasumując: Niematerialne dziedzictwo kulturowe jest:

1. Żywą praktyką kulturową.

2. Treścią przekazywaną w ramach społeczności

3. Praktyką przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

4. Elementem tożsamości

Każdy kraj, każde miasto i wioska mogą się pochwalić niematerialnym dziedzictwem kulturowym.

Przykłady?

W Neapolu jest to tradycyjne wypiekanie pizzy.

W New Delhi jest to praktykowani jogi.

W Korei tradycyje zapasy koreańskie

W Finlandii tradycyjna sauna.

W Azerbejdżanie wypiekanie chleba zwanego lawasz, jufka, jupka i dzielenie się nim.

--------------------------------------------------------------------------------------

Z pewnością i w Waszym mieście czy miejscowości jest coś co można zaliczyć do niematerialnego dziedzictwa kulturowego.

W Warszawie, w której mieszkam całe życie jest to przede wszystkim pamięć o wybuchu Powstania Warszawskiego, czyli GODZINA W a więc godzina 17ta 1 sierpnia. Wtedy to zostają w stolicy wlaczone syreny i zatrzymują się ludzie i pojazdy.

Jest to Kwesta Powązkowska, zainicjowana w 1974 roku przez Jerzego Waldorfa.

Są to ciastka zwane "wuzetkami" i cukierki zwane "pańską skórką".

Są to tradycje podwórkowego muzykowania.

Są to koncerty chopinowskie w Łazienkach Królewskich

A także różne tradycje rzemieślnicze.

Można by jeszcze długo wymieniać.

Napiszcie proszę co zalicza się do niematerialnego dziedzictwa kulturowego w miejscu w którym mieszkacie albo z którego pochodzicie.

Jeśli oczywiście chcecie. 

----‐---------------------------------------------

P.S. Powyzszy tekst powstał na bazie informatora wydanego przez Urząd m.st. Warszawy i opracowanego przez Muzeum Warszawy i Domu Spotkań z Historią. 

Pomnik Lwa Lechistanu - z cyklu "Warszawskie pomniki"

Panujący w latach 1674-1696 król Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia, obdarzony przez papieża Innocentego XI tytułem fidei defensor /...