Na całym
świecie było tak, że miasta powstawały w cieniu jakiegoś zamku
albo pałacu. W stolicy Polski pałac postawiono, gdy miasto już od
wieków istniało. Otwarto go uroczyście 22 lipca 1955 roku.
Atrakcją
były występy akrobatów. Międzynarodowa umowa z 5 kwietnia 1952
roku głosiła: „rząd Związku Radzieckiego zobowiązuje się
zbudować w Warszawie siłami i środkami Związku Radzieckiego
dwudziestoośmio - trzydziestopiętrowy gmach Pałacu Kultury i
Nauki”. Wobec takiego zobowiązania nic nie mogło zapobiec
budowie.
Warunki geologiczne terenu zostały ostatecznie
zaakceptowane ekspertyzą dopiero w 28 grudnia 1952 roku, ale
przedtem, bo już 4 października, skończono wylewać fundament.
Wprawdzie gdy w marcu 1953 roku umarł ten, dla którego pałac
budowano, czyli Józef Stalin, a pałac sięgał dopiero ósmego
piętra, zrodziły się nadzieje, że może jednak… Nadzieje
zostały szybko rozwiane, bowiem wiceminister budownictwa ZSRR
Karawajew zawiadomił, że zmarły przywódca nie brał w ogóle pod
uwagę możliwości niezakończenia budowy…
Budowa samego pałacu i
osiedla dla jego budowniczych przebiegała zarówno jawnie, jak i
tajnie. To znaczy w „Trybunie Ludu” ukazywały się konkretne,
szczegółowe informacje. Od momentu wylania fundamentów był to
najbardziej strzeżony obiekt w Polsce.
Jednocześnie w Zegrzynku pod
Warszawą powstawał ośrodek wypoczynkowy dla budowniczych pałacu.
Dramaturg Jerzy Szaniawski, który miał tam swój domek, prowadził
w związku z tym bardzo utrudnione życie, bowiem nie mógł
wychodzić i spacerować po drodze, która znajdowała się tuż pod
oknem, gdzie stało jego biurko… Przechodzili tam bowiem ciągle
budowniczy TEGO pałacu.
Pałac Kultury i Nauki otrzymaliśmy w tzw.
darze przymusowym. Ale budowniczy pałacu, zwykli ludzie, byli w nie
lepszej sytuacji. Nie mogli nikomu zdradzić, gdzie mieszkają. O
tym, że kilkunastu z nich ma groby na jednym z warszawskich
cmentarzy, ich krewni dowiedzieli się dopiero po zmianie ustroju.
I
teraz uwaga: Pałac Kultury swój wygląd zawdzięcza w części
wysokiej – wieży ratusza w Chełmnie; Sala Kongresowa przypomina
krakowski Barbakan, attyki – zamek w Baranowie Sandomierskim i
rynek w Kazimierzu Dolnym, a iglica – Bramę Floriańską w
Krakowie. Wszystko to oczywiście jest wielokrotnie większe od
pierwowzorów.
Naczelny projektant pałacu, Lew Rudniejew miał
powiedzieć, że „pomieszanie stylów nie jest tu straszne, bo
znajomości architektury polskiej nie należy ograniczać tylko do
Warszawy czy innego miasta, bo chodzi o architekturę narodową, a
więc jeszcze i wiejską”.
Konstanty Ildefons Gałczyński
podsumował, że Pałac został wybudowany w stylu „mało–polskim”. Całą resztę Pałac Kultury i Nauki zawdzięcza
Uniwersytetowi Łomonosowa w Moskwie. Istnieją nawet podejrzenia, że
był częścią obrony przeciwlotniczej ZSRR i miał spowodować, by
z lotu ptaka Warszawa przypominała Moskwę. A wyglądał wówczas
jak jasna, wysoka, niezdobyta góra wśród czarnych ruin miasta.
Nazywano go „tortem”, „koszmarnym snem pijanego cukiernika”,
„Pekinem”, piramidą, „marcepanem”…
Budowniczym pałacu
przyświecała idea, aby nie trzeba było z niego wychodzić przez
całe życie. Odbywały się więc w nim wielogodzinne przemówienia
ówczesnego I Sekretarza wiodącej partii, były teatry, kina, muzea,
uczelnie, różne urzędy, pływalnia, Sala Kongresowa, restauracje
ze słynną Trojką, do której wprowadzono striptiz i weszły panie
lekkich obyczajów.
Pałac zaczął zaspokajać wszelkie potrzeby
życiowe. Także dzieci i młodzież przychodziły tam na różne
zajęcia sportowo-kulturalne. No i można było z trzydziestego
piętra podziwiać panoramę Warszawy…
W Sali Kongresowej Pałacu
Kultury i Nauki występowali najwięksi artyści jacy tylko
przyjechali do Polski – a więc Rolling Stones, Louis Armstrong,
Marlena Dietrich. Tu odbywały się obrady przerwanego wprowadzeniem
stanu wojennego Kongresu Kultury Polskiej w 1981 roku.
Nie udało się
po roku 1989 Pałacu Kultury sprzedać jakiemuś amerykańskiemu
milionerowi. Nie udało się go zasłonić ani obudować, chociaż w
pobliżu powstało wiele wieżowców. Nadal stoi tam gdzie stał i ma
się całkiem dobrze. Chociaż w jednym z filmów był burzony…
Nadal, gdy wychylę się z okna to go widzę. Na samym szczycie
Pałacu mieszka para sokołów albo ich dzieci.
Na
zakończenie trochę liczb:
Pałac
był wznoszony 1175 dni.
Budowało
go 3500 robotników.
Ma
wysokość 230,68 m.
I
nadal jest to najwyższy budynek w Polsce.
Powierzchnia
pałacu liczy 123 084 metrów kwadratowych.
Znajduje
się w nim 3288 pomieszczeń.
W
pałacu żyje od 25 do 28 kotów.
Mają
tu swoje gniazdo dwa sokoły wędrowne.
Z
30. piętra, zanim założono na nim kraty, skoczyło 30 osób.
Osobiście uważam, że Pałac, który ma już 62 lata*/ powinien być traktowany jak zabytek.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
/Był to urywek z mojej książki "Moje warszawskie zwariowanie"./
*/ Pałac ma już 63 lata...