sobota, 12 października 2024

Dwie zagadki i ...

Uwaga!

ad. 1 Sarenki i jelenie były fotografowane w miejscowości Nara - w dawnej stolicy Japonii.

ad. 2 To zwierzątko to wyrak filipiński. Został sfotografowany na wyspie Bohol na Filipinach.

------------------------------------------------------------------------------

1.W jakim kraju/mieście jest park sarenek/jeleni? Jest ich bardzo dużo i chodzą między ludźmi... Są bardzo pewne siebie bo wiedzą, że wszyscy je lubią...




2.Jak się nazywa i w którym kraju mieszka to 14-centymetrowe zwierzątko z wielkimi oczami? 


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
UWAGA: Prawidłowe odpowiedzi podam w poniedziałek 14go października ok. godziny 20tej.
____________________________________________
Filmik był kręcony z samochodu, bo to senne zwierzątko siedziało na środku szosy. Niestety nie udało mi się filmiku umieścić na blogu... więc tylko zdjęcie...


A tu też był filmik... Ale jest zdjęcie na którym wyraźnie widać jak jakaś córeczka albo synek przyszedł do mamy albo taty i razem w podskokach udali się na spacer...



Zwierzęta na dwóch ostatnich zdjęciach były oczywiście fotografowane w Australii... To koala i kangury.


Wszystkie zdjecia mozna powiekszyc...

Wszystkie zdjęcia z tegorocznych wędrówek po Świecie autorstwa Osobistego Szalonego Geografa...

niedziela, 6 października 2024

Miasto dla sportowców i skrzywdzona góra - z cyklu "Polska Nieznana"

                                          Miasto dla sportowców


Taki magnesik przywiozła mi ostatnio z tego miasta moja przyjaciółka.

Historia Władysławowa sięga XVII wieku kiedy król Władysław IV założył u nasady mierzei warownię. Jej zadaniem była obrona polskiego wybrzeża przed najazdami szwedzkimi. Twierdza nie zachowała się, przetrwała natomiast nazwa, chociaż początkowo Władysławowem nazywano tylko port rybacki.
Obecnie Władysławowo obejmuje administracyjnie kilka wiosek. A powstanie popularnego letniska  przypisuje się generałowi Hallerowi, który przyjeżdżał tu na wakacje w latach trzydziestych XX wieku i był gorącym orędownikiem wypoczynku nad Bałtykiem. W dzielnicy pensjonatów zachowała się drewniana willa nazywana Hallerówką. Obecnie mieści się w niej Centrum Pamięci Generała Hallera i jego Żołnierzy. Można tam obejrzeć zdjęcia związane z zaślubinami Polski z morzem w 1920 roku i inne pamiątki po słynnym dowódcy. W roku 1995 odsłonięto też na jednym ze skwerów pomnik Hallera. 

A w dzielnicy Cetniewo znajduje się Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. Jest to szczególne miejsce w historii polskiego sportu. Odkrył je legendarny trener kadry bokserskiej Feliks "Papa" Stamm. Szukając na początku lat 50-tych XX wieku bazy treningowej dla swych podopiecznych, zwrócił uwagę swych podopiecznych na Cetniewo, wtedy dość odludne, ale urokliwe ze względu na bliskość morza. Stopniowo powstał tu ogromny, nowoczesny kompleks treningowy. Dziś mogą w niego korzystać nie tylko sportowcy. A kibice mają okazję obserwować jak ćwiczą ich ulubieńcy.
Podczas pobytu w Cetniewie trzeba też się wybrać na spacer Aleją Gwiazd Sportu. Co roku w sierpniu podczas Festiwalu Sportu umieszczane tu są kolejne granitowe bloki z mosiężnymi gwiazdami z nazwiskami wybitnych polskich sportowców i trenerów. Przy Alei Gwiazd stanął też monument "Korona Himalajów", złożony z 14 kamiennych bloków symbolizujących zdobyte przez Polaków ośmiotysięczniki.


                                            Skrzywdzona góra


                     Powyżej szczyt Wysokiej czyli góry skrzywdzonej

Wysoka to najwyższy szczyt Pienin, chociaż większość źródeł wymienia Trzy Korony. Chyba tylko geografowie, dobrzy przewodnicy i wytrawni turyści wiedzą, że leżąca nad Jaworkami góra Wysoka /1052 m npm/ znajduje się w Pieninach i jest wyższa od Trzech Koron o dokładnie 69 metrów.
Tajemnica tkwi w tym, że mówiąc czy pisząc o Pieninach, autorzy mają przeważnie na myśli ich najbardziej znaną część tzn Pieniny Właściwe, a Wysoka leży w Małych Pieninach. To pod Trzema Koronami spływa się tratwami, więc flisacy zawsze wskazują turystom ten bardzo znany, charakterystyczny górski masyw, a Wysokiej z Dunajca po prostu nie widać.

Jeśli chodzi o mnie to były czasy, gdy bardzo często jeździłam do "miasta dla sportowców" czyli do Władysławowa. Wchodziłam też parę razy na Wysoką czyli najwyższy szczyt Pienin.
A Wy odwiedziliście kiedyś te punkty na mapie Polski?

sobota, 5 października 2024

Kilka ciekawostek o upałach



Upały nareszcie się w Polsce skończyły. I zaczęła się chłodna jesień.

W Angorze- Peryskop nr 27 z dnia 07.07.2024 znalazłam ciekawe informacje zatytułowane "Żar z nieba".

1. 246 lat
Rekord średniej temperatury lipca w Europie, jaki padł w 1757 roku został nie pobity do roku 2003.

2. Niemal rok
W 1540 roku susza w Europie trwała 11 miesięcy przy ekstremalnych upałach w miesiącach letnich. Przez Ren, Łabę, Sekwanę można było przejść suchą stopą. Liczba ofiar suszy sięgnęła ok. 1 miliona ludzi.

3. Ognisty kur
Z okresem upałów z lata 1540 roku wiąże się też fala pożarów miast. Czas ten nazwano nawet rokiem podpalaczy, przypisując winę albo przeciwnikom religijnym albo włóczęgom.

4. Zabójczy grad
W 1808 roku w Wielkiej Brytanii po fali upałów przyszły nawałnice z gradem o średnicy ponad 10 cm. Była to jedna z najcięższych burz gradowych notowanych na Wyspach. 

5. Etos pracy
Na skutki upałów najbardziej narażone są osoby starsze i małe dzieci. Ale w roku 1896 fala gorąca zabiła na wschodzie USA około 1500 osób. Byli to młodzi robotnicy, którzy zmarli na skutek odwodnienia i udaru słonecznego podczas pracy.

6. Ucieczki z nagrzanych mieszkań
Latem 1896 roku wielu nowojorczyków spędzało noce na dachach. Po kilku głośnych przypadkach śmiertelnych upadków z wysokości władze pozwoliły wszystkim chętnym na spanie w parkach. Do tamtego czasu było to zabronione jako metoda walki z włóczęgostwem.

7. Mało wody, mało jedzenia
W 1911 roku fala upałów w Wielkiej Brytanii trwała od lipca do września. Temperatura sięgała 36 st. C. Wilgotne noce w sierpniu sprawiły, że zaczęły gnić zapasy żywności. Przez kraj przeszła fala strajków.

8. Osiem suchych lat
W latach 30tych XX wieku Wielkie Równiny /USA i Kanada dotknęło zjawisko pogodowe nazwane Dust Bowl. Była to sekwencja burz piaskowych wywołanych dotkliwą suszą i ekstensywnymi metodami uprawy gleby. Okres suszy trwał na niektórych obszarach przez osiem sezonów.

9. Gotowanie po zmierzchu
W 2016 roku w Indiach upały dotknęły 330 milionów ludzi. W stanach Odisha i Telengana zamknięto szkoły kilka tygodni przed wakacjami. W szpitalach zaprzestano operować. Zakazano gotowania w ciągu dnia, by zapobiegać pożarom.

10. Daleka Północ
W 2020 roku przez Syberię przeszła fala upałów. W Wierchojańsku temperatura przekroczyła 38 st. C.


A Wy jak znieśliście tegoroczne upały?
Bo ja ledwie zipałam...😓...
                          

czwartek, 3 października 2024

Dzisiaj będzie o siedmiu cudach starożytności

 

/Zdjęcie nie ma związku z tekstem. Jesienne kwiaty w rowie sfotografowałam parę dni temu na mazowieckiej wsi./

1. Piramidy w Egipcie to jedyny cud starożytności który przetrwał do naszych czasów. Zbudowano je ponad 4500 lat temu jako grobowce faraonów. Największą z nich jest piramida Cheopsa o wysokości 147 metrów.

2. Latarnia morska w Aleksandrii została w średniowieczu zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi. Wzniesiono ją około 270 r.p.n.e. na wyspie Faros u wejścia do portu aleksandryjskiego. Prawdopodobnie miała ponad 120 m wysokości.

3. Fragmenty ruin Mauzoleum w Halikarnasie można podziwiać w British Museum w Londynie. To Mauzoleum było potężnym grobowcem karyjskiego władcy Mauzolosa. Od imienia tego króla pochodzi słowo "mauzoleum".

4. Gigantyczny Kolos Rodyjski przedstawiał Boga Słońca Heliosa. Stworzony z brązu miał 36 metrów wysokości i górował nad wejściem do portu na wyspie Rodos od 280 do 224 roku p.n.e. Zniszczyło go trzęsienie ziemi.

5. Posąg Zeusa w Olimpii wykonał słynny rzeźbiarz Fidiasz. Stworzony całkowicie  ze złota i kości słoniowej miał 12 m wysokości. 

6. Największa świątynia starożytności to Świątynia Artemidy w Efezie. Miała 120 metrów długości  i była całkowicie wykonana z marmuru. Jej dach podtrzymywało ponad 100 18-to metrowych kolumn. Budowano ją przez 129 lat od 150 r.p.n.e. Przetrwała do 263 r p.n.e. kiedy to została zburzona przez Gotów.

7. Wiszące Ogrody Semiramidy w Babilonie miały przypominać rodzinne strony małżonce babilońskiego władcy Nabuchodonozora II. Władca ten kazał wznieść ogrody na wysokości prawie 100 m.

A to wszystko podałam... tak dla przypomnienia ...😊

I teraz pytanie: Czy ktoś z Was podziwiał w Egipcie piramidy??

Bo mnie tam niestety nie było...

poniedziałek, 30 września 2024

Olimpijskie wpadki

Na początek wczesno-jesienne drzewo rosnące niedaleko naszej działki.


Olimpiada już dawno za nami. Nie wszystkim podobało się jej otwarcie ale były to drobiazgi w porównaniu do wpadek i pomyłek jakie trafiały się w olimpiadach sprzed lat.

Na przykład w Londynie w roku 1908:

1. Wywieszono flagi chińskie i japońskie zamiast flag amerykańskich i szwedzkich. Tymczasem - ani Chiny ani Japonia nie brały udziału w imprezie.

2. Z powodu różnicy kalendarza juliańskiego względem gregoriańskiego reprezentacji Rosji przyjechała na igrzyska dwa tygodnie po ich otwarciu. Rosjanie mieli szczęście, bo zmagania trwały wówczas kilka miesięcy.

A w Berlinie w roku 1936:

1. 72-letni baron Pierre de Coubertain już latem 1935 roku został zaproszony do III Rzeszy, by ocenić przygotowania do igrzysk. Zarzuca sięmu, że zafascynowany rozmachem igrzysk przypodchlebiał się Hitlerowi.

2. Piłkarze Peru pokonali Austrię w ćwierćfinale 4 do 2, ale w wyniku awantury na boisku z udziałem kibiców ... to Austria dostała się do kolejnej rundy.

W Montrealu w 1976 roku rosyjski pięcioboista Oniszczenko posługiwał się "ulepszoną" wersją szpady. Dzięki ukrytemu przyciskowi nabijał punkty mimo braku trafień. Wywołało to wściekłość Breżniewa. Oniszczenko musiał zapłacić grzywnę.

W Seulu w 1988 roku gołębie pokoju, które usiadły na krawędzi wielkiego znicza olimpijskiego spłonęły, gdy zapalono ogień.

W Sydney w 2000 roku chińska gimnastyczka Dong Finxiao została pozbawiona brązowego medalu, gdy wyszło na jaw, że ma 14 a nie 16 lat.

W Atenach w 2004 roku Brazylijczyk Vanderkei de Lima prowadząc maraton, został zaatakowany przez byłego księdza irlanndzkiego Neila Hotrana. Po szamotaninie biegacz wrócił na trasę, ale był już trzeci.

W Pekinie w 2008 roku zawodnik taekwondo, Kubańczyk Angel Matos, kopnął sędziego w twarz w zemście za werdykt. Matos został dożywotnio zdyskwalifikowany.

W Londynie w 2012 roku pomylono flagi Korei Północnej i Południowej. Drużyna pań w piłce nożnej z północy w odpowiedzi na "prowokację" spóżniła się godzinę na mecz z Kolumbią.

I to tylko kilka olimpijskich wpadek...



piątek, 27 września 2024

Takie różne myśli..

Najpierw bukiet, który otrzymałam 25-go września od Drugiej Połowy.... bo minęło nam już bardzo dużo wspólnie przeżytych lat. 


A teraz kilka moich i nie moich myśli:

1. Mówić dwoma lub trzema językami jest czasem łatwiej, niż umieć milczeć w jednym.

2. Tylko wtedy naprawdę dobrze się czujesz, jeśli dobrze się czujesz bez żadnego powodu.

3. Potrzeba wzięcia natychmiastowego urlopu pojawia się najczęściej w pierwszym dniu po urlopie.

4. Trzeba mieć dużo odwagi, żeby móc się przyznać, że się jej nie ma.

5. Ciężkie czasy były zawsze. Kłopot tylko z ustaleniem, które były cięższe a które lżejsze, ponieważ nie ma wagi do ważenia czasów...


poniedziałek, 23 września 2024

Szósta niebajka

Tekst ten dedykuję wszystkim dzieciom z rodzin i środowisk dotkniętych powodzią. 



Odnowiony Pałac /od wielu lat Dom Dziecka/ w Żyznowie koło Strzyżowa.

To było bardzo dawno temu. W roku, w którym lato przed pójściem do pierwszej klasy spędzałam we wsi Żyznów koło Strzyżowa. Tuż przed widniejącymi w dali Bieszczadami i nad prawym dopływem Wisłoka. Ten dopływ to Stobnica.  Stała nad tą rzeczką zwykła drewniana chałupka bez łazienki i wody. I chyba też bez elektryczności bo wieczorami bawiłam się przy jakiejś dziwnej lampie postawionej na środku stołu.
Przyjechałam tam z mamą i starszą siostrą na wakacje. Nie wiem /a nie mam już nikogo kto mógłby mi powiedzieć/  dlaczego akurat do tej wsi i do tego domku i nad tą rzeczkę. Ale pamiętam, że moja mama /z zawodu nauczycielka/ w czasie gdy gospodarze szli na całe dni pracować w polu opiekowała się ich dziećmi a niektóre uczyła czytać i pisać. Było tych dzieci kilkoro. A jedno wymagało specjalnej troski.  
W tym czasie bawiłam się sama albo z siostrą przed domem swoimi lalkami. Bawiłam się także z kotkiem i małymi kurczaczkami.
Wyjście z domu prowadziło prawie od razu na drewniany mostek a właściwie to na małą kładkę. Bo tuż koło chałupki przepływała wąziutka rzeczka. Tak wąziutka, że mogłam ją przeskoczyć. A po drugiej stronie rzeczki była przepiękna i pełna kwiatów łąka. Więc chodziłam tam zrywać te kwiatki i pleść z nich wianki... Ale szybko wracałam bo bałam się krów, które się tam pasły.

Któregoś popołudnia gospodarze wcześniej wrócili z pola. Pamiętam, że byli bardzo zdenerwowani. Poszli po jakieś worki i zaczęli je napełniać piaskiem. A potem pod domek przyjechali  żołnierze i jakiś bardzo ważny pan.

Zupełnie nie wiedziałam o co chodzi.

W nocy gospodarze nas obudzili i kazali szybko uciekać na strych.
Zdążyłam zabrać ze sobą ukochanego misia. I już na tym strychu, zakopując się razem z nim w  sianie czy słomie usłyszałam dziwny szum.
Gdy po pewnym czasie spojrzałam przez okienko zobaczyłam bardzo blisko bardzo dużo wody.... i słyszałam jak krzyczał nasz gospodarz i tamci panowie.
Zapłakana przytuliłam się do mamy i siostry. Ale one też płakały. 
Spędziłyśmy na strychu jeszcze cały dzień.  I następną noc. Razem z nami były dzieci  gospodarzy. Pamiętam, że wszyscy płakaliśmy. Na zmianę... jedno kończyło to drugie zaczynało.
No i nigdy nie zapomnę tej wody, która podchodziła pod samo strychowe okienko...
Gdy woda popłynęła dalej mogliśmy zejść ze strychu...
No i potem to już nie płakałam tylko przestałam mówić...
Nie było w domku zupełnie niczego. Musiało wszystko odpłynąć...
A potem znalazłam przed domkiem "mojego" kotka. I kurczaczki. Niestety już nie mogły się ze mną bawić... Nie było też psa i jego budy...
Z wodą popłynęły też nasze ubrania i moje lalki. Tylko ten miś, którego zabrałam na strych mi został...
Wyjechałyśmy z Żyznowa chyba następnego dnia. Pamiętam, że do stacji kolejowej szłyśmy same. Mama szla w środku i trzymała nas mocno za ręce. Bagażu już nie miałyśmy. Po drodze mama nam mówiła, że na tej łące naprzeciwko potopiły się gospodarzom krowy. A pociągiem jechały z nami dzieci z Domu Dziecka... więc chyba i ten dom zalało...
A to jest rzeka Stobnica, która koło tamtego domku miała wtedy najwyżej metr szerokości...



Taka niebajka mi się przypomniała...

sobota, 21 września 2024

A w Kotlinie Kłodzkiej - z cyklu "Polska Nieznana"

Chciałabym napisać o niewielkim, ale pięknym miasteczku leżącym w Kotlinie Kłodzkiej. 

Z tym, że ono już nie jest nieznane, tylko bardzo znane. A to dlatego, że parę dni temu prawie całkiem zalała je woda.

Znałam to miasteczko bardzo dobrze. Wprawdzie zwiedzałam je bardzo dawno temu, ale doskonale zapamiętałam jego piękno i spokój jaki w nim panował. Spędziliśmy tam piękne dwa tygodnie na parę miesięcy przed przyjściem na świat naszego  pierwszego syna. A teraz boję się o nim nawet myśleć, bo nastała  tam Apokalipsa... albo Armagedon...

                                                      LĄDEK ZDRÓJ

W XIII wieku powstało nad Białą Lądecką miasto, prosperujące dzięki handlowi solą. Pamiątką okresu prosperity jest piękna lądecka starówka, ale prawdziwy rozkwit Lądek-Zdrój zawdzięcza odkryciu źródeł wód mineralnych. Na renesansowym rynku wznosi się kolumna wotywna i pręgierz a wokół placu stoją rzędy pięknych kamieniczek. Urodą wyróżnia się też neorenesansowy ratusz.

Bardzo wartościowym zabytkiem jest w Lądku Zdroju łączący brzegi Białej Lądeckiej kamienny, dwuprzęsłowy most św. Jana Nepomucena. Z kamienia łupanego stworzył go roku 1565  lądecki artysta Michał Klahr. Przez ten most przechodzi się do części uzdrowiskowej Lądka-Zdroju...


Niestety, kilka dni temu most został prawie całkowicie zniszczony!!!
Jak w tej chwili wygląda z pewnością widzieliście w transmisjach telewizyjnych z zalanych terenów ...
Lądek- Zdrój należy do najstarszych kurortów w Sudetach. Charakterystycznym budynkiem kurortu jest Zakład Przyrodoleczniczy "Wojciech" wybudowany w roku 1678. W XIX wieku przebudowany został na kształt łaźni tureckich w Budapeszcie. 

Bąbelkowa kąpiel w marmurowej XIX-wiecznej wannie, zabytkowe kurki do wody, turecki basen wykładany kolorowymi marmurami, starodawne przebieralnie, prawdziwy luksus w dawnym stylu. Oto wnętrze Zakładu "Wojciech":


Nad okrągłym basenem znajduje się Pijalnia Wód Mineralnych, a całość przykrywa misterna kopuła.
Niektóre, najpiękniejsze pomieszczenia Zakładu Przyrodoleczniczego udostępniane są wycieczkom do zwiedzania.
Boję się nawet pomyśleć jak teraz wygląda ten piękny budynek i jego wnętrza...
W pobliżu "Wojciecha" znajdował się piękny górski Ogród Botaniczny z 250 gatunkami drzew i krzewów.
A tuż obok parku działało Muzeum Czasu i Niezwykłości. 
------------------------------------------------------------------------
Jeszcze dwa tygodnie temu planowaliśmy wyjazd do Lądka-Zdroju...po to aby odświeżyć wspomnienia sprzed wielu lat...

Współczuję wszystkim tym, którzy okrutnie cierpią z powodu straszliwej powodzi w południowo- zachodniej Polsce...


środa, 18 września 2024

Pytalski pyta...

 


Mój  młodszy wnuk usiadł mi na kolanach, przytulił się i zapytał:
- Babciu, a ty tez umrzesz?
Trochę mnie zaskoczył tym pytaniem, ale tylko trochę. Bo przypomniałam sobie, jak jego tata zapytał kiedyś o to samo moją mamę.
- Tak - odpowiedziałam spokojnie.
- A dlaczego? - zapytał?
- Bo wszyscy ludzie umierają, więc ja też będę musiała.
- A kiedy? - chciał wiedzieć?
- Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że dopiero wtedy, kiedy będziesz duży, potem znajdziesz sobie żonę. I jeszcze zdążę zatańczyć na Twoim weselu...
- I dopiero potem? - objął mnie rączkami
- Albo jeszcze później...
- Babciu, a możesz  się spóźnić?
- Gdzie?
- No... na to umarcie...

/ Działo się to wieczorem 2 listopada 2012 roku/. 

niedziela, 15 września 2024

Penelopa czyli ... kaczka

 

Penelopa oczekująca- rzeźba w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.

Penelopa - żona Odyseusza, mityczna królowa Itaki, córka Periboi i Ikarosa, matka Telemacha, wzór wiernej żony. Przez dwadzieścia lat oczekiwała powrotu męża /dziesięć lat wojny trojańskiej i dziesięć lat tulaczki Odyseusza/ zwodząc ubiegających się o jej rękę zawodników.

Pierwotnie nosiła imię Arnaja. Na rozkaz ojca strącono ją ze skały do morza. Spadając, uratowana została przez stado kaczek o skrzydłach w czerwone pasy. Z tego powodu, jakby powtórnie urodzona, przybrała imię Penelopa, czyli kaczka.

Istnieje gatunek tego ptaka o nazwie ANAS PENELOPE: są to świstuny, ale czerwonych pasów na skrzydłach nie mają.

Penelopa podobno wcale nie była taka wierna Odyseuszowi. Lubiła się tatuować i z pewnością robiła wielkie wrażenie na mężczyznach, skoro podobała się Hermesowi i wszystkim zalotnikom, z którymi kolejno współżyła. Zrodziła tez bożka Pana.

Zwyczaje erotyczne kaczek niewiele odbiegają od obyczajów patronki. Samiec kaczki krzyżówki bywa wzorowym małżonkiem, ale tylko wtedy, gdy samica jest w zasięgu wzroku. Kiedy połowica spuści go z oka, kaczor natychmiast napastuje pierwszą z brzegu kaczkę. Ponieważ bilans musi wyjść na zero - samice podczas nieobecności partnerów odwzajemniaja im się tym samym.

Kaczory starają się mieć swoją kaczkę na oku, co wcale nie studzi zapału innych słomianych czy rzeczywistych kawalerów. Jeżeli widzimy trzy lecące kaczki, to zawsze pierwszą leci samica, drugi jest "tym trzecim", a prawowity małżonek leci ostatni, obserwując rozwój sytuacji.

Jedynie kaczki pekinskie mają bardzo poukładane życie rodzinne, tworzą bowiem pary na całe życie.

Wielu ciekawych rzeczy dowiedziałam  się o tych ptakach z książki "Ptaki święte, przeklęte i inne", której autorem jest Stefan Kłosiewicz.

Dodam, że "kwa-kwa" mówią tylko samiczki. Samcom nie chce się otwierać dziobów z innego powodu niż po to, żeby coś zjeść.

Z grubsza kaczki dzielą się na kaczki właściwe czyli pływające i na kaczki nurkujące - czyli grążyce.

       


                           Kaczki pekinskie

czwartek, 12 września 2024

Dzisiaj będzie poważnie...

 


Powyżej pomnik Mahatmy Gandiego znajdujący się w Funchal na Maderze.

Angielskojęzyczny podpis na postumencie to słynne słowa Wielkiego Hindusa:

" Nie ma drogi do pokoju, to pokój jest drogą"

‐-----------------------------------------

A poniżej urywki z noworocznych przemówień słynnych przywódców:

1. Adolf Hitler - 01.01.1945 r.

" Wszechmocny, który prowadził nasz naród we wcześniejszej walce o życie  /.../ tym razem napotka pokolenie godne jego błogosławieństw.  Byliście niezłomnymi świadkami tego w minionych latach, moi niemieccy żołnierze, będziecie tym bardziej w nadchodzącym roku."

2. Leonid Breżniew- 01.01.1979 r.

"Pozdrawiam Was młodzi przyjaciele. ONZ /.../ ogłosiło ten rok rokiem dzieci /.../ Dzieci to nasza przyszłość.  To im przyjdzie kontynuować sprawy swoich ojców i matek /.../, a naszym zadaniem jest postarać się, aby dzieci wszystkich narodów nie znały wojny."

3. Ronald Reagan - 01.01 1988 r.

" W historii nie ma czegoś takiego jak nieuchronność. Możemy zdecydować aby uczynić świat bezpieczniejszym i bardziej wolnym, jeśli mamy odwagę".

4. Aleksander Łukaszenka - 31.12.2022 r.

"Ogłaszamy kolejny rok rokiem pokoju i tworzenia. Odpowiada to duchowi czasu i pragnieniom naszych serc".

5. Władimir Putin - w orędziu na 2023 rok.

"Zachód kłamał na temat pokoju i szykował się do agresji. Dzisiaj już się nie krępują i robią to jawnie. Ukrainy i jej narodu używają cynicznie do osłabienia i podziału Rosji."

‐‐‐----------------------------------------

Myślę sobie. że tej obłudy przywódców nie będzie się Wam chciało komentować....

Gdyby jednak.... to z góry dziękuję....


Order z Tykocina

Poniższy tekst był już na moim blogu kilka lat temu, ale powtarzam go, bo stał się bardzo aktualny...  W 1705 roku na Zamku w Tykocinie król...